Czy zdarza się wam mieć już wszystkiego dość?

11 stycznia 2014 10:00 / 4 osobom podoba się ten post
CO KILKA DNI MYŚLĘ O ZMIANIE ZAWODU, ALE JAK SIE PRZYDARZY FAJNY DZIEŃ, TO MI PRZECHODZI. JEDNAKRACZEJ  NIE BEDE OPIEKUNEM DŁUZEJ NIZ 2-3 LATA. . GENERALNIE WYTRZYMUJE BEZ WIEKSZYCH PROBLEMÓW, ALE TO NIE JEST PRACA NA DŁUŻSZĄ METE DLA MNIE. TRACĘ INNE MOŻLIWOŚCI I
OBAWIAM SIE ŻE BYM ZDZICZAŁ BO TO NIE JEST NORMALNA PRACA. oCZYWIŚCIE DLA MNIE:) GENERALNIE CHCE JESZCZE KILKA LAT DO EMERYTURY POPRACOWAĆ W KRAJU.
11 stycznia 2014 12:06 / 3 osobom podoba się ten post
PSUJE SIE TAŚMA "NA ZAWIASACH" ŁĄCZĄCA "BEBECHY" LAPTOPA Z EKRANEM. BYŁ CZYSZCZONY PRZEZ FACHOWCA..CO DO PRACY TO JEST TO CIEKAWA I TRUDNA PRACA, NAWET DAJE MI SATYSFAKCJE, WYMAGA INTELIGENCJI EMOCJONALNEJ, ALE JA Z INNYCH WZGLĘDÓW MYŚLĘ O ZMIANIE ( J.W.)
ANDREA, JA DAWNO JUZ W TAKIEJ RÓWNOWADZE Z SOBA NIE ŻYŁEM JAK TERAZ :) JAK WIELU Z NAS, PRZESZEDŁEM WIELE TRUDNYCH OKRESÓW W ŻYCIU, TEN ETAP NIE BĘDZIE RACZEJ KOŃCZYŁ MOJEJ HISTORII ZAWODOWEJ, A ŁATWO W MOIM WIEKU O PRACE W POLSCE NIE JEST. COŚ WYKOMBINUJE, ALE JESZCZE PEWNIE POPRACUJE JAKO OPIEKUNKA :)
oJ, DZIADEK DZIS DOKAZUJE, KOMPLETNY ODLOT. DOHOLOWAŁEM GO DO ŁOŻA, MAM CHWILKĘ, ALE JAK DŁUGA...?
 
pOZDRAWIAM
11 stycznia 2014 12:34 / 1 osobie podoba się ten post
Prowincjusz

CO KILKA DNI MYŚLĘ O ZMIANIE ZAWODU, ALE JAK SIE PRZYDARZY FAJNY DZIEŃ, TO MI PRZECHODZI. JEDNAKRACZEJ  NIE BEDE OPIEKUNEM DŁUZEJ NIZ 2-3 LATA. . GENERALNIE WYTRZYMUJE BEZ WIEKSZYCH PROBLEMÓW, ALE TO NIE JEST PRACA NA DŁUŻSZĄ METE DLA MNIE. TRACĘ INNE MOŻLIWOŚCI I
OBAWIAM SIE ŻE BYM ZDZICZAŁ BO TO NIE JEST NORMALNA PRACA. oCZYWIŚCIE DLA MNIE:) GENERALNIE CHCE JESZCZE KILKA LAT DO EMERYTURY POPRACOWAĆ W KRAJU.

Ja też mam podobnie, uważam ,ze na dłuższą metę to nie dla mnie. Zdarzają sie lepsze i gorsze dni(być może teraz mam te gorsze )
Brakuje mi tu takiego normalnego życia!Nieraz czuję się jak ptaszek w klatce i jak do Polski przyjadę to chciałbym być zaraz wszędzie naraz. 
11 stycznia 2014 14:06 / 2 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Poniewaz sie rozpisalam,to wieczorem bede pisala dalej.Teraz musze sie wziac za tz. glowne mycie Babciuni,czyli cotygodniowa kapiel w lozku(mycie glowy,golenie itd.)a jest to moja pierwsza kapiel PDP po moim ponad miesiecznym urlopie,o Jezuniuuuuuu ile musze przy niej "ponaprawiac" po pracowitej kolezance to sie w pale nie miesci.Pozniej obiad,po obiedzie skoki narciarskie-a tego to juz nie odpuszcze.Nigdy nie bylam sportsmentka to moze za kare jestem wielkim kibicem.Acha,jesl bylby problem, ze pisze nie w temacie ,to Sz. Panie Moderatorze tytul moich wypocin ...Jak mialam wszystkiego dosyc!Ooooo....

