Co wolno Opiekunowi ?

13 lipca 2013 18:03
Jeśli mowa o ogródku -to w umowie jest koszenie,może z 50m2.I nic innego nie robię.
13 lipca 2013 18:08 / 1 osobie podoba się ten post
Ja mam w umowie ,kleine Gartenarbeit'ale nikt tu nie goni mnie do prac w ogrodzie.Z wlasnej inicjatywy raz skosilam trawe,lubie cos podcinac,popsulam juz dwa sekatory warzyw tu nie ma,tylko troche róż,drzewka jakies ozdobne.co wieczor podlewam trawnik ,latam z wężem i bawie sie jak dziecko,a babcia sie smieje.moj stosunek do pracy w ogrodzie w de-chcemy robimy,nie chcemy lub nie mamy na to czasu-nie robimy.
13 lipca 2013 18:44 / 1 osobie podoba się ten post
anetta

Chciałabym zmienić troszeczkę temat: z alkoholu na ogródek. Co sądzicie i jak podchodzicie gdy rodzina podopiecznego prosi o pracę w ogrodzie? Chodzi mi o typowe odchwaszczanie, przesadzanie roślin, sadzenie pomidorków, sałaty, przycinanie krzewów sezonowych. Co macie w umowach na temat pracy w ogrodzie i jakie jest wasze zdanie?

W umowie mam bez ogrodu - ale udzielam się i to mocno ...., ktoś z boku mógłby powiedzieć, że jestem w kieracie....  Ale ja przy ziemi odpoczywam... i nic na to nie poradzę, że z babcią się nudzę a w ogrodzie to nie ... Ponieważ moja babcia nie wymaga stałej obecności a rozmowna też nie jest - to zasuwam na ogrodzie .... Nie upominam się o żadne pieniądze bo nikt mnie do tego nie zmusza .... a babcia sama gestu nie ma ....)))) Sama wybieram oferty z ogrodem ...)))
13 lipca 2013 18:56
We wcześniejszej umowie miałam podlewanie i ewentualne przesadzanie kwiatów. Z obecnej firmy zakresu obowiązków nie dostałam. Będąc na rozmowie w Aterimie pytają się czy chce się pracować w ogrodzie czy nie. Widzę że każdy i tak indywidualnie do tego podchodzi. Dzięki za odpowiedzi
13 lipca 2013 19:56
Jak zwał - tak zwał ;)  Człowiek inteligentny jest odpowiedzialny i rozsądny ;) ......na jedno wychodzi ;)
13 lipca 2013 19:58 / 3 osobom podoba się ten post
mleczko47

Czytalam teraz w necie,ze kilku inteligentnych od dluzszego czasu nie trzezwieje.

Widocznie to z tych "inteligentnych inaczej" ;)
13 lipca 2013 20:09 / 1 osobie podoba się ten post
emilia

Andrea: moim zdaniem - jednak inteligencja cos tam ma do powiedzenia. Wedlug mnie - inteligencja, to umiejetnosc oceniania sytuacji, w jakiej sie znajdujemy, umiejetnosc ocenienia swojego organizmu, wszelkich innych okolicznosci. I tu, moim zdaniem, pies jest pogrzebany - bo czasami takiej trzezwej oceny brakuje.

Dokładnie o to mi chodziło z tą "inteligencją" (czy inaczej : odpowiedzialnością, zdrowym rozsądkiem itp).  Człowiek rozumny (by nie używać znów słowa "inteligentny") wie co może wywołać u niego stan nietrzeźwości, a co nie.  Osoba "przy kości", znająca swój organizm, wypijająca lampkę wina podczas obiadu, gdy przy podopiecznej są jeszcze inne odpowiedzialne osoby - na pewno nie będzie później w stanie nietrzeźwości!!!  Ale wątła, niedożywiona opiekunka, zmęczona całodzienną harówą, wypijająca przed nocnym czuwaniem nad podopieczną taką samą lampkę wina, może już się w taki stan nietrzeźwości wprowadzić!!! - i powinna (musi!) to przewidzieć!
13 lipca 2013 20:09 / 1 osobie podoba się ten post
bystry

Widocznie to z tych "inteligentnych inaczej" ;)

Jak jestes opiekunem to badz inteligentnym opiekunem czy tak czy inaczej.Teraz jest czas wieczornej toalety.Odpowiem Ci pozniej jak bede wolna, wyjasnie Ci co to jest inteligencja.
13 lipca 2013 20:14 / 1 osobie podoba się ten post
Marta

Jedno jest pewne-trzezwej oceny zawsze brakuje jak czlowiek nietrzezwy...
I tylko tak dla przypomnienia,nie wprost do emilii-jazda po spozyciu alkoholu jest przestępstwem

Nieprawda!!!     Dopiero jazda w stanie "nietrzeźwości"  lub w stanie "wskazującym na spożycie alkoholu" jest karalna lub jest przestępstwem, a decyduje o tym zawartość alkoholu we krwi!   Jeden wypije szklankę piwa i nie przekroczy tej granicy, a drugi niestety.... 
13 lipca 2013 20:30
anetta

Chciałabym zmienić troszeczkę temat: z alkoholu na ogródek. Co sądzicie i jak podchodzicie gdy rodzina podopiecznego prosi o pracę w ogrodzie? Chodzi mi o typowe odchwaszczanie, przesadzanie roślin, sadzenie pomidorków, sałaty, przycinanie krzewów sezonowych. Co macie w umowach na temat pracy w ogrodzie i jakie jest wasze zdanie?

