18 sierpnia 2013 13:24 / 4 osobom podoba się ten post
mleczko47Mialam napisac na poskarzyjkach,ale na co tu sie skarzyc,jak wszystko ok!Forum jest to bardzo dobra forma odstresowania sie, mozna wypaść na nim wspaniale i na klamac nic sie nie wyda bo w tym wirtualnym świecie wszystkie chwyty dozwolone.Ale nie odmowię sobie napisania tego co czuje.Nie raz czyjść nie powazny post daje czlowiekowi mozliwosc roześmiania sie, nie tak jak te mądre pouczjące co się jak pisze, co z duzej a co z małej litery.To nie jest wypracowanie.To jest zycie,i wlasnie tu wspierajcie sie piszcie różności.Forum ma różne tematy więć nie trzeba wchodzić na te,które nie interesują.Duzo korzysci materialnych osiagnełam poprzez te wyjazdy,duza bardzo zwiedziłam byłam tam gdzie nawet w najsmielszych marzeniach nie zaszłam, ale jestem sama co mi z wycieczki z pp.Muller. Pewnie,że pieniadz jest ważny i dlatego tu i tam pracowałam.I te co muszą pracować i te co tylko chca, czuja po czesci to co ja - tęsknote za czasem ktory został za mna.A na sniadanie zaczynam już jeść Speisequark mit APRIKOSE -Konfiture chyba zaczynam sie germanizowac, i dlatego jade do domu.
Moja rodzina to takie powsinogi odkąd pamiętam, moja mama zaczęła wyjeżdżać gdy skończyłam szkołę średnią, kiedyś mąż wyjeżdżał do Niemiec a potem do Norwegii, potem kilka lat mieszkaliśmy ze starszym synem we Włoszech, potem zachciało nam się wrócić spowrotem do Polski, a teraz od dwóch lat ja wyjeżdżam. Nie skarżę się bo nie mam również na co, jesteśmy zdrowi, bardzo się kochamy, kredyty ani komornicy nas nie gonią, żyjemy na luzie.
Dzięki pracy nas obojga zagranicą mamy dom nieobciążony hipoteką, swoje miejsce na ziemi, udało się również kupić kawałek pola, które traktujemy jak "przyszłą emeryturę". Nie dostaliśmy spadku, nie wygraliśmy w totka, wszystko osiągnęliśmy własną pracą. To baaaardzo cieszy!
Podobnie jak Mleczko dużo świata zwiedziliśmy, korzyści materialne również były i są.
Mnie natomiast martwi fakt, że będąc tu wciąż myślę o stałym powrocie do domu, a jednocześnie wiem, że będąc w domu bez zajęcia dłużej niż 2-3 miesiące dostałabym na łeb. Muszę coś robić, muszę się czymś zająć, mieć swój świat- jakąś pracę.
Nie wrócę w trybiki korporacji, własna działalność w moim małym miasteczku odpada, na kasie w supermarkecie też nie chcę siedzieć. Więc wolę już te wyjazdy i powroty, byle nie zgnuśnieć, byle nie oszaleć, byle nie prosić męża o kasę na ulubione kosmetyki ;-)
Narazie jest jak jest, odliczam dni pobytu na forum, lubię Was czytać, chandry i dołki przychodzą i odchodzą, świat się kręci, a ja z nim... Wybaczcie, tak mnie naszło po przeczytaniu postu Mleczko i jej stanowczej decyzji o powrocie na stałe- gratuluję Mleczko!.
I chciałabym tak samo i boję się...