Basia, czytam zaległości po przedpołudniowym odsypianiu nocy i skóra mi cierpnie. Ja mam mojej babki serdecznie dość czasami, ale rodzina jest OK i włosy mi dęba stają na myśl co Ty przechodziłaś. Bożeee, musisz nas wszystkie baaardzo kochać... !
Nie wiem co dalej, czekam na ciąg dalszy, ale bez względu na wszystko wiem, że ta pudernica nie nażre się tym, czego Tobie poskąpiła (tyczy obojętne jakiego czasu - może już sprawiedliwość zobaczyła, a może dopiero ją ujrzy).
Czekam na wieczór Basieńko!
11 stycznia 2014 17:04 / 1 osobie podoba się ten post
a ja mam serdecznie dość,że te dwie godziny wolnego, ani się nie obejrze już się kończą....zaś śniadania i wieczorne oglądanie filmu dłuuuży się niemiłosiernie.Wiem, do kupy zusammen nie jest tego tak wiele,ale od 8 do 22 oficjanie jest, z tą nieszczęsną przerwą 2 godziną i chwilami "kradzionymi" dla siebie.A człowiek po prostu potrzebuje odboju.
11 stycznia 2014 17:22
Andera wiem,ale czasem czuje się jakby ukradł mi ktoś rok życia.Dużo się tu nauczyłam o sobie, ale ta świadomość upływu czasu pewnie wynika też, z namacalnie odczuwalnej każdej godziny.W PL czas uciekał gdzieś w szaleństwie dnia codziennego i kontaktach międzyludzkich.Tu jestem tylko sama ze sobą no i z babcią.Patrząc na nią wiem, co mnie czeka ( być może) i jak to szybko zleci.;-( Niedawno denerwowałam się maturą, małym dzieckiem....a już mam 40che,dziecko żyje po swojemu i tylko bagaż doświadczeń i przykrych rzeczy się znacznie powiększył..no i moja talia i sporo bliskich osób odeszło zbyt wcześnie.
11 stycznia 2014 18:31 / 9 osobom podoba się ten post
Mialam pisac wieczorem ,ale jestem w miare wolna to zaczynam juz teraz.opisze najpierw moj pokoj. W papierach,ktore zostawilam w domu bylo napisane"osobny pokoj z telewizorem",owszem telewizor byl,ale w szafce wiszacej i jak zapytalam o pilota to bylo takie darcie mordy(przepraszam za to okreslenie,ale inaczej nie moge),ze ja tu przyjechalam do roboty a nie na wakacje.Pokoj to byl przedzielony scianka (karton-gips)z pokojem PDP,na szczescie moj byl ten drugi i w zamku byl klucz .Juz pierwszej nocy podczas snu czuje obmacywanie nogi,juz mialam powiedziec "Pawel,nie teraz ,bo mi sie chce spac",ale szybko sie obudzilam-a tu stoi nademna wielkie chlopisko,bez pizamy tylko ciezki od moczu pampers wisi przy kolanach,jak nie wrzasne na niego to zapomnial po co przyszedl i wtedy spokojnie zaprowadzilam Go do lozka,zmienilam pampersa i jeszcze troche pospal. Moje drzwi natychmiast zamknelam na klucz.Pomyslalam,ze mial mokro i szukal pomocy. Nastepnego dnia musze Go wykapac pod prysznicem , Franc...iszka jest w domu .W lazience mowie mu,ze ja umyje mu glowe i tyly a on przod -ok. jak skubany zaczal sie slicznie myc,mysle ooo jaki czyscioszek. No i zabieram mu sluchawke z reki ,a spojrzalam -ta druga reka tak szybko tego ptaszka myje a ten coraz wiekszy jak sie nie rozedre "natychmiast przestan" i znow w momencie zapomnial co robi.Myslicie, ze ona weszla do lazienki sprawdzic co sie dzieje? a skad.Po wykapaniu PDP-a mialam sprzatac miedzy innymi lazienke(mieszkanie 100-metrowe codziennie,mycie podlog itd.)mowie do F.,ze sie spocilam i przed czyszczeniem kabiny umyje sobie glowe(jeszcze nie wiedzialam,ze w D. myje sie wlosy ...)o Jezusku Nazarenski jaki krzyk "glowe umyc -po robocie" darla sie zlozeczyla ze dwie godziny,przelknelam lzy i juz tego dnia nie umylam. Pierwszego dnia powiedziala mi,ze ona swietnie gotuje i to ona bedzie gotowac obiady,ale to akurat bylo mi na reke.Rowniez powiedziala,ze wpralni tylko ona urzeduje a mi to zwisalo,ale ani slowa co z moim praniem.Po drugim tygodniu bezblednie odgadywalam co ktorego dnia na obiad.Miala taki swoj tygodniowy jadlospis,najbardziej nie lubilam srody,bo wtedy byly kartofle i sledzie z pudelka a byly tak slone i kwasne, ze jakby kozie pod ogonem posmarowc to w trzy godziny by w W-wie sie znalazla.Ona sie zajadala i powtarzala w kolko jakie smaczne i zwrednym usmieszkiem pytala czy mi smakuje,a ja ze strachu przed kolejna awantura mowilam,ze pychota.Ja jej sie naprawde balam!No i sloiczka ciag dalszy.Po 3 czy 4 -ech dniach sloiczek pusty,wiec pytam czy bede mogla go wziac ,to bym nalala wody i miala go na pety.Bo jak wypalilam fajke i wrzucilam zawinieta w mokra chusteczke hig. do kosza , o matuchno juz nie chce mi sie powtarzac co wykrzykiwala(dobrze,ze polowy nie zrozumialam),ona do mnie ,ze sloiczek potrzebuje na marmolade.Zeby nie wracac do sloiczkow to napisze o nastepnym .Po jakims jej pasztecie zostal sloik,jej nie bylo to go umylam w zlewie i postawilam na bufecie,jak tak potrzebuje no to niech ma.Wrocila do chaty i zobaczyla ten umyty sloik i sie zaczelo:ze polska idiotka zmarnowala tyle wody do umycia a ten akurat byl do wyrzucenia,wyszlam na balkon,nie patrzylam,ze jest w chacie ,zapalilam fajke i juz nie wytrzymalam i ryczalam a ta Fr. darla sie tak,ze ludzie powychodzili na balkony.Najblizsza sasiadka powiedziala mi,zebym nie plakala,oj,to ja sie dopiero rozryczalam a ta darla sie jeszcze z pol godziny i tylko "waser,waser,waser" cdn. musze na szybka fajke,bo mi w gardle zaschlo.