Akurat też ten temat chodził mi po głowie... ;)
W umowie na ten temat nic nie mam.  Moje poprzedniczki udzielały się w ogrodzie, a dziadek im coś tam za to płacił.  Wtedy jednak mógł zostawać sam.   Obecnie córka (dziadka) pytała się mnie o to.  Pierwszą rzeczą to była sprawa opieki nad dziadkiem - dało się to zrealizować, poprzez zamontowanie alarmu na zewnątrz domu.   Natomiast (chyba z oszczędności) ni mam tu odpowiednich do tego przyrządów, a prośba o robocze rękawice wywołała zdziwienie! (u siebie w domu nigdy niczego gołymi rękami nie robię).  Ponieważ dla "urozmaicenia" mogę w ogrodzie coś-tam porobic, ręcznymi nożycami poprzycinałem krzaczki i uporządkowałem kawałek ogrodu.  Powiedziałem córce, że mogę powoli zrobić porządek z całym ogrodem, ale muszę mieć elektryczne możyce, dobre rękawice (tamte za 1€ podarły się), a do grukowanych ścieżek ciśnieniową myjkę.  Poza tym tam gdzie nie ma trawy, powinni kupić folię i korę.  Dziadkowi spodobało się to co zrobiłem (podziękował), ale o kupowaniu czegokolwiek nie chciał słyszeć.  Powiedział że mu jest "egal" co jest w ogrodzie.  Powtórzyłem to córce, dodając, że mi tym bardziej jest "egal", ale mogę robić, jeśli mi kupią co potrzeba.... NIE kupili, więc nic już więcej nie robiłem.  Ogród zarósł i córka z zięciem sami przyszli robić porządki..... faktycznie robili to gołymi rękami i ręcznymi nożycami.... ;)
13 lipca 2013 20:39 / 5 osobom podoba się ten post
emilia

Wczoraj bylismy z podopieczna i Jej mezem na spotkaniu rodzinnym we wspanialej, turystycznej miejscowosci Murten. Byl obiad w restauracji i na 9 osob podano 2 butelki swietnego, miejscowego wina. I teraz, skoro jest obecny maz, podkreslam, calkowicie zdrowy psychicznie i fizycznie i proponuje rowniez mi lamke wina, podkreslajac, ze to jest miejscowy gatunek - to mam sie zaprzec czterema lapami i powiedziec NIE ? Ja az taka "zaparta" nie jestem - owszem, mala lamke w super towarzystwie wypilam. Maz wypil 3, po 2 godzinach prowadzil samochod do domu, ok. 150 km. I w zyciu nikt by Go nie posadzil, ze cos tam pil, jechal normalnie. Pisalam i podkreslam jeszcze raz - wszystko zalezy od okolicznosci, od myslenia, czasami taka lamka do obiadu czyni cuda - w sensie nawiazywaania kontaktow, znajomosci. Co innego, kiedy faktycznie jest sie samym z podopiecznym, taaa, wiem, kiedys w wielkim dolku ... w nocy. Tyle, ze wtedy nie mialam pracy nocnej, a podopieczna na noc byla zabezpieczona w specjalnym lozku i NIGDY przez caly pobyt nie wstawalam w nocy do niej. Napisze jeszcze raz o sobie - nie jestem swieta i nie pozuje na takowa, moze czasami jestem za szczera, ale, do diabla, jak nie tu na forum, to gdzie mozna sie wygadac i podyskutowac otwarcie? Nasze zycie tu nie jest zbyt interesujace dla rodzin w PL, jak przyjezdzam, to jestesmy realnie razem, nie opowiadam i nie dyskutuje o tym, co bylo na wyjezdzie, to bylo, a zycie w realu z rodzina - to jest, sporadycznie, ale jednak jest.

Emilia - podałaś skrajny przypadek. Ja też uważam że w takiej sytuacji napić się, to nic złego. Nie jesteś z podopieczną sama, jesteś w miejscu publicznym, jest wiele osób z otoczenia. Nikt Ci nie zarzuci zaniedbania podopiecznej w takiej sytuacji. To co innego, niż pić samemu w pokoju, jak w mieszkaniu nie ma nikogo oprócz podopiecznej.
 
