Na wyjeździe #2

17 sierpnia 2013 19:44 / 7 osobom podoba się ten post
Hogatko,może się źle wypowiedziałem. Jestem w Bretten na rekonwalescencji związanej z chemioterapią jaką miałem a ta została zaaplikowana na mojedo Krebsa. Wg jakiegoś ICD-037,z przerzutem miałem ileś tam procent szans. Dałem radę chociaż wiele łez wylalem,przebeczalem niejeden dzień i noc,dałem radę. Nie wstydzę się mówić o swoich uczuciach,słabościach bo czego miałbym się wstydzić. Dużo bym mógł opowiedzieć. Pamiętajcie o jednym,Nigdy Nie Można Się Poddać,Nigdy!!!!Uśmiechu na wieczór wszystkim.
17 sierpnia 2013 19:49 / 1 osobie podoba się ten post
Nigdy Nie Można Się Poddać,Nigdy!!!!
Ten plus , to za to zdanie ,Robert! I z całego serca Ci życzę , żeby złe chwile nigdy nie powróciły
17 sierpnia 2013 19:50 / 2 osobom podoba się ten post
robert72

Hogatko,może się źle wypowiedziałem. Jestem w Bretten na rekonwalescencji związanej z chemioterapią jaką miałem a ta została zaaplikowana na mojedo Krebsa. Wg jakiegoś ICD-037,z przerzutem miałem ileś tam procent szans. Dałem radę chociaż wiele łez wylalem,przebeczalem niejeden dzień i noc,dałem radę. Nie wstydzę się mówić o swoich uczuciach,słabościach bo czego miałbym się wstydzić. Dużo bym mógł opowiedzieć. Pamiętajcie o jednym,Nigdy Nie Można Się Poddać,Nigdy!!!!Uśmiechu na wieczór wszystkim.

Alez ja bardzo dobrze zrozumialam:)Moze ,to ja zle sie wypowiedzialam:(
Chodzilo mi o to,ze jestes silny,masz duzo dobrej energii i silnej woli i dasz rade:)Wierze w to.A slowa a kysz ,a kysz-to tak od czarownicy Hogaty,zeby sobie poszedl,ten glupi rak:)Niech sie czepi jakiegos robaka,a nie naszego kolegi:)
17 sierpnia 2013 20:40 / 14 osobom podoba się ten post
W życiu jest tak,ze z pewnymi problemami,mniejszymi lub większymi trzeba się każdego dnia zmierzyć,przeciwstawić złym diabelkom. Ważne jest aby starać sie do wszystkiego podejść z dystansem. Wiem,nie zawsze tak się udaje,ba,więcej,zawsze jest tak że tego dystansu brakuje,ze najpierw są emocje. Nie wolno przed nimi uciekać,nie wolno się poddawać. Łzy,płacz oczyszczają człowieka. Jest ból,cierpienie ale to od nas samych zależy jak długo będą. To my decydujemy o sobie. Nie można bać się podejmować decyzji,nawet tych najbardziej drastycznych. Zawsze ale to Zawsze jest rozwiązanie. To co dajemy innym tak naprawdę dajemy sobie. Wiecie co,kiedy wylądowałem na onkologii,przyszedł ksiądz i zapytał czy może ze mną porozmawiać. Zgodziłem się pomimo tego,ze od czasu do czasu bywałem w kościele. Nie rozgrzeszal mnie a jedynie rozmawiał. Rozmawiał o wszystkim. W życiu trzeba umieć rozmawiać. Brak porozumienia dialogu prowadzi do nieporozumień,kłótni a w konsekwencji do różnych problemów które jeszcze bardziej narastają i same się nie rozwiążą. Umieć rozmawiać i słuchać co druga osoba do nas mówi. Hogatko,mój kolega raczek nie poszedł sobie na stale. On jest od czasu do czasu da o sobie znać. Polubiłem go. Jest częścią mnie. Ode mnie zależy jak długo będziemy na dobre i na zle...
17 sierpnia 2013 20:54 / 1 osobie podoba się ten post
I to jest wlasnie to o czym pisalam.Twoja dobra energia,podejscie do choroby,silna wola:)
A emocje?Tak,trzeba czasem plakac,nie wolno kryc swoich emocji.
17 sierpnia 2013 21:04 / 3 osobom podoba się ten post
Wlasnie Robert,bardzo ladnie to wszystko ujeles.A Hogata tez dobrze napisala niech sobie idzie od Ciebie ten glupi rak:) wspak. Zycze Ci zdrowka i trzymaj tak dalej.Nie wszyscy sa tak odwazni w chorobie jak Ty.Ale najwazniejsze jest aby sie nie poddawac.
Wiem,ze wiele osob moze sobie pomyslec he Wiszta Wio latwo powiedziec,przeciez Ciebie to nie dotyczy.
Dzieki Bogu Nie ale mialam niestety mozliwosc widziec w rodzinie osobe ktora walczy z choroba.
I wiem jedno NIE WOLNO SIE PODDAWAC!!!!!!
17 sierpnia 2013 21:16 / 1 osobie podoba się ten post
Ode mnie zależy jak długo będziemy na dobre i na złe...   I tego się trzymaj, ściskam kciuki z całych sił.
17 sierpnia 2013 21:27 / 1 osobie podoba się ten post
hogata76

