Na wyjeździe #2

11 sierpnia 2013 16:51 / 1 osobie podoba się ten post
Steni a z podopieczną się jakoś dogadujesz ? Bo jeśli tak to olałabym córcię i robiła swoje. Ona pobędzie co najwyżej do piątku a później będziesz miała dwa tygodnie spokoju. Ale jak czujesz, że nie dasz rady to może rzeczywiście lepiej do domu.
11 sierpnia 2013 16:52 / 1 osobie podoba się ten post
margaretka82

piątke przybijam za tę niedzielę ostatnia :) Plask :)

Ja tez przybijam za tydzień koniec )
11 sierpnia 2013 16:52 / 1 osobie podoba się ten post
Wiesiula

Witaj Opiekunkowo :)
Dziś doczekałam się internetu!!!! "duszenie" rodzinki podopiecznej dało efekt.
Jak określić moje obecne miejsce pracy? Nie najłatwiejsze, raczej trudne...
Moja podopieczna to Dama w wieku 79 lat, sprawna fizycznie lecz od 3 lat chorująca na Al, który przez ostatnie miesiące mocno się o Damę upomniał. Smutne jest to, że żadna z wcześniej pracujących tu Opiekunek nie chciała tu wrócić.
Śmiałam się sama z siebie, iż mówi się trudno... Karuzela kręci się dalej i czas mija....

Gdy przyjechałam tutaj po raz 1-szy wspomniałam dzieciom podopiecznej o internecie i rowerze.Nic,,,,,echo, nie można było się doczekać.Więc zauważyłam że zięć jest bardziej kumaty (chociaż żaden profesor) oblatany w internecie, różne naprawy, itd. Więc pod koniec drugiego pobytu jemu powiedziałam o tym, obiecał że porozmawia z nimi. Także teraz mam stacjonarny internet i rower do dyspozycji. :)))
11 sierpnia 2013 16:54
tina 100%

O ludzie,toż to horror jakiś.Wogóle nie wychodziła poza dom,czy jak?Sorry,że pytam,ale jakoś nie moze mi się to w głowie pomieścić.
No i faktycznie wygląda na to,ze córka odgrywa się na Tobie,dlatego,że wychodzisz.Zachowaj spokój i jak się da to wyciągnij od córki o co jej wlaściwie chodzi.

Tina wychodziła po zakupy ale na takie wolne że się opiekunce należy 2 godziny dziennie o to mi chodzi a powiedziała mi o tym tydzień przed moim tu przyjazdem < wyraziła się tak że ona ma tu tak dobrze, bo nie ma żadnej roboty więc nie będzie jeszcze nigdzie łazić . A ja nie umiem tak mogę robić co trzeba ,co do moich obowiązków należy ale nie będę jak ten pies na łańcuchu nie dam tak rady.  Pozdr.
11 sierpnia 2013 16:56
Ja się doczekałam na stacjonarny internet po prawie roku. Na szczęście mam lidlowego sticka. I jak mi zięć podopiecznego w końcu dał kod to jego szwagierka stwierdziła " szkoda, że dopiero teraz, bo miałaby dziewczyna 165 euro w kieszeni"
11 sierpnia 2013 16:58
alexia

Gdy przyjechałam tutaj po raz 1-szy wspomniałam dzieciom podopiecznej o internecie i rowerze.Nic,,,,,echo, nie można było się doczekać.Więc zauważyłam że zięć jest bardziej kumaty (chociaż żaden profesor) oblatany w internecie, różne naprawy, itd. Więc pod koniec drugiego pobytu jemu powiedziałam o tym, obiecał że porozmawia z nimi. Także teraz mam stacjonarny internet i rower do dyspozycji. :)))

Alexia, to się tylko cieszyć:) Ja też załatwiłam rower i telefon na stacjonarne, niestety internetu niet, bo dziadek uważa, żę to samo zło. A rodzina dziadka sie słucha, szanują jego decyzję i nic właściwie nie robią wbrew niemu, tym bardziej że on dostaje wszystkie rachunki i po cichu sie nie da tego zrobić. Ale mam zamiar jeszcze dziadka pomęczyć, może się uda za drugim razem;)
11 sierpnia 2013 17:00
Wiesiula

Witaj Opiekunkowo :)
Dziś doczekałam się internetu!!!! "duszenie" rodzinki podopiecznej dało efekt.
Jak określić moje obecne miejsce pracy? Nie najłatwiejsze, raczej trudne...
Moja podopieczna to Dama w wieku 79 lat, sprawna fizycznie lecz od 3 lat chorująca na Al, który przez ostatnie miesiące mocno się o Damę upomniał. Smutne jest to, że żadna z wcześniej pracujących tu Opiekunek nie chciała tu wrócić.
Śmiałam się sama z siebie, iż mówi się trudno... Karuzela kręci się dalej i czas mija....