11 stycznia 2014 19:22 / 2 osobom podoba się ten post
Jak mialam w umowie pokoj z telewizorem to po dwoch tygodniach przyszedł rachunek,ze mam zaplacić abonament.Byłam przeciez zameldowana.Musielismy pisać sprostowanie ze telewizora nie mam.A z ogladaniem tv jest roznie jak musze z podopieczną siedziec albo mieć ja na oku to i tak nici z samotnego ogladania telewizji.Wieczorem jak miałam juz luz to wolałam forum poczytac czy jakieś nowinki.
11 stycznia 2014 19:25 / 3 osobom podoba się ten post
CD.Papierosy,mimo,ze nie palilam tam duzo ,skonczyly sie,skonczyly sie tez pieniadze . Corka powiediala mi,ze wysyla mi 30 euro(tylko tyle mogla)nie mialam wyjscia ,palic sie chcialo ,wytrzymalam kilkanascie godzin,poprosilam ja ,zeby pozyczyla mi 10 euro,we czwartek jej oddam.Cos pobrechtala pod nosem,nic nie zrozumialam i mnie wola,daje do podpisu cyrograf,ze POZYCZA mi 10 euro. Normalnie mnie zamurowalo a co ucieklabym ? no chyba ,ze do Holandii,bo to nastepna ulica.Przy posilku (glowa mu pracowala) on mowi cos do niej o daniu komus kieszonkowego-to zrozumialam jak sie na niego nie wydrze "a co jeszcze na papierosy mam dawac?"wtedy zrozumialam,ze to o mnie chodzi.Pieniadze przyszly juz we wtorek.Z usmiechem jej oddaje a ona oj, to juz? slodziutka jak cukierek.Prosze ja o zwrot tego papierka co go podpisalam,ona nie wie gdzie go schowala.Dzis bylabym madrzejsza ,napisalabym wlasny,ze zwracam jej te wielkie pieniadze ,wtedy bylam zastraszona jak to Mleczko nazwala sierotka Marysia.Zaraz w pierwszym tygodniu piekna pogoda musze isc z PDP na spacer.ja chce z garazu rolsztul, nie , nie on musi na nogach.No dobra idziemy,jak w domu to kut.....ski ledwie nozkami szural,na dworze ja go pod reke a ten nie idzie on zapitala.W rekach sily jak po byku ,ja go w jedna strone ciagne a on abarotno.Jak mnie nie pociagnie to tylko obertelki wokol niego robilam.Obcy ludzie chcieli mi pomoc ,a skad nie dali rady.Uciagnal mnie ze dwa kilometry,pozniej powrot ,on juz nie ma sily ,ja go prawie na plecach ciagne.Mielismy byc 1 godz. zrobily sie dwie.Fr. juz nas szukala,pieklo juz na ulicy.Osunal sie i usiadl na schodach,zawolala sasiadow do pomocy i darcie sie na mnie przy ludziach.Ja jej mowie,ze on mi uciekal,ze nie dalam mu rady,ONA- no,polska idiotka moj maz ma parkinsona a ta idiotka mowi ,ze on ucieka.Jedna z sasiadek puscila mi oko i po kryjomu poklepala po ramieniu(na znak solidarnosci ze mna)a,ze zobaczylam,ze mam poparcie to sie poryczalam.Ona odgrazala sie ,ze jak on umrze po tym spacerze to z wiezienia nie wyjde! Nie spalam cala noc,balam sie jak dziecko,sprawdzalam czy oddycha,naprawde sie balam...cdn babciunia mnie wola
11 stycznia 2014 20:20 / 1 osobie podoba się ten post
Arbab,czytam twoją historię i az trudno mi w to wszystko uwierzyć.Muszę przyznać,że(odpukać)jak do tej pory nie trafiałam na takie wredne egzemplarze.Owszem,czasami było niefajnie,ale albo jakos się układało z czasem albo musiałam przetrwać(raz tak się zdarzylo).
Zresztą moje najgorsze miejsce to takie,gdzie każdego dnia,w każdej minucie dawano mi odczuć,że jako 24-godzinna opiekunka dostaję pieniądze za nic,bo większość dnia po prostu towarzyszę PDP,a to nie jest praca.I to właśnie musiałam przetrwać.
Szkoda mi ciebie bardzo.Jedno wiem na pewno-błędem jest z twojej strony to,że pokazujesz po sobie,że rusza cię to,jak jesteś traktowana.Oni mają -jak ja to określam -siódmy zmysł,wykształcony niesamowicie i wiedzą doskonale,jak i czym nas denerwować,doprowadzać do wrzenia.I dlatego właśnie,nie wolno absolutnie pokazywać,ze cos nas wkurza.
Najlepsza metoda-jeśli nic innego nie działa-jest bierny opór.Okazać swoje niezadowolenie i milczeć lekceważąco-jak to działa!Noo,przynajmniej u mnie to się sprawdza.Jak chcę,potrafie w białych rękawiczkach wyprowadzić oponenta z równowagi.
11 stycznia 2014 20:28 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