Juz Wam powiem,no dobra,dobra...:)
Asik bylas tak blisko,tak bliziutko i....no prawie.....:)

SZCZECINETCZANKA:)

Och Hogatko, dziękuję Ci... mogę dodać kolejne trudne słowo do mojego słownika :)
 
Robert, z Twoim optymizmem i Naszym wsparciem Opiekunkowym szybko wrócisz do zdrowia!!! W kupie raźniej :) Trzymam kciuki!!! Hogata zaraz wyciągnie miotłę, poczaruje nad garczkiem i Rak zrobi a kysz:)))
17 sierpnia 2013 21:38 / 2 osobom podoba się ten post
robert72

W życiu jest tak,ze z pewnymi problemami,mniejszymi lub większymi trzeba się każdego dnia zmierzyć,przeciwstawić złym diabelkom. Ważne jest aby starać sie do wszystkiego podejść z dystansem. Wiem,nie zawsze tak się udaje,ba,więcej,zawsze jest tak że tego dystansu brakuje,ze najpierw są emocje. Nie wolno przed nimi uciekać,nie wolno się poddawać. Łzy,płacz oczyszczają człowieka. Jest ból,cierpienie ale to od nas samych zależy jak długo będą. To my decydujemy o sobie. Nie można bać się podejmować decyzji,nawet tych najbardziej drastycznych. Zawsze ale to Zawsze jest rozwiązanie. To co dajemy innym tak naprawdę dajemy sobie. Wiecie co,kiedy wylądowałem na onkologii,przyszedł ksiądz i zapytał czy może ze mną porozmawiać. Zgodziłem się pomimo tego,ze od czasu do czasu bywałem w kościele. Nie rozgrzeszal mnie a jedynie rozmawiał. Rozmawiał o wszystkim. W życiu trzeba umieć rozmawiać. Brak porozumienia dialogu prowadzi do nieporozumień,kłótni a w konsekwencji do różnych problemów które jeszcze bardziej narastają i same się nie rozwiążą. Umieć rozmawiać i słuchać co druga osoba do nas mówi. Hogatko,mój kolega raczek nie poszedł sobie na stale. On jest od czasu do czasu da o sobie znać. Polubiłem go. Jest częścią mnie. Ode mnie zależy jak długo będziemy na dobre i na zle...

Pięknie to napisałeś i mogłabym jeszcze ze 100 plusików Ci dać... 
Zgadzam się z Tobą... najważniejsza jest rozmowa... jak potrafi się rozmawiać i słychać to łatwiej jest żyć... 
A płacz też uważam za oczyszczający, pomaga i nie uważam, że jest niemęski... wręcz przeciwnie to, że facet potrafi przyznać się do płaczu to świadczy o jego sile i męskości! 
 
Życzę Ci dużo siły, dalszej pogody ducha i powrotu do całkowiego zdrowia! 
Trzymaj się ciepło i pamiętaj, że my Forumki i nieliczni Forumowicze jesteśmy z Tobą! 
17 sierpnia 2013 21:41 / 1 osobie podoba się ten post
Robert,
cudnie piszesz. Z Twoim podejściem będzie wszystko dobrze, musi być.

A wroga jak nie można się pozbyć, to trzeba się z nim zaprzyjaźnić.

:):):):):):)
17 sierpnia 2013 22:38 / 10 osobom podoba się ten post
Odkąd pamiętam zawsze byłem pełen optymizmu,radości,otwartości. To mi pozostało do dziś. Mimo kolegi,który się we mnie zadomowił nie trace wiary i nadziei. Tak naprawdę,to my sami decydujemy jak długo będzie trwał stan radości,przygnębienia. Kiedy mam dola,mam ochotę zapalić. Kiedy mam dola,mogę się napić. Kiedy mam dola mogę pójść na spacer. Można by tak mnożyć i mnożyć. Tylko po co? Czy życie nie jest zbyt cenne aby poświęcać je na ciągle narzekania? Czy łatwiej byłoby żyć gdyby człowiek tak nie pędził,umiał zatrzymać sie i przyjrzeć samemu sobie. Wiem wiem,życie to ciagla walka o byt dla dzieci,męża,o dom itd. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Gdzie Twoje potrzeby? Kiedy zaczniesz patrzeć na siebie? Można by tak wyliczać w nieskończoność i nie jest to efektem,w moim przypadku,tego ze ponownie stanąłem przed bramą,której nikt nie chciał otworzyć bo jeszcze nie pora. Myśl pozytywnie,mów sobie,heute ust meine Tag.
17 sierpnia 2013 23:26 / 1 osobie podoba się ten post
robert72

