Gusia29Nie siadaj na skrzydle w żadnym wypadku, musiałabyś się mocno trzymać, nie wiem czego, bo nigdy na nim nie siedziałam. Myślę że mogłabyś z niego pofrunąć gdzieś i miękkiego lądowania nie byłoby na pewno ?
Ja wybieram miejsca na końcu, lubię wchodzić jako jedna z ostatnich, a wychodzę jako jedna z pierwszych ?. No chyba że tylnego wyjścia nie otworzą, a zdarza się, to nerwa wtedy mam ?. Mój syn zawsze usadza siebie i rodzinę przy skrzydłach, bo jak mówi, wyjście awaryjne blisko, jakby co :zaskoczenie1:. No takich myśli to ja nie dopuszczam do siebie przed lotem. A ostatnio, Norwegian losowo posadził mnie w drugim rzędzie i muszę przyznać, że bardzo mi się podobało.
Doleć przyjemnie i szczęśliwie ?
Sekretem miękkiego i płynnego lądowania jest skupienie uwagi na swoim pasie. Dlatego latam często z linią SWISS, którą lubię za to , że są zapobiegliwi i pilnują swego.
Tak, że najlepiej nikomu nie zaglądać przez ramię, bo nie każdy kierunek jest dobry dla tych samych osób

Twój syn robi bardzo rozsądnie własnie na skrzydłach usadawiając rodzinę podczas lotu, bo tam jest też najmocniejsze konstrukcyjnie miejsce w samolocie, choć nie ma takiego widoku, jak np. bliżej kokpitu czy tylnej częsci samolotu.
Mnie raz losowo na skrzydle usadzili, nie było zbyt wiele widac, dlatego wybieram miejsca za skrzydłem w kierunku ogona.
I nie spycham myśli w podswiadomość , że coś się stać może, nie lubię zakrzywiać rzeczywistości, dlatego wyjścia awaryjne też mam obcykane :)