ivanilia40Ja dziś mam już wszystkiego dość...Do wrednego charakteru pdp dołaczyła oszczędność na opiekunce.Już kiedys jej się niepodobało,że piorę swoje rzeczy w 60 st. bo prądu za dużo,ostatnio na zakupach kręciła nosem,że chcę dla siebie szynkę,pomidora nie kupi bo ona nie lubi,dziś się okazało,że za dużo ketchupu używam....Chyba za wiele....
Wiem,ze Ci przykro,ale Ty przezyjesz a ona itak sie nie wzbogaci.Przy moim pierwszym PDP byla zdrowa zona, 70-lat ,ale pudernica jak sie patrzy.Pierwszego dnia grzecznie zapytalam czy bede mogla raz dziennie robic sypana kawe-alez oczywiscie! Nad ranem moj PDP zaczal wedrowki ludow ,no ja calkiem sflaczala zrobilam sobie kawe. F.....ca jedna wstala po 7-ej i dawaj nosem tracac i wydzierac sie, ze ja ten "smrod"kawy obudzil,przelknelam sline,w ukryciu otarlam oczy no i gitarra. Do sniadania chcialam pic herbate,jest sniadanie PDP nakarmilam pozniej moja kolej,widzac , ze w dzbanku zostalo duzo kawy gotowanej, nalalam sobie do filizanki, a ta luka zza gazety(szkoda,ze se w niej dziurek nie powycinala) jak zobaczyla,ze juz nieco lyknelam ,jak sie nie zacznie drzec,ze mowilam,ze herbate pije, ze juz swoja wypilam i zlapala dzbanek i wylala reszte do zlewu .W poplakalam sobie,ale myslalam naiwnie,ze to tylko jednorazowy wybuch oj mylilam sie i to bardzo,bede tak po trochu pisala,bo na raz nie da rady.......a co do kawy "sypanej" to i tak Framuge jedna oszukiwalam,robilam sobie po poludniu druga i pilam na balkonie-wiec w mieszkaniu nie bylo zapachu,a babsko po poludniu nie umialo usiedziec na dupsku to bylam sama z upierdliwym PDP-a czulam sie pod jej nieobecnosc jak na wczasach.