Jak mialam w umowie pokoj z telewizorem to po dwoch tygodniach przyszedł rachunek,ze mam zaplacić abonament.Byłam przeciez zameldowana.Musielismy pisać sprostowanie ze telewizora nie mam.A z ogladaniem tv jest roznie jak musze z podopieczną siedziec albo mieć ja na oku to i tak nici z samotnego ogladania telewizji.Wieczorem jak miałam juz luz to wolałam forum poczytac czy jakieś nowinki.

Mleczko,mnie nie chodzilo o telewizor jako taki,tylko jak sie rodziny reklamuja,ze  jest to powinien byc czynny.PDP musial byc w lozku o godz.dwudziestej trzydziesci(nic dziwnego,ze o trzeciej nad ranem juz byl wyspany)mnie nie wolno bylo chodzic po mieszkaniu,bo to F. przeszkadzalo,laptop to prezent od tej rodziny u ktorej jestem od sierpnia 2011 do dzis,wiec nie mialam nic,a bylo to lato i ciemno robilo sie okolo 22,30.W tym czasie o tym Forum nawet nie slyszalam.W tych moich wspomnieniach nie ma ani jednego klamstwa.A co bys powiedziala na to gdybys siedziala przy PDP ,telewizor wlaczony a F. zmienia kanaly az Ci wszystko lata przed oczami,wyjsc Ci nie wolno,bo PDP zaraz tez sie podnosi ,a zona wlasnie mu kaze ogladac TV,wyszukuje w koncu jakis dokument o wojnie i wstawia gadke,ze (nie bede pisala jego nazwiska bo sie brzydze)ten z wasikiem to byl madryyyyyy czlowiek tylko przegral wojne ,bo mial wokol siebie glupcow.Dzisiaj wiedzialabym jak mam postapic,ale wtedy nie.Kilka razy slyszalam tel. ,jak na zlosc F.byla w domu,wiec nie odebralam,slyszalam tylko jak mowi"JETZT PAUZE MACHEN" dopiero 10 dni przed moim odjazdem zadzwonil tel. i byl to do mnie z Firmy.Dziewczyna mowi do mnie ,ze nie moze mnie zlapac ,bo kiedy tylko do mnie dzwoni to ja jestem na pauzie. I gdzie taka sierotka Marysia,zielona gaska jak zwal tak zwal  miala szukac pomocy?
11 stycznia 2014 20:40 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Mleczko,mnie nie chodzilo o telewizor jako taki,tylko jak sie rodziny reklamuja,ze  jest to powinien byc czynny.PDP musial byc w lozku o godz.dwudziestej trzydziesci(nic dziwnego,ze o trzeciej nad ranem juz byl wyspany)mnie nie wolno bylo chodzic po mieszkaniu,bo to F. przeszkadzalo,laptop to prezent od tej rodziny u ktorej jestem od sierpnia 2011 do dzis,wiec nie mialam nic,a bylo to lato i ciemno robilo sie okolo 22,30.W tym czasie o tym Forum nawet nie slyszalam.W tych moich wspomnieniach nie ma ani jednego klamstwa.A co bys powiedziala na to gdybys siedziala przy PDP ,telewizor wlaczony a F. zmienia kanaly az Ci wszystko lata przed oczami,wyjsc Ci nie wolno,bo PDP zaraz tez sie podnosi ,a zona wlasnie mu kaze ogladac TV,wyszukuje w koncu jakis dokument o wojnie i wstawia gadke,ze (nie bede pisala jego nazwiska bo sie brzydze)ten z wasikiem to byl madryyyyyy czlowiek tylko przegral wojne ,bo mial wokol siebie glupcow.Dzisiaj wiedzialabym jak mam postapic,ale wtedy nie.Kilka razy slyszalam tel. ,jak na zlosc F.byla w domu,wiec nie odebralam,slyszalam tylko jak mowi"JETZT PAUZE MACHEN" dopiero 10 dni przed moim odjazdem zadzwonil tel. i byl to do mnie z Firmy.Dziewczyna mowi do mnie ,ze nie moze mnie zlapac ,bo kiedy tylko do mnie dzwoni to ja jestem na pauzie. I gdzie taka sierotka Marysia,zielona gaska jak zwal tak zwal  miala szukac pomocy?

