Przede wszystkim siebie, Misiek, siebie ! Trzymaj sie !
Przede wszystkim siebie, Misiek, siebie ! Trzymaj sie !
Pieniądze nie odegrały tu żadnej roli. Nigdy nie myślałem o rzuceniu palenia dla oszczędności.
Tak właściwie, to nie wiem jak to się stało. Tak po prostu przestałem.
Pewnie akurat dziesięć dni temu do tego dorosłem.
A teraz, na bieżąco jestem motywowany przez żonę pacjenta. Codziennie mi powtarza, że Pani Misiowa będzie zadowolona, bo nie bedzie już musiała się całować z Muelltonne:-).
A sama Pani Misiowa już to sprawdziła i spodobało się jej.
Dziękuję wszystkim za dobre słowo. Postaram się nie zawieść Was i siebie.
Pamiętaj,
że pół wsi stoi za Tobą.
Ja wiem, ze nie przyniesiesz nam wstydu.
Pieniądze nie odegrały tu żadnej roli. Nigdy nie myślałem o rzuceniu palenia dla oszczędności.
Tak właściwie, to nie wiem jak to się stało. Tak po prostu przestałem.
Pewnie akurat dziesięć dni temu do tego dorosłem.
A teraz, na bieżąco jestem motywowany przez żonę pacjenta. Codziennie mi powtarza, że Pani Misiowa będzie zadowolona, bo nie bedzie już musiała się całować z Muelltonne:-).
A sama Pani Misiowa już to sprawdziła i spodobało się jej.
Dziękuję wszystkim za dobre słowo. Postaram się nie zawieść Was i siebie.
Wczoraj juz grzebałam w tym temcie,ale zastanawiałam sie jak to ująć.Jak przekazac to, o czym gdybam......... moim uzalezniem sa wyjazdy!!!!!!
Uważam,że przegapiłam czas w ktorym trzeba było zostac w domu i pożegnac sie z praca w opiece.Nie to,że nie tesknie za domem - jak najbardziej tesknie,ale bedąc w domu tęsknię za wyjazdem.Po dluzszym pobycie szukam pretekstu,żeby wyjechać.Pozmawiałam kiedys na ten temat z kolega,ktory od 40 lat prowadzi zycie na dwa domy tu w kraju i w USA.Też nie może zagrzać miejsca.Tu ma rodzine,wybudował piekny dom,ma wnuki, ale leci co jakiś czas do drugiej dla niego ojczyzny.
Mam jeszcze jedno uzależnienie - to żelki - na zakupach muszę wchodzić tylko w bezpieczne rewiry, jak chce unikąć zmagania sie sama ze sobą.Jak zobacze to już sa moje.Też musze popracować nad sobą- silna wola jest niezbędna.
Podobnie jest z TIRowcami. Mam szwagra który od wielu lat jeździ TIRami i za nic nie można go nakłonić do zmiany pracy. Niby obiecuje, że osiądzie w domu, z żoną, z dzieckiem ale na obietnicach się kończy. Nawet jak ma urlop to po jakimś czasie nosi go, nie może znaleźć sobie miejsca we własnym domu, jego domem jest kabina samochodu. Marynarze też tak chyba mają nie?
Masz racje przypomialam sobie swojego sąsiada tez TIR-owca jak miał urlop to jeżdził,żeby na "sucho" w samochodzie posiedzieć.Qrcze blade,żebym tylko nie jeżdziła posiedziec przy jakims starszym schorowanym człowieku za frico.
Z nałogowcami tak jest, że często robi się kurację wbrew ich woli ;-))) I to często skutkuje.
Co proponujesz?przywiązac mnie, czy w kojcu zamknąć!
Z nałogowcami tak jest, że często robi się kurację wbrew ich woli ;-))) I to często skutkuje.
Na uzależnienie,ktore objawia sie porannym logowaniem sie wymysliłam,że jak pojade do domu oddam lapka do lombardu.I po problemie.
To ja widzę Twoje nowe szczęście !!! Przywiązana do stolika ( nie będę brutalna i będzie to stolik ogrodowy) pozbawiona laptopa, pozostawiona rodzinie musisz wreszcie poczuc blusa ;-))))
Blusa to sie ma,na siłe to go nie poczujesz.