Czy zdarza się wam mieć już wszystkiego dość?

10 stycznia 2014 20:11 / 1 osobie podoba się ten post
Wiem co powiedzieć,narazie zademonstrowałam swoje wkurzenie,wyszłam zanim ona skonczyła jeść,a wie,że jak wyszłam to znaczy ,ze mnie wkurzyła.Jutro zobaczymy co bedzie...
10 stycznia 2014 20:17 / 2 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Ja dziś mam już wszystkiego dość...Do wrednego charakteru pdp dołaczyła oszczędność na opiekunce.Już kiedys jej się niepodobało,że piorę swoje rzeczy w 60 st. bo prądu za dużo,ostatnio na zakupach kręciła nosem,że chcę dla siebie szynkę,pomidora nie kupi bo ona nie lubi,dziś się okazało,że za dużo ketchupu używam....Chyba za wiele....

Znam takie wydzielanie też.Żeby okazać swoje niezadowolenie z tego  kupowałam za swoje jedzenie i głosno o tym informowałam.Jadłam swoje rzeczy oficjalnie.Skutek był taki,ze otrzymałam zwrot w wys. 20euro i propozycję,że będę dostawać takie drobne kwoty na zakupy dla mnie,bo widocznie nie smakuje mi wspólne jedzenie.Pomysł ten został jednak szybko zarzucony,ale ja otrzymywałam wieksze racje zywnosciowe.Czasami nawet było mi glupio,bo na obiad przewidziano 4 maleńkie kiełbaski norymberskie na 3 osoby-i PDP oraz ja mieliśmy po 2 a żona PDP jadła tylko ziemniaki i surówkę. Albo kupuj i jedz u siebie. Możesz też porozmawiać z PDP lub dziećmi-o ile tam zaglądają.
 
Teraz doczytałam,ze wyszłaś--tez dobre.
Ja tam też mam taki charakterystyczny sposób bycia(jak trzeba),ze nawet nie musze nic mówić a i tak od razu widać,że jestem wkurzona.Czasami to jest najlepsza metoda.
 
10 stycznia 2014 20:21 / 3 osobom podoba się ten post
Andrea,to nie zawsze pomaga jak sie ktos urodil zolza to juz taka zostanie.Mialam juz dzisiaj F....cy nie wspominac,ale jeszcze jedno:po jakims czasie ona mi powiedziala,ze duzo mniej jem niz ta dziewczyna ,ktora zastepowalam,a ja juz przez te wrzaski nawet glodu nie czulam,wystarczala mi mala kromka na sniadanie i taka na kolacje.Wyobrazacie sobie, jak mozna jesc caly m-c leberwurst? do dzis mam awersje na wszelkiego rodzaju pasztetowe.Jutro napisze jak to bylo z ta leberka. O,i po trochu sobie zolci uleje.
10 stycznia 2014 20:26 / 2 osobom podoba się ten post
hehehheheh :na kamieniu forumowym.." heheheh no fajnie,fajnie to nazwałaś,jak ja Cię lubię :):):)
10 stycznia 2014 20:42 / 2 osobom podoba się ten post
Andi,ja nie kupowalam za swoje, bo zwyczajnie nie mialam za co,jutro napisze od poczatku ,tyle ,ze nie bede was katowala pamietnikiem.Acha,obiady gotowala pani Fr. a ,ze zoladek mi sie skurczyl to wyszlo mi na urode-w ciagu m-ca schudlam 7 kg. to byl ten plus mojego chrztu na obczyznie.
10 stycznia 2014 20:43
Caly miesiac.
10 stycznia 2014 20:50 / 2 osobom podoba się ten post
Identycznie pomyślałam,no ale wiadomo że do śmiechu nie było.Zresztą poprzednio jak pamiętasz też głodowalam,podkręcalam krajalnicę ,zeby się najeśc chociaż na śniadanie hehehehe.
Podziwiam koleżankę,ze miesiąc wytrzymała...
10 stycznia 2014 20:58 / 1 osobie podoba się ten post
Andi,kochana nie oberwiesz ,bo ja kocham ludzi z poczuciem humoru,bo sama taka jestem a do siebie mam dystans.Jak w jednej starej piosence."w kieszeni swej nosze smiech a nie lzy-z takim ciezarem latwiej isc",no ,ale pobeczec tez lubie ,moja sp. mama mowila,ze ja mam smiech i lzy na wierzchu.
11 stycznia 2014 07:32 / 3 osobom podoba się ten post
Odcinek pierwszy "LEBERWURST ".Rok po smierci mojej Mamy ,ktora sie opiekowalam przez ostatnie 5-lat Jej zycia mialam juz duzo czasu a nul pieniedzy.Dopoki Mama zyla,to po wykupieniu masy lekow jeszcze sie cos z tej malej reciny okroilo,bylo ciezko ,ale dawalismy rade.W moim (mimo ,ze powiatowe)miasteczku nie bylo mozna dostac nawet najgorszej pracy.Wtedy przypomnialam sobie,ze w LO uczylam sie niem.,los mnie natknal na znajoma ,ktora wczesniej jezdzila do D. na "opieke".Duzo mi pomogla ,pokierowala mna iiiii.... sie urwalo.Postanowilam,ze dam rade sama. Na nr. telef. z gazetygdzie sa ogloszenia o pracy w D.zadzwonilam (pamietam jak by to bylo dzis) Pan wypytal jaka mam praktyke itd. i znienacka pytania po niem.,poszlo mi super. Za dwa dni juz jechalam do oddzialu w Lodzi ,wiedzialam,ze beda egzaminy i juz stres ,nerwy no ale jakos poszlo. Szybko fotograf i juz podpisana umowa.W ciagu poltora tygodnia juz mam wyjazd.Nr. biletu podany telefonicznie,dane o PDP przyslane przez kuriera iiiii zadnego nr. telef. do koordynatora w D. Za ostatnie grosze musze sie obkupic na wyjazd,ZALICZKA wplywa na moje konto pare godz. po wyjezdzie,corka kupuje mi 20 euro na wiecej nie ma.ja nalogowy palacz jade w daleki swiat z TRZEMA paczkami fajek ,nie sztangami -z paczuszkami... reszta pozniej,tzn. za chwile bo po wypitej kawie musze zapalic .
11 stycznia 2014 07:40
Arabrab z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy :)
11 stycznia 2014 08:16
Barbara niepowtarzalna