Czesc Wiwsiula czekalam na Ciebie wytrwale i sie doczekalam.Witaj,witaj,witaj.Dziel sie z nami problemami bedzie Ci lzej.Ja dlugo teraz bedziesz "Na wyjezdzie"pozdrawiam serdecznie
11 sierpnia 2013 17:03
efka66

Alexia, to się tylko cieszyć:) Ja też załatwiłam rower i telefon na stacjonarne, niestety internetu niet, bo dziadek uważa, żę to samo zło. A rodzina dziadka sie słucha, szanują jego decyzję i nic właściwie nie robią wbrew niemu, tym bardziej że on dostaje wszystkie rachunki i po cichu sie nie da tego zrobić. Ale mam zamiar jeszcze dziadka pomęczyć, może się uda za drugim razem;)

Też właśnie tak było. Babcia nie chciała. Jej zięć przekonywał ją że w tych czasach to normalne że wszędzie jest to dlaczego nie u niej. Itd
11 sierpnia 2013 17:03
judora

Steni a z podopieczną się jakoś dogadujesz ? Bo jeśli tak to olałabym córcię i robiła swoje. Ona pobędzie co najwyżej do piątku a później będziesz miała dwa tygodnie spokoju. Ale jak czujesz, że nie dasz rady to może rzeczywiście lepiej do domu.

Do tej pory było ok ale przy córce to odsyła mnie do niej z każda decyzją.
11 sierpnia 2013 17:04
doris

Ja tez przybijam za tydzień koniec :-))

i ja sie dołaczam:))piateczka

11 sierpnia 2013 17:09 / 2 osobom podoba się ten post
steni

Dzięki dziewczyny za wsparcie ale to nie tylko niedziela ,przyjechała w piątek i od piątku pytam jak zwykle co na obiad babcia sobie zyczy a tu odsyłanie do córki a córka mówi że nic bo w piatek był jej przjazd to ciasto w sobote kupiła placki a dziś upiekła ciasto niby miałyśmy piec razem ale zrobiła to pod moja nieobecność .Powiem Wam tak mój niemiecki jest słaby więc może nie rozumiem wszystkiego do końca .Powiedziała że w domu gotuje normalnie a że tu babcia wstaje późno to nie obiad tylko kolacja no dobra niech będzie kolacja ale coś na ciepło trzeba zjeść .Naprawdę to jest sytuacja trudna przez dwa dni robiłam tylko obiad dla siebie ale słuchajcie to jest nie normalne ,nie daję rady wzieło mnie i koniec , zobaczę czy zadzwoni moja opiekunka jutro i co na ten mój zjazd powie ??? nie wiem chcę do domu!!!!!!!

kobieto niepogrązaj sie niepotrzebnie,to sa zwykłe błachostki ty tu pracujesz posiłek ci sie nalezy i rób jak uwazasz.ty jestes opiekunka babci nie corki i to z babcia masz miec dobre relacje nie z jej córka.głowa do góry niepoddawaj sie z byle powodu i pod wpływem chwili.przejdzie ci i bedzie wszystko dobrze.

11 sierpnia 2013 17:16
judora

Ja się doczekałam na stacjonarny internet po prawie roku. Na szczęście mam lidlowego sticka. I jak mi zięć podopiecznego w końcu dał kod to jego szwagierka stwierdziła " szkoda, że dopiero teraz, bo miałaby dziewczyna 165 euro w kieszeni"

A ja internet dostałam jeszcze tego samego dnia, jak tu przyjechalam. Tydzień czekalam na darmowe na stacjonarne do PL, ale roweru się jeszcze nie doczekałam :( 
 
Pozdrawiam :*
11 sierpnia 2013 17:18 / 3 osobom podoba się ten post
steni

Do tej pory było ok ale przy córce to odsyła mnie do niej z każda decyzją.

steni,daj sobie trochę na te nerwy odpusty...ty rób tak jak do tej pory i nawet córki nie pytaj...masz zamiar gotować,to z grzeczności poinformuj o tym fakcie,nie wdawaj się w żadne dyskusje...ewentualnie powiedz na zasadzie ' jak Pani nie było to ja robiłam tak....lub to i to' i tyle...
może ta córka nie kumata,a może chce zachować się tak,jak osioł,ale to jej sprawa...
ty rób swoje,rumianeczek sobie zaparz i forum nasze czytaj ;)
 
głowa do góry i w chmury ;)  pomyśl co sobie w Polsce kupisz za zarobione euraski ? a jeszcze 3 tyg to będzie i na kosmetyczkę i na fryzjera ;)
 
11 sierpnia 2013 17:20
U mnie internet jest porządny,telefony do Polski tez,choć ani razu nie skorzystałam,a rower sprzedali w pierwszym tygodniu jak przyjechałam,bo po co? Opiekunka może z buta wszędzie chodzić,no i chodzi,a lasy tu są takie sliczne i trasy rowerowe,ale nie korzystam bo zu fuss nie sprawia już takiej przyjemnosci jak na rowerku.
Na następny wyjazd poproszę o rodzinę ,gdzie będzie potrzebne prawo jazdy,bardzo brakuje mi autka.
11 sierpnia 2013 17:23
Dzięki dziewczyny za ogromne wsparcie a forum to czytam nie odpuszczam wciąga prawie jak narkotyk