A telefon komórkowy?Sasiadka była w porządku  , może od niej? Pracuję tylko przez firmę i mam wrażenie że do innych Niemiec jeżdżę.
Współczuję koleżance.
11 stycznia 2014 20:41 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Mleczko,mnie nie chodzilo o telewizor jako taki,tylko jak sie rodziny reklamuja,ze  jest to powinien byc czynny.PDP musial byc w lozku o godz.dwudziestej trzydziesci(nic dziwnego,ze o trzeciej nad ranem juz byl wyspany)mnie nie wolno bylo chodzic po mieszkaniu,bo to F. przeszkadzalo,laptop to prezent od tej rodziny u ktorej jestem od sierpnia 2011 do dzis,wiec nie mialam nic,a bylo to lato i ciemno robilo sie okolo 22,30.W tym czasie o tym Forum nawet nie slyszalam.W tych moich wspomnieniach nie ma ani jednego klamstwa.A co bys powiedziala na to gdybys siedziala przy PDP ,telewizor wlaczony a F. zmienia kanaly az Ci wszystko lata przed oczami,wyjsc Ci nie wolno,bo PDP zaraz tez sie podnosi ,a zona wlasnie mu kaze ogladac TV,wyszukuje w koncu jakis dokument o wojnie i wstawia gadke,ze (nie bede pisala jego nazwiska bo sie brzydze)ten z wasikiem to byl madryyyyyy czlowiek tylko przegral wojne ,bo mial wokol siebie glupcow.Dzisiaj wiedzialabym jak mam postapic,ale wtedy nie.Kilka razy slyszalam tel. ,jak na zlosc F.byla w domu,wiec nie odebralam,slyszalam tylko jak mowi"JETZT PAUZE MACHEN" dopiero 10 dni przed moim odjazdem zadzwonil tel. i byl to do mnie z Firmy.Dziewczyna mowi do mnie ,ze nie moze mnie zlapac ,bo kiedy tylko do mnie dzwoni to ja jestem na pauzie. I gdzie taka sierotka Marysia,zielona gaska jak zwal tak zwal  miala szukac pomocy?