Wiem,ze Ci przykro,ale Ty przezyjesz a ona itak sie nie wzbogaci.Przy moim pierwszym PDP byla zdrowa zona, 70-lat ,ale pudernica jak sie  patrzy.Pierwszego dnia grzecznie zapytalam czy bede mogla raz dziennie robic sypana kawe-alez oczywiscie! Nad ranem moj PDP zaczal wedrowki ludow ,no ja calkiem sflaczala zrobilam sobie kawe. F.....ca  jedna wstala po 7-ej i dawaj nosem tracac i wydzierac sie, ze ja ten "smrod"kawy obudzil,przelknelam sline,w ukryciu otarlam oczy no i gitarra. Do sniadania chcialam pic herbate,jest sniadanie PDP nakarmilam pozniej moja kolej,widzac , ze w dzbanku zostalo duzo kawy gotowanej, nalalam sobie do filizanki, a ta luka zza gazety(szkoda,ze se w niej dziurek nie powycinala) jak zobaczyla,ze juz nieco lyknelam ,jak sie nie zacznie drzec,ze mowilam,ze herbate pije, ze juz swoja wypilam i zlapala dzbanek  i wylala reszte do zlewu .W poplakalam sobie,ale myslalam naiwnie,ze to tylko jednorazowy wybuch  oj mylilam sie i to bardzo,bede tak po trochu pisala,bo na raz nie da rady.......a co do kawy "sypanej" to i tak Framuge jedna oszukiwalam,robilam sobie po poludniu druga i pilam na balkonie-wiec w mieszkaniu nie bylo zapachu,a babsko po poludniu nie umialo usiedziec na dupsku to bylam sama z upierdliwym PDP-a czulam sie pod jej nieobecnosc jak na wczasach.

