Ja tam nie mam zadnego dylematu w sensie pic:)czy nie pic:)nie mam pojecia jak mozna lubic jakikolwiek alkohol:)smierdzi to jak diabli na kilometr:)i po co ja mam takie paskudztwo w siebie wlewac,okropnosc:(
Ja tam nie mam zadnego dylematu w sensie pic:)czy nie pic:)nie mam pojecia jak mozna lubic jakikolwiek alkohol:)smierdzi to jak diabli na kilometr:)i po co ja mam takie paskudztwo w siebie wlewac,okropnosc:(
Przypomni sobie jak pisalas o piciu uspakajaczy az Andrea Ci przemowila.Nie Tobie zabierac glos.czy mam wyszukac tego posta.
To Mala ci zazdraszczam :) ja tak samo mówie o paleniu. Śmierdzi, smakuje jak kapeć i rzadzi moim zyciem padalec....i dalej pale :))
To Mala ci zazdraszczam :) ja tak samo mówie o paleniu. Śmierdzi, smakuje jak kapeć i rzadzi moim zyciem padalec....i dalej pale :))
Nie zrozumiałaś mnie - inteligentny człowiek wie, że w pracy ma być trzeźwy. W "opiece" w pracy jesteś również w nocy!!! czyli inteligentny człowiek wie, że w nocy również ma być trzeźwy!!! No i taki inteligentny człowiek wie, na co sobie może pozwolić, a na co nie, by być trzeźwy przez cały okres znajdowania się w pracy (pracą jest oczywiście bycie w dyspozycji). Taki jest związek inteligencji z trzeźwością...
Chciałabym zmienić troszeczkę temat: z alkoholu na ogródek. Co sądzicie i jak podchodzicie gdy rodzina podopiecznego prosi o pracę w ogrodzie? Chodzi mi o typowe odchwaszczanie, przesadzanie roślin, sadzenie pomidorków, sałaty, przycinanie krzewów sezonowych. Co macie w umowach na temat pracy w ogrodzie i jakie jest wasze zdanie?