Dzień dobry bardzo, bardzo ☀️po długiej przerwie. Tak się zachłysnęłam wolnością,tym,że nic nie muszę a mogę wiele,że nawet pisać się nie chciało. Co nie znaczy,że o Was zapomniałam,zaglądam od czasu do czasu i podczytuję . Jeszcze chwila i sierpień i już mi żal,że lato się skończy . Czerwiec u mnie był miesiącem dla dorosłych . Nie,nie,nie działo się nic takiego,co to od lat 18-tu dozwolone

. Cieszyłam się towarzystwem dorosłych przyjaciółek,dużo wyjazdów w okolice jezior mazurskich,spotkania,rozmowy przy winku,kino,koncerty itd itp. Działo się jednym słowem i dobrze się działo.26 czerwca mój syn przyleciał do Gdańska ze swoim synem,kolejny już raz na egzamin w polskiej szkole. Babcia dumna,bo podobnie jak w roku ubiegłym,wnusio egzaminy zdał na 6,tylko z polskiego na 5. Cóż,ortografia jest trudna dla uczniów w Polsce (dla dorosłych też

), dla dziecka uczącego się zdalnie,gdzie chodzi jeszcze codziennie do swojej norweskiej szkoły ,piłka nożna ,treningi ,mecze,basen ,szkoła muzyczna,orkiestra ...nie wiem,jak On to wszystko ogarnia. Kiedy pytam czy nie za dużo ,to mi mówi że nie,no baaabcia,ja przecież to wszystko lubię a nie wiem,czy będę chciał być muzykiem,piłkarzem czy...przyrodnikiem

😅. Jeszcze chciałby na hiszpański ale nie wie,czy rodzice znajdą czas ,bo podobno narzekają ,że "za taksówkarzy robią". Tak więc wnuk jest już dumnym uczniem czwartej klasy w polskiej szkole i piątej w norweskiej. No i babcia też oczywiście dumna jak paw,jakby miała w tym jakąś zasługę

. Wnusia też już zakończyła etap przedszkola i idzie do szkoły i też już rodzicom obwieściła ,"na co to Ona chce chodzić "

. I tak po egzaminach syn poleciał sam do domu,a Leon przyjechał do babci i przez10 dni cieszyliśmy się tym,że mamy siebie tylko dla siebie. Leon powiedział,że było mega,mega fajnie . Też tak myślę 😀. Później dopłynęła reszta rodziny,zrobiło się tłoczno,gwarno i radośnie . Duże dzieci miały labę ,wychodne wieczorami a ja szalałam. I w kuchni,szczęśliwa że mam komu gotować ,i z wnukami,co miało dobry wpływ na polepszenie mojej kondycji fizycznej. Teraz rodzinka u drugiej babci a ja od soboty jestem u mojego brata. Cały dom i ogród jest tylko mój . Właściciele wyjechali na tydzień do córki do Niemiec ,w okolice Oldenburga, a ja odpoczywam sobie u nich. Przyda mi się taki reset ,1 sierpnia lecę na dwa tygodnie do córki do Szkocji.A tam Bruno będzie wystawiał kondycję babci na próbę

.
To się rozpisałam ," możliw" że w innym wątku coś jeszcze skrobnę . Tymczasem pozdrawiam i dobrego dnia życzę