O matko slodka :( Nie no ja kawy mam opór na szczęscie bo u mnie pijają chętnie. Nawet kazali mi ekspres przywlec z dołu jak chcę . Ale nie opłaca się na dwie kawy. Bo babcia pije specjalistyczna niekofeinową :)
No ale tak jeszcze nie miałam ale kto wie co mnie czeka jak zmienię rodzinę :/ 
Moze nawet gorzej :/
11 stycznia 2014 08:18 / 5 osobom podoba się ten post
No i jade,podroz trwa 20 godz., okolo 12-ej laduje w Aachen.Wszyscy z mojego autobusu juz "poodbierani" a ja stoje i kwitne,moja komorka padla,chce mi sie wyc. Jest Reise biuro,wchodze i po niem. mowie jestem Polka, slabo mowie po niem. moj tel .padl ,potrzebuje go podladowac a pan do mnie :tam za drzwiami jest gniazdko to se wloz-Slazak. Czekam i czekam moze ktos po mnie wyjedzie, co samochod podjezdza to przyklejam do twarzy ten ichni glupawy usmieszek- a tu nic, nie po mnie. Tel. podladowany,probuje dzwonic do W-wy,ale zapominam ,zem juz jest w D. i musze 48 na poczatek dac.W torbie szukam papierow z tel. PDP-a tu d... blada papiery z danymi Pdp zostaly w PL.-tylko usiadz i placz.Po okolo 2,5 godz. podjezdza oblego ksztaltu Mercedes ,mysle to nie po mnie ,bo wyskakuje z niego TAKA PUDERNICA,ze ho,ho a obok babeczka z wielka torba. Jednak po mnie ,Stara pyta czy sie autobus spoznil,ja jej,ze nie-byl przed czasem. Moja kobitka mowi do mnie (przy Pudernicy) " Basia,zostawilam w szufladzie Ci list,ale STARA dorwala i podarla,bo powiedziala,ze ona Ci wszystko powie" .Juz se mysle no to wesolo jak nie ma wskazowek po polsku co i jak robic przy PDP , a gdzie tajemnica korespondencji? Teraz pol godz. przerwy .....cdn.
11 stycznia 2014 09:16 / 6 osobom podoba się ten post
Fr. wyczula odemnie papierosy,ipyta "ty palisz?"-no tak,ale na zewnatrz i mam tic-taci,to mysle,ze nie bede smierdziala.Ona mi nato:nie ,nie, mozesz palic na balkonie-mysle sobie eee.. nie bedzie zle ...oj ja naiwna.Jestesmy na miejscu , kilku rodzinna willa,mieskanie okolo 100-m.Sasiadka przyprowadzila mojego PDP,zmienniczka mi w ciagu tych paru minut naszego spotkania szepnela,ze tego dnia skonczyl 72-lata,wiec sie mu przedstawilam opowiedzialam mu troche o swojej rodzinie i zlozylam mu zyczenia.On mial P. no i demencje,ale troche jeszcze byl myslacy,mily czlowiek.No i Paniusia pyta mnie,czy pije kawe czy herbate? mowie,ze kawe lubie sypana a z reguly do posilkow pije herbate-GUT. Pokazuje mi w sloiczku resztke LEBERWURSTU i pyta czy lubie? ja jej na to wale kulturalnie,ze ja wszystko lubie-no i sie zalatwilam na amen. Pokazuje mi chleb "zwykly" i "czarny"-mowie ,ze wole "zwykly"-GUT.Resztki tej leberki wykonczylam w ciagu 3,4 dni-czyli sniadanie,kolacja i tak w kolko.Do posilkow zawsze dostawalam owoc sztuk 1,ale nie wymyslny jakis.Jak dostalam nektarynke,brzoskwinie to juz wiedzialam,ze cos nie tak -zawsze z jednej strony byla nadpsuta,ale to to pesteczka.Po kilku dniach moj sloiczek byl pusty,szukam w lodowce-nie ma (Pani w tym czasie nie bylo w domu) to ja se walnelam na sznitke metwurst,ona na to weszla,nie powiedziala slowa,tylko jak czarodziejka jakas,walnela mi na stol NOWY,napisalam "walnela" ,bo to prawda -pokazala takiego wkur...,ze nie opanowalam lez.I tak caluchny m-c leberka,leberka ,leberka jak nie bylo jej w domu to sobie wzielam pomidora ,bo w tym czasie robilam cos dla PDP i nie sprawdzila ile On zjadl pomidorow.Szyneczki i inne wedliny podejrzalam,ze liczyla.Jak wychodzila przed jego posilkiem, to mowila mi :dwa plasterki tego dwa tamtego itd. Nie szlo oszukac. Aco do chleba,zjadlam swja kromke iwzielam pol kromki czarnego,odczekala jak ugryze i wtedy z wielkim "ryjem":mowilas,ze bedziesz jadla normalny,a to jest chleb dla nich itd. itd.Wiem,ze pisze chaotycznie,ale chcialabym Wam wszystko opisac ,jesli Was nie zanudze to bede wspominac ,choc bez dat a bedzie tego duuuuuzo wiecej. och ZOFIJA jak ja Ci zazdroscilam ,tej Twojej pierwszej pracy w D.
11 stycznia 2014 09:51 / 3 osobom podoba się ten post
Poniewaz sie rozpisalam,to wieczorem bede pisala dalej.Teraz musze sie wziac za tz. glowne mycie Babciuni,czyli cotygodniowa kapiel w lozku(mycie glowy,golenie itd.)a jest to moja pierwsza kapiel PDP po moim ponad miesiecznym urlopie,o Jezuniuuuuuu ile musze przy niej "ponaprawiac" po pracowitej kolezance to sie w pale nie miesci.Pozniej obiad,po obiedzie skoki narciarskie-a tego to juz nie odpuszcze.Nigdy nie bylam sportsmentka to moze za kare jestem wielkim kibicem.Acha,jesl bylby problem, ze pisze nie w temacie ,to Sz. Panie Moderatorze tytul moich wypocin ...Jak mialam wszystkiego dosyc!Ooooo....
11 stycznia 2014 09:52
Sportsmenka,sportsmenka a nie sportsmentkkka!