Dzień dobry w pochmurną i mokrą niedzielę. Brrr,chłodno

. W piątek wieczorem spotkałam się jeszcze ostatni raz w większym gronie,w czasie wakacji,z moimi psiapsiółkami i koleżankami. Fajnie,bo był to naprawdę ciepły,letni wieczór. Cóż,chyba trzeba zacząć śpiewać "żegnaj lato na rok"

. Nie lubię szarugi chociaż cieszę się na jesień ,liczę że przyjdzie piękna i kolorowa.
Za tydzień o tej porze pewnie już będę siedziała w busie do Kolonii. Maluda,nie ma co się martwić na zapas,ja też jadę w nowe miejsce,gdzie wszystko jest ustawione pod stałą opiekunkę.To też wyzwanie ,wiem od rekruterki,że żadna ze zmienniczek nie chciała wracać. Delikatnie mi powiedziano,że pani K. jest ,jakby tu powiedzieć,żeby nie obrazić kogoś ,kogo nie znam,hmmm,trochę specyficzna. No i co z tego,ja też mogę wydać sie dla niej specyficzna

,wracać nie będę musiała ,możliwe,że stała opiekunka nawet nie chciałaby się ze mną wymieniać

. Podopieczna też demencyjna,ale to dla mnie nie nowość . No i jeszcze jest w pakiecie coś,czego opiekunki nie lubią . Pracujący mąż ,od czasu do czasu syn na obiadach czy kolacji,więc i gotowania więcej . Tego też się nie boję ,trudniej będzie zmarnować jedzenie,czego nie lubię,w przeciwieństwie do jego przyrządzania

. Ponieważ od początku wszystko jest jasne,to marudzić nie będę ,tym bardziej ,że wszystko jest odpowiednio wynagradzane . Lubię więcej pieniążków za coś,co i tak zrobić trzeba

Tak więc,Maluda,głowa do góry,będzie dobrze,dasz radę,wrócisz do domku bogatsza i ,jak zobaczysz co za zarobiona kasę możesz zrobić w swoim nowym-starym domu,to szybko znów wyjedziesz,żeby szybciej remont skończyć

.
Troche się przejaśnia,poczekam jeszcze chwilę i pójdę sobie gdzieś ,poszukać kolorów i zapachów lata .
Spokojnej,przyjemnej niedzieli życzę wszystkim ,tym w pracy,i tym na urlopie
