Gratyfikacje ekstra

29 marca 2016 21:39 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Wierz mi Danusiu,są takie artystki,oj są.......

Wierzę bo nie dorobiłam sie jeszcze zmienniczki... Tą stellę nawet chciałam już zostawić i szukać coś nowego, ale z firmy się pytają co pani robi, że oni tak panią chcą ? A miałam tu trzy zmienniczki i ciągle się upierają na mnie... Jedna przyjechała ze słabym niemieckim jako dama do towarzystwa (tu włos mi deba stanął), druga była pierwszy raz w De i myślała, że podbije świat, a psychika szybko siadła (ta mnie zameczała telefonami), a trzecia zero niemickiego i tez bez praktyki... Zadymę zrobiła straszną, ale właśnie z nią bym chciała kiedyś jeszcze pracowac bo ona jedna nie przyjechała tu na urlop, co mogła to zrobiła dobrze, a nerwy ze stali... Jak ona wytrzymała w tej zadymie 2 m-ce nie wiem,  ale poznałam ja na moim powrocie i doła psychicznego u niej nie widzialam... ))))
29 marca 2016 21:54 / 1 osobie podoba się ten post
Barbaro niepowtarzalna, Ty nie tylko placków napiecz, ale jeszcze nagotuj i pozamrażaj! Ja lubię mieć zapasy i takie też zostawiam zmienniczce (na ok. tydzień). Zostawiam zawsze namiary na siebie , ale nie wydzwaniam. Otrzymałam ostatnio telefon z miejsca w które nie wracam, że pani wykorzystała wszystkie zapasy, bardzo oszczędzała, urządzała obiadki dla rodziny i....kasę na życie jej obcięli. Ja nie jestem chyba złym człowiekiem, ale głośno się nie pochwalę co poczułam. Dużo można jeszcze opowiadać, ale po co.
29 marca 2016 22:30 / 3 osobom podoba się ten post
kasia63

Senesu jej nasyp do tych ciast-sraczki dostanie to jej minie apetyt:):):)A swoja droga co to za obyczaje wydzwaniać bez przerwy do PDP i do zmienniczki?! Nie cierpię tego!Co za namolne babsko jakieś.Widzisz Barbarello jakaś Ty bidulo pechowa do tych zmienniczek,boś na mnie nie trafiła:):)Ha ha ha

A wiesz , że nawet dzisiaj o Tobie myślałam ? Tobie by tam zwisało , czy Cie pamiętaja , czy wspomminają a sztela bardzo fajna , lekka , profesorową wychowałam z finansami - nie żałuje ich , ważne , że ma smacznie ugotowane i wszyscy są szczęsliwi ....Namolna jak skurczybyk , nie wiem juz o co babie sie rozchodzi . Probowała mnie " wychowywać " , ale jej przysrałam , że ona tu była tylko 4 tygodnie a ja już 3-ci miesiąc rozpoczęłam i trochę ją tym zbiłam z tropu , ale nie na dlugo , bo za moment stwierdziła " tyyyyyy , ale ja byłam pierwsza , wcześniej wszystkoch poznałam " - no nic tylko sie pochlastać ! Zapytalam ja o konkretna date przyjazdu ( wymiany ) a ta mi mówi - 14, 15 , 16 , 17 , 18 ! - dostała w końcu opierdol i powiedziałam , ze zadzwonię do firmy i firma ma mi konkretnie odpowiedziec , bo ja tez mam " terminy " . A ona mi na to : " nieeee , jo zadzwunie , bo do syna jedziemy 9-go i nie wim jak nam tam dlugo zejdzie ....." powiedziałam kategorycznie , że nie ona , tylko firma ma mi odpowiedzieć , bo firma też zamawia bilet a nie ona . Noż kurde frak gorszego cudaka to jeszcze naprawde nie miałam na " weksla " ! ....Kasia , ona do mnie to i tak bardzo malo dzwoni - więcej do Pani i do dziewczyny , ktorej na ślepia nie widziała . Z tamtej szteli Polki się tzrymają z nami i ktora przyjedzie to sie ja zapoznaje z " aktualną " , ale , żeby wydzwaniać i dopytywac o mnie ????? to juz jest wyjatkowe świństwo , bo kobitka z " tamtej " była 2 tygodznie jeszcze tutaj i ani razu nie zadzwoniła , żeby może zapytac jak jej zmienniczka . Oczywiście ode mnie nic by się nie dowiedziała .... Marynia ma juz zapowiedziane przeze mnie , że jak jeszcze by zadzwonila to ma powiedzieć , że jeśli chce się czegoś dowiiedzieć do ma do mnie dzwonić a nie ją podpytywac . Wiem , że nie zadzwoni teraz , bo jutro jedzie na 2 tygodnie do Pl a później tutaj na 4 tyg. .....Oj zbiera się fiździpołowi , zbiera ....ale jak wybuchnę to Etna przy mnie pikuś !
29 marca 2016 23:06 / 4 osobom podoba się ten post
nowadanuta

