Dzięki Tina, bo tego w sumie nie wiedziałam... no nic zobaczę, jak się to wszystko rozwinie...
Dzięki Tina, bo tego w sumie nie wiedziałam... no nic zobaczę, jak się to wszystko rozwinie...
No właśnie chce Krankenpfegerin robić, a potem może jak dam sobie radę to na pielęgniarkę...
dziewczyny muszą się dokładnie zorientować, jak to wygląda i w przyszłym tygodniu będę wiedzieć...
co do kasy to jak będę miała szkołę to jest mnie ok 400-500euro w Pflegedienst, ale mogę dorabiać sobie wtedy... wykształcenie podzielone jest na bloki, raz jest szkoła, a raz pracujesz normalnie i trzeba zrobić praktykę, ale one mi wszystko załatwią...
Kurde dziewczyny!!!!!
Mam pracę! Jeju jeju! Ale mam głowę pełną myśli i brzuch mnie boli od tego myślenia... hehhe!
To praca w Pflegedienst i wiąże się z zamieszkaniem w Niemczech... to są świetne dziewczyny i są strasznie entuzjastycznie do mnie nastawione, bo mnie znają... pracowałam z nimi u mojej poprzedniej podopiecznej... proponują mi też wykształcenie na pielęgniarkę, albo pomoc pielęgniarską... do przyszłego roku mogę w domu mojej zmarłej niedawno podopiecznej mieszkać, bez ponoszenia kosztów, więc byłaby okazja... wykształcenie trwa 3 lata... matko mam mętlik w głowie... bo chyba sama w siebie nie wierzę... trochę się boję, że sobie nie poradzę, albo one nie będą ze mnie zadowolone, jak im to powiedziałam to na mnie nakrzyczały, że jakby tak było to bym z nimi nie rozmawiała... już o dziecku gadały, że jakbym chciała to nie ma problemu, że pracę mi dostosują i w ogóle...
ojej! To się wiąże z rzadszymi powrotami do domu i moje Kochanie musiałby tu też się sprowadzić i pracować... on jest jak najbardziej za!!
Ojejjjjjjjjjj! Mam dużo do przemyślenia!!!!!!!!!!!!
Kopnijcie mnie w tyłek, bo muszę wreszcie w siebie i swoje siły uwierzyć! Córka Panny mówi, że ona mnie widzi na kierowniczym stanowisku, bo mam ku temu predyspozycje... mi się z tego tylko śmiać chce, bo aż takich ambicji nie mam... chcę dość normalną pracę i żyć sobie spokojnie, bez zamartwiania się o finanse...
Muszę się wziąć za siebie i coś ze swoim życiem zrobić, bo jestem jeszcze młoda i mogę coś zmienić!!
Nooo! Się wygadałam teraz!!!!!!!
Miec taka okazje???????????????????????Tali,tak jak powiedzialas -jestes jeszcze mloda,Twoje kochanie jest za,narazie masz gdzie mieszkac.Bierz zycie za rogi,bo chce Cie bodnac:):):)Masz szanse,wiec ja bierz,kurcze i jeszcze szkola i w ogole sa jakies minusy?Twoje kochanie przyjedzie,razem to przejdziecie,a za pare lat,bedziesz pila kawe na tarasiku ze Swoim kochaniem,dzieciatko w kindergarden i pomyslisz ...
-Kurcze moja podopieczna Panna,jest moim Aniolem z nieba...
Ja mysle,ze Ona nad Toba czuwa,to jest wdziecznosc za Twoja dozgonna,uczciwa i szczera prace.Pamietam Twoje wpisy,jak sie o Nia martwilas,ja sama czasem o Tobie i Twojej Pannie myslalam:)
Nie namawiam,ale to co napisalam wyzej jest moim skromnym zdaniem:):):)Zrobisz jak uwazasz,a ja i tak zycze Ci z calego serca powodzenia:)
Jak milo czytac takie posty,az serducho mocniej bije i morda sie cieszy ,ze komus dobrze,ehhhhhh:):):)
Kurde dziewczyny!!!!!
Mam pracę! Jeju jeju! Ale mam głowę pełną myśli i brzuch mnie boli od tego myślenia... hehhe!
To praca w Pflegedienst i wiąże się z zamieszkaniem w Niemczech... to są świetne dziewczyny i są strasznie entuzjastycznie do mnie nastawione, bo mnie znają... pracowałam z nimi u mojej poprzedniej podopiecznej... proponują mi też wykształcenie na pielęgniarkę, albo pomoc pielęgniarską... do przyszłego roku mogę w domu mojej zmarłej niedawno podopiecznej mieszkać, bez ponoszenia kosztów, więc byłaby okazja... wykształcenie trwa 3 lata... matko mam mętlik w głowie... bo chyba sama w siebie nie wierzę... trochę się boję, że sobie nie poradzę, albo one nie będą ze mnie zadowolone, jak im to powiedziałam to na mnie nakrzyczały, że jakby tak było to bym z nimi nie rozmawiała... już o dziecku gadały, że jakbym chciała to nie ma problemu, że pracę mi dostosują i w ogóle...
ojej! To się wiąże z rzadszymi powrotami do domu i moje Kochanie musiałby tu też się sprowadzić i pracować... on jest jak najbardziej za!!
Ojejjjjjjjjjj! Mam dużo do przemyślenia!!!!!!!!!!!!
Kopnijcie mnie w tyłek, bo muszę wreszcie w siebie i swoje siły uwierzyć! Córka Panny mówi, że ona mnie widzi na kierowniczym stanowisku, bo mam ku temu predyspozycje... mi się z tego tylko śmiać chce, bo aż takich ambicji nie mam... chcę dość normalną pracę i żyć sobie spokojnie, bez zamartwiania się o finanse...
Muszę się wziąć za siebie i coś ze swoim życiem zrobić, bo jestem jeszcze młoda i mogę coś zmienić!!
Nooo! Się wygadałam teraz!!!!!!!
"Ludzie, którzy tracą czas czekając, aż zaistnieją najbardziej sprzyjające warunki, nigdy nic nie zdziałają. Najlepszy czas na działanie jest teraz!" Mark Fisher
Działaj ....trzymam kcuki....bardzo, bardzo.
Tali;
Życie się do Ciebie uśmiechnęło. Twoje szczęście teraz jest w Twoich rękach. Bierz co daje- skorzystaj, abyś nigdy potem nie żałowała że nie podniosłaś tego daru..Nic się nie powtarza drugi raz. Wrócić czy zrezygnować zawsze możesz. Powodzenia i szczęścia.:)))