W życiu jest tak,ze z pewnymi problemami,mniejszymi lub większymi trzeba się każdego dnia zmierzyć,przeciwstawić złym diabelkom. Ważne jest aby starać sie do wszystkiego podejść z dystansem. Wiem,nie zawsze tak się udaje,ba,więcej,zawsze jest tak że tego dystansu brakuje,ze najpierw są emocje. Nie wolno przed nimi uciekać,nie wolno się poddawać. Łzy,płacz oczyszczają człowieka. Jest ból,cierpienie ale to od nas samych zależy jak długo będą. To my decydujemy o sobie. Nie można bać się podejmować decyzji,nawet tych najbardziej drastycznych. Zawsze ale to Zawsze jest rozwiązanie. To co dajemy innym tak naprawdę dajemy sobie. Wiecie co,kiedy wylądowałem na onkologii,przyszedł ksiądz i zapytał czy może ze mną porozmawiać. Zgodziłem się pomimo tego,ze od czasu do czasu bywałem w kościele. Nie rozgrzeszal mnie a jedynie rozmawiał. Rozmawiał o wszystkim. W życiu trzeba umieć rozmawiać. Brak porozumienia dialogu prowadzi do nieporozumień,kłótni a w konsekwencji do różnych problemów które jeszcze bardziej narastają i same się nie rozwiążą. Umieć rozmawiać i słuchać co druga osoba do nas mówi. Hogatko,mój kolega raczek nie poszedł sobie na stale. On jest od czasu do czasu da o sobie znać. Polubiłem go. Jest częścią mnie. Ode mnie zależy jak długo będziemy na dobre i na zle...

Robert...dziekuje ci....za to spojrzenie...za to ZAWSZE JEST ROZWIĄZANIE...w twoich ustach brzmi tak wiarygodnie jak u nikogo innego. To jest dla mnie rekojmia...utwoerdzenie pewnosci ktora posiadam. I chce dawac sobie jak najwiecej :) wiec daje to innym. I rozumiem o czym mowisz poruszajac temat dialogu. Gdy go nie ma...to oprócz tego co wymieniles jest jeszzcze cos ...pustynia...Ale i na pustyni sa oazy...wiec jest ZAWSZE nadzieja ze ....
A co do raczka...daj mu wypowiedzenie...moja pani Skarb jest amazonka...i 20 lat temu pokazala raczkowi drzwi...stanowczo...wyszedl z podkulonym ogonem. Twoj tez wyjdzie. ja od siebie tylko swojego Anioła wysyłam...on bedzie wiedzial do jakich Drzwi zapukac :)) 
17 sierpnia 2013 23:38
robert72

Odkąd pamiętam zawsze byłem pełen optymizmu,radości,otwartości. To mi pozostało do dziś. Mimo kolegi,który się we mnie zadomowił nie trace wiary i nadziei. Tak naprawdę,to my sami decydujemy jak długo będzie trwał stan radości,przygnębienia. Kiedy mam dola,mam ochotę zapalić. Kiedy mam dola,mogę się napić. Kiedy mam dola mogę pójść na spacer. Można by tak mnożyć i mnożyć. Tylko po co? Czy życie nie jest zbyt cenne aby poświęcać je na ciągle narzekania? Czy łatwiej byłoby żyć gdyby człowiek tak nie pędził,umiał zatrzymać sie i przyjrzeć samemu sobie. Wiem wiem,życie to ciagla walka o byt dla dzieci,męża,o dom itd. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Gdzie Twoje potrzeby? Kiedy zaczniesz patrzeć na siebie? Można by tak wyliczać w nieskończoność i nie jest to efektem,w moim przypadku,tego ze ponownie stanąłem przed bramą,której nikt nie chciał otworzyć bo jeszcze nie pora. Myśl pozytywnie,mów sobie,heute ust meine Tag.

I znowu musze ci podziekowac :) Nie pytaj dlaczego.Zawsze  Bogu dziekuje ze stawia na mojej drodze takich ludzi jak ty ..jak ks.Aleksander, jak moja tesciowa, jak mój Tata, jak siostra Magdalena....jak wielu jeszce....
17 sierpnia 2013 23:48
Dziewczyny kocham Was. Mój mąz mi od wczoraj tłumaczy że mam wyluzować. I nie chce on słyszeć, że tam wracam. Pa dobranoc...
18 sierpnia 2013 07:13
DZzzzzzzzieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeń Doooooooooooobryyyyyyyyyyyyyyyyy Opiekunkowo!!!
Wstałam dziś skoro świt! Kurde pierwsza na forum! Hehehe! Gdzie to napisać??????? Toż ja śpioch chyba największy na forum, a tu proszę!!! :DDDDDDDDD
Wstałam, aby umyć włosy, bo jak córka wpadnie do łazienki to jej przez godzinę nie zobaczę... a tu cała chałupa śpi jeszcze... o nie jest poruszenie... córka wstała... a tak w ogóle to dziś źle spałam i pewnie będę "blaźnięta" cały dzionek... ale to ni, bo będzie fajny dzień!!!

Życzę Wszystkim miłej i słonecznej niedzieli! I dużo pozytywnej energii wysyłam!!!