Działanie wbrew sobie nie jest łatwe ... A jesteś pewny, że zmieni Cię ta sama zmienniczka... ? Żebyś sam nie okazał sie brudasem jak przyjedzie ktoś nowy ... )))

Pucować wszystkiego na błysk, jak to w zwyczaju mam nie będę!!!
Jak dotychczas nikt mnie pod tym względem nie zawiódł jeszcze. Wyszoruje wsio po powrocie )))) A może ja taki wymagający? I trudno mi "dogodzić"))
Co ciekawe, w szafkach wszystko na baczność poukładane zastaję.Rządkiem, równiótko leżą łyżeczki, skarpetki i inne tam .To mnie szokuje lecz 
nie przeszkadza.Dwa dni i znowu wsio krzywe jest.A co to ja żołnierz jaki czy co?

29 marca 2016 23:31 / 2 osobom podoba się ten post
aniao

Barbaro niepowtarzalna, Ty nie tylko placków napiecz, ale jeszcze nagotuj i pozamrażaj! Ja lubię mieć zapasy i takie też zostawiam zmienniczce (na ok. tydzień). Zostawiam zawsze namiary na siebie , ale nie wydzwaniam. Otrzymałam ostatnio telefon z miejsca w które nie wracam, że pani wykorzystała wszystkie zapasy, bardzo oszczędzała, urządzała obiadki dla rodziny i....kasę na życie jej obcięli. Ja nie jestem chyba złym człowiekiem, ale głośno się nie pochwalę co poczułam. Dużo można jeszcze opowiadać, ale po co.

No ! jeszcze tego by brakowało , żebym nagotowała i nazamrażała ..... Ania , ja to z tych co najwyżej nakupują jakiegoś tam mięsa , zapasów , ale ugotowanego to za bardzo nie lubię zostawiać . Uważam , ze każda z nas gotuje najlepiej i niekoniecznie zmienniczka musi mi " dogadzać " swoimi specjałami . A bo to wiadomo , czy nie napluła ? .... kochaneńka u mnie to nie dośc , że nie obcięli kasy to jeszcze chwilami obawiałam się , czy aby stąd " nie wyletę " za rozrzutność ale nie jest źle , dzisiaj szłam do miejscowego " supermarketu " po niewielkie zakupy i Pani juz chciała mi dokładąc do portfela , ale powiedziałam , że w czwartek da mi więcej , bo jadę na większe zakupy a i tak jeszcze mi w portfelu ojrasy zostały po kupieniu tego , czego potrzebowałam . A co do zapasów zamrażarkowych to Ci u mnie jest tego a jest wlaśnie po jeszcze poprzedniej kobitce i tylko miejsce zajmują . Ze dwa razy się zraziłam , bo wyciągnęłam coś , co w sumie nie wiadomo czym było , czy gęstą zupą , czy rzadkim sosem ? ile się tego cholerstwa nadoprawiałam , ile sie namęczyłam , żeby to jakiś smak miało ? to tylko ja wiem więc niech se stoją te zapasy w spiżarni w zamrażarce , może jeszcze kiedyś wróci ta co je zrobiła ? Życzę jej smacznego , bo ja już nie skorzystam  
30 marca 2016 07:01 / 8 osobom podoba się ten post
Ja nie dotykam gotowanego w zamrażarce, nawet jak jest. Sama też nie za dużo zamrażam, jak coś to dla siebie. Tu gdzie jestem zakupy robi się raz w tygodniu i na tydzień. Bez szaleństw, a czym jest szaleństwo określa mąż Pdp. Po pierwszym zakupie pomarańczy! za dwa euro (na tydzień) była taka awantura, że się pakowałam. Ale wspólnie z rodziną, która mieszka w pobliżu ustaliliśmy budżet na zakupy (skromny, ale regularny) i się okazało, że pomarańcze i inne owoce chętnie je Pdp, choć nigdy ich nie lubiła. Trzeba było baby z Polski żeby się odważyła mężowi przeciwstawić.
30 marca 2016 07:51 / 6 osobom podoba się ten post
Ja nic zamrożonego nie zostawiam - bo sama niczego mrożonego nie jem. W domowej zamrażarce trzymam owoce, zioła, warzywa. Mięso można zawsze kupić. Jem to, co na świeżo przygotowałam.
Tu zastałam ogromną zamrażarkę, a w niej jakieś niespodzianki. Na zakupionych produktach jest data - jeszcze z ubiegłego wieku.
Nie wyrzucam - Pdp raz na jakiś czas otwiera zamrażarkę i cieszy się, że pełna.
Marnotrawstwo prądu.
30 marca 2016 09:22 / 3 osobom podoba się ten post
Benita