A wracając do robienia zastrzyków, to bez odpowiednich uprawnień nie można tego robić i firma tutaj nie ma nic do gadania.
13 lipca 2013 21:37 / 2 osobom podoba się ten post
Janusz, wiem, ze skrajny przypadek, chodzilo mi o zachowanie zdrowego rozsadku w tej nieszczesnej kwestii alkoholowej. Dam sobie glowe uciac, ze wsrod opiekunek sa rowniez i takie, ktore w tej calkowicie jasnej sytuacji tez powiedza NIE i bedzie w tym momencie glupia sytuacja, pomijam, oczywiscie, problemy czysto zdrowotne (sa ludzie, ktorzy nie toleruja zadnej dawki alkoholu).
A w Szwajcarii jest dopuszczalne 0,5 promila we krwi za kolkiem ...
Zastrzyki - tez wiem i zawsze bede twierdzic, ze bez uprawnien - nie wolno.
Ogrodki - nie bylam w miejscu, gdzie faktycznie to cos wokol domu mozna nazwac ogrodem, zawsze byly to mikroogrodki, wiec tez dla zabicia czasu i sprowokowania podopiecznej do wyjscia na powietrze - cos tam grzebalam, ale musze przyznac, ze zawsze bylo pelne wyposazenie. W Rellingen mikro-ogrodek z matami i kora, koszeniem nie zajmowalam sie, w Brensbach - do koszenia bylo ok. 50 m kw. za pomoca smiesznej kosiarki na akumulatorek. Teraz jestem w miescie, maz podopiecznej sam zajmuje sie zielenia przynalezna, ja mam inne zajecia.
13 lipca 2013 23:52 / 2 osobom podoba się ten post
emilia

Janusz, wiem, ze skrajny przypadek, chodzilo mi o zachowanie zdrowego rozsadku w tej nieszczesnej kwestii alkoholowej. Dam sobie glowe uciac, ze wsrod opiekunek sa rowniez i takie, ktore w tej calkowicie jasnej sytuacji tez powiedza NIE i bedzie w tym momencie glupia sytuacja, pomijam, oczywiscie, problemy czysto zdrowotne (sa ludzie, ktorzy nie toleruja zadnej dawki alkoholu).
A w Szwajcarii jest dopuszczalne 0,5 promila we krwi za kolkiem ...
Zastrzyki - tez wiem i zawsze bede twierdzic, ze bez uprawnien - nie wolno.
Ogrodki - nie bylam w miejscu, gdzie faktycznie to cos wokol domu mozna nazwac ogrodem, zawsze byly to mikroogrodki, wiec tez dla zabicia czasu i sprowokowania podopiecznej do wyjscia na powietrze - cos tam grzebalam, ale musze przyznac, ze zawsze bylo pelne wyposazenie. W Rellingen mikro-ogrodek z matami i kora, koszeniem nie zajmowalam sie, w Brensbach - do koszenia bylo ok. 50 m kw. za pomoca smiesznej kosiarki na akumulatorek. Teraz jestem w miescie, maz podopiecznej sam zajmuje sie zielenia przynalezna, ja mam inne zajecia.

Zgadzam się z Toba w pełni. Nie wiedziałem że teraz jesteś w Szwajcarii. Ale prawo to jednak mają głupie, że można po alkoholu prowadzić. 0,5 promila, działa różnie na różne osoby, a kiedyś czytałem badania na ten temat, że nawet 0,1 promila powoduje spóźnienie czasu reakcji o ileś tam milisekund, a te milisekundy przy prędkości nawet 60 km/h mogą się przełożyć na zbyt długie hamowanie, źle obliczony manewr i kosztować kogoś życie. Jak będę w Szwajcarii, to będę pamiętał, żeby zachować zasadę ograniczonego zaufania wobec wszystkich kierowców.
14 lipca 2013 10:25
Hi, hi - ale pomimo przepisow "dopuszczajacych" tak jakos na autostradzie bylo calkiem spoko. Tylko jeden wypadek, bus do gory kolami, od razu radio podawalo, jakie utrudnienia, ile czasu zajmie przejechanie i prosba o korzystanie z klimatyzacji. Wokol tego auta juz byl caly sprzet zgromadzony, autostrada oznakowana. Werner jechal calkiem normalnie, zreszta - byl dobry obiad i troche czasu na "odparowanie". W Szwajcarii jest normalne wino do obiadu (nie, tu w domu nie pijemy), wieczorami cale tabuny ludzi w kafejkach z lampka wina, piwo ma mniejsze wziecie i nie ma zbyt duzego wyboru w sklepach. Jest niemiecka piwna hala - ale tam przewaznie turysci (w wieku naszych podopiecznych !) z kuflami siedza i do muzyki na zywo sie kiwaja i spiewaja.
15 lipca 2013 21:57 / 6 osobom podoba się ten post
Bystry, juz mam , to dla Ciebie, zebys dlugo nie szukal !!!  Ciagniemy temacik? Piles nie jedz, nie piles napij sie.
 
Jesli wodzia w pracy szkodzi, porzuc prace o co chodzi?