Ależ ja nic nie pisze o Twoim przypadku.Napisalam o swoim.Jestem stazowo starą opiekunka i nie wiem wszystkiego czesto sama siebie poprawiam.Nie krytykuje nikogo bo jakim prawem moge to robić?
 
Nie dyskutuje z pdp na tematy rózniące  nas dla spokoju pdp i mojego.Poniewaz jest tyle teamatow neutralnych,ktore nie wzburza ani mnie ani pdp i z nich korzystam. I wychodze z zalożenia,że pdp zwlaszcza demencyjny zawsze ma racje.I tak trzymam.
 
 
11 stycznia 2014 21:11 / 2 osobom podoba się ten post
Nie bede cytowala,bo chce sie zwrocic do Andrei i Impali: Dziewczyny ,dzis to ja tez nie dam sobie w kasze dmuchac,ale przed dwoma laty ,byla to moja pierwsza stella,nawet nie wiedzialam czy ja tam jestem na miesiac czy na trzy.Dopiero po okolo dwoch ipol tygodnia zadzwonila do mnie dziewczyna z Wroclawia i od nie sie dowiedzialam,ze ja ja tylko zastepowalam .Jej bylo wszystko jedno gdzie,juz jakis dluzszy czas pracowala i byla odporniejsza psychicznie odemnie.Fr. jej gadala,ze za duzo je,ona odpowiadala ,ze jest glodna i koniec. Tutaj gdzie zaraz po tym przyjechalam jest ok. no ale tutaj nikt nie podnosi glosu na moje zmienniczki rowniez.A pierwszy wyjazd i od razu w pieklo to sama wiem ,ze gdybym miala kontakt z kimkolwiek z firmy to tez bym uciekala.po tym wszystkim zameldowalam nowej koordynatorce z M. i do firmy tez.Tydzien przed wyjazdem na ulicy zaczepilam Polke,ktora wyczulam po "pchanym rolatorze z PDP" .Alina,tez byla z okolic Wroclawia,jak sie wyplakalam jej w rekaw bylo mi lzej psychicznie. Ona pracowala prywatnie 50 m. odemnie,byla tam od roku bez zjazdow,powiedziala mi,ze z sasiadkami obserwowala od dawna rotacje opiekunek,wyliczyly mi,ze w ciagu 1-go roku bylam osma albo dziewiata,bo Ala z tamtymi sie zapoznala,tez plakaly,ale mowila,ze one byly z roznych firm,a na poczatku byla jedna "prywatnie",ale po dwoch tygodniach kontakt z nia sie Alinie urwal.A,jeszcze mi sie przypomnialo: kontakt z Firma to mialam jak moja corka zadzwonila do W-wy,ze mama prosi o pilny telefon.Jeszcze dostala zjebki od niejakiej Marty H.(nie wiem czy jeszcze pracuje),ze nie jest pracownikiem a dzwoni do niej "na biurko",atylko taki tel. zostal w domu razem z papierami o PDP. I po corki telefonie zadzwonila,ze po tym kontrakcie jade pociagiem do M.-na nowy kontrakt. A corka jej powiedziala, ze matka BLAGA o kontakt,i wtedydopiero zadzwonila i tlumaczyla sie,ze dzwonila kilka razy ,ale bylam na pauzie-to byly te dziwne ,krotkie rozmowy jak bylam w domu,wtedy nie kapowalam do kogo ona to mowi.
11 stycznia 2014 21:19 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

Ależ ja nic nie pisze o Twoim przypadku.Napisalam o swoim.Jestem stazowo starą opiekunka i nie wiem wszystkiego czesto sama siebie poprawiam.Nie krytykuje nikogo bo jakim prawem moge to robić?
 
Nie dyskutuje z pdp na tematy rózniące  nas dla spokoju pdp i mojego.Poniewaz jest tyle teamatow neutralnych,ktore nie wzburza ani mnie ani pdp i z nich korzystam. I wychodze z zalożenia,że pdp zwlaszcza demencyjny zawsze ma racje.I tak trzymam.
 
 

Mleczko slodziutkie,ja nie mam pretensji ,ale PDP -y byl chory a tym kto mi dokuczal byla zona zdrowa jak rydz.DDD..