Ja nic zamrożonego nie zostawiam - bo sama niczego mrożonego nie jem. W domowej zamrażarce trzymam owoce, zioła, warzywa. Mięso można zawsze kupić. Jem to, co na świeżo przygotowałam.
Tu zastałam ogromną zamrażarkę, a w niej jakieś niespodzianki. Na zakupionych produktach jest data - jeszcze z ubiegłego wieku.
Nie wyrzucam - Pdp raz na jakiś czas otwiera zamrażarkę i cieszy się, że pełna.
Marnotrawstwo prądu.

Znaczy się ta 18-wieczna kura jeszcze zalega???:):):)
30 marca 2016 09:23 / 2 osobom podoba się ten post
kasia63

Znaczy się ta 18-wieczna kura jeszcze zalega???:):):)

A jakże. Naturalnie.
30 marca 2016 10:10 / 7 osobom podoba się ten post
kasia63

Znaczy się ta 18-wieczna kura jeszcze zalega???:):):)

Kilka razy się zetknęłam z pozamrażanymi zbiorami w jakichś zamrażarach w piwnicy:)
Kura jak kura, ale tak się zastanawiałam, czy jakbym głębiej pokopała, to nie dokopałabym się do mamuta jakiegoś :)
30 marca 2016 10:24 / 3 osobom podoba się ten post
tina 100%

Kilka razy się zetknęłam z pozamrażanymi zbiorami w jakichś zamrażarach w piwnicy:)
Kura jak kura, ale tak się zastanawiałam, czy jakbym głębiej pokopała, to nie dokopałabym się do mamuta jakiegoś :)

Nooo.... a przepisów na dania z mamuta brak.
Dlatego i ja nie ryzykuję.
30 marca 2016 10:33 / 1 osobie podoba się ten post
U mojej pdp dokopałam się do mrożonek z 2007 r , ale nie wolno wyrzucać ja tego nie jem jak chce jeść mogę jej to gotować. Owoce też są stare zamrożone.
30 marca 2016 11:27 / 3 osobom podoba się ten post
doda

U mojej pdp dokopałam się do mrożonek z 2007 r , ale nie wolno wyrzucać ja tego nie jem jak chce jeść mogę jej to gotować. Owoce też są stare zamrożone.

Doda - 2007 to PRAWIE nowalijki.
Ja mam np. czarną porzeczkę- 1994.
Nie wyrzucam. Dobrze robi na wzrok mojej Pdp - popatrzy, że jest i spokój.
30 marca 2016 12:27 / 2 osobom podoba się ten post
Benita

Doda - 2007 to PRAWIE nowalijki.
Ja mam np. czarną porzeczkę- 1994.
Nie wyrzucam. Dobrze robi na wzrok mojej Pdp - popatrzy, że jest i spokój.

Twoja pdp jest jeszcze lepsza od mojej ,a myślałam,że was  zaskoczę  mrożonkami  z 2007 r. Nie szukam dalej bo nie wiem   co jest  głębiej   zamrożone  ???
30 marca 2016 12:31
doda

Twoja pdp jest jeszcze lepsza od mojej ,a myślałam,że was  zaskoczę  mrożonkami  z 2007 r. Nie szukam dalej bo nie wiem   co jest  głębiej   zamrożone  ???

Tu w piwnicy jest taka bardzo wysoka zamrażarka z szufladami - 7 czy 8 ich jest. Łatwo więc było obczaić co z czym i dlaczego, ale ten jeden raz wystarczył.