Maluda![]()
Doberek z domowych pieleszy.Popijam kawę,za oknem londyńska mgła i będzie padać.Ale tu się pusto zrobiło,praktycznie tylko odliczajki i kilka powitań.Żal...W tym tygodniu przejrzę rzeczy pod kątem pakowania.Dobrze,że na krótko, bo ze zbędnych rzeczy zabiorę tylko składany czajnik bezprzewodowy. Tym razem będę w mieszkaniu i nie wiem jaki słuch ma Seniorka. Firma zasłania się RODO -srodo i nie chcą dać telefonu do zmienniczki.Będę tam nad ranem i nie chciałabym dobijać się do drzwi. Od jutra znowu zacznę atakować koordynatorkę,bo numeru domowego w Googlach też nie ma.A z niusów to taki, ze na drugiej ulicy będzie pracowała nasza forumowa koleżanka,ale to niespodzianka :radosc1:
To prawda,mało piszących,cicho i...zaczyna mi powoli brakować tych forumowych rozmów,czasem żartów,opowieści o tym " jak minął dzień ",nawet przepychanek słownych

. Wakacje,gdzieś się ludzie porozjeżdżali,zajęli swoim,normalnym życiem ,cieszą się spotkaniami z bliskimi,smucą ,kiedy odjeżdżają . Cóż,ja żyję na maksa. Ciągle gdzieś,ciągle ktoś,ja u kogoś lub inni u mnie. Nie ma kiedy nawet skrobnąć czegoś w topiku "w domu",a właściwie jest kiedy,tyle że ,jak się już na chwilę zatrzymam,to spędzam czas sama ze sobą i nie chce mi się tej ciszy ,tego sam na sam zakłócać . W tym tygodniu poświętuję jeszcze swoje urodziny w gronie przyjaciółek a w piątek wieczorem polecę do córki i wnusia . Cieszę się bardzo na nadchodzący czas. Ale...chyba zaczynam tęsknić za tym,jak to " na wyjeździe " było

. Kto wie,czy w tym roku nie wyskoczę gdzieś na krótko,jeśli coś fajnego mi się trafi?. Trochę tęsknię za moją ostatnią pdp,Jej córką,poznanymi tam ludźmi których z wzajemnością polubiłam . Jesteśmy w kontakcie,dzwonimy od czasu do czasu do siebie. Wiem,że hortensje kwitną obficie,nawet te,co to myślałam że obcięłam za bardzo i bezmyślnie,wiem,że przycięta przeze mnie,wg wskazówek Mleczko,budleja cudnie rośnie,kwiatów moc a motyli na niej jeszcze więcej. I trochę mnie kusi,żeby to wszystko na własne oczy zobaczyć raz jeszcze. Myślę jednak,że czas zamknąć ten rozdział,nie rozbudzać nadziei pdp na to,że będę wracała regularnie. Jeśli zechcę wyjechać,to poszukam czegoś w innym miejscu,najchętniej w Berlinie. Nie byłam tam,a chciałabym zobaczyć. Tak,może i nie profesjonalne podejście,ale pracę łączyłam z poznawaniem nowych miejsc. W wolnym czasie oczywiście,nigdy kosztem zaniedbywania moich podopiecznych . Póki co,to takie gdybanie tylko. Nie mam pojęcia co będę za miesiąc robiła ,nie planuję z dużym wyprzedzeniem. "Nasz" Luke wszystko miał zaplanowane,rozpisane nie tylko co do dnia ale i godziny i los sobie zadrwił z tych Jego wszystkich planów. Takie nagłe odejścia osób,które znamy,naszych bliskich,przyjaciół,nauczyły mnie,że najważniejsze jest dbanie o swoje zdrowie,fizyczne i psychiczne. Ważna jestem"ja", tu i teraz i staram się żyć tak,jak chcę,jak jest mi dobrze. Cieszyć się chwilą ,zadbać o to,aby tych dobrych,wartych przeżycia,było jak najwięcej.
Maluda,jak zawsze życzę Ci dobrego,przyjaznego miejsca pracy. A nam wszystkim pięknej niedzieli
