tina 100%Znajdzie się- dziś impreza o 20 to na ten sernik pistacjowy zdążymy :) Musimy, bo brzmi obiecująco i do tej kawiarni mamy całkiem niedaleko. Nie jadłam jeszcze takiego, ale wszelkie smaki pistacjowe uwielbiam. Solanki sie nie napiję, ani niczego, czego nie lubię, choćby mnie kołem łamali :lol1:
A teraz już czas się pofatygować na śniadanie-jeszcze sprawdzę, czy mąż żyje :lol3:
Dobrego, cudnego dnia wszystkim :serce:
Tak stęskniłam za Sopotem, że jeszcze raz cytuję. Ja niestety zawitam tam najprawdopodobniej w sierpniu, mieszkanie na Mokwy już siostra, jak co roku zarezerwowała.
Jeden z dni w u biegłym roku, który miło wspominam wyglądał mniej więcej tak.samotny spacer nad morzem bardzo wczesnym rankiem-kocham ? Śniadanie w moim ulubionym Mount Blanc ,tuz przy Empiku (można w jakieś czytadełko się zaopatrzyć),spacer brzegiem morza, jakieś popijadełko po drodze, obiad w indyjskiej restauracji przy Monciaku, pogapienie się na pracę ulicznych malarzy, posłuchanie ulicznych muzykantów i rytmiczne potupanie . Albo wypad kolejką (szybko i parkingu szukać nie trzeba)do Gdańska, koniecznie wizyta w wegańskiej restauracji na Św Ducha. Pysznie,miła i luźna atmosfera,super sympatyczna obsługa. Nawet mięsolubnemu męzowi przyjaciółki smakowało. Chociaż później i tak zaciągnął nas do jednej z knajpek przy Żurawiu,z "normalnym" jedzeniem. Bo ja normalnie jadam,a tych wszystkich wege chętnie próbuję i nowych smaków się uczę. Po powrocie, wieczorkiem, jeszcze jakieś piffko czy cocktail w Błękitnym Pudlu. Fajny wystrój, taki trochę retro, tylko w weekendy głośny bardzo. A to wszystko okraszone miłym towarzystwem Przyjaciół. Czego chcieć więcej w jakiś wakacyjny dzień
