Na wyjeździe #2

20 sierpnia 2013 22:53
serce78

Scarlt mysle ze tak powoli a do przodu ,powoli szykuje zmiany

I tak trzymaj!!!!!!!
 
Cieszę się, że się odbijasz od dna,
20 sierpnia 2013 23:04
serce78

witam was wieczorkiem}}}}poprawiacie mi zawsze humorek wieczorem bo czytam zbieranine calego dzionka co piszecie bp w ciagu dzionka mam zawsze gonitwe i w domu porzadkow co niemia.Dzis zaszalalam u fryzjera z fryzurka bo chcialam cos zmienic i myse ze sie udalo.Jutro planuje pospac dluzej niz do 5 i ze zadna burza nie przeszkodzi,buziaczkikochane tesknilam za wami i napisalam

No to czekam na zdjęcie w nowej fryzurce :P
20 sierpnia 2013 23:06 / 2 osobom podoba się ten post
No chyba, że rosół będzie z wołowinki i indyka :)) Do takiego kury się nie zabija :D
20 sierpnia 2013 23:13 / 5 osobom podoba się ten post
Scarlet, nie czytaj:)
 
Rodzice byli na wyjeździe, pieniądze się skończyły i z bratem wpadliśmy na pomysł, że zabijemy kurę. Mój brat chlasnął ją siekierą w szyję, ale tak nieumiejetnie, że z na pół przecietym łbem uciekła,  latała jak oszalała i cały ogródek krwią obryzgała. W końcu zatargał ja do wiadra, ja nalałam wrzatku i zostawiłam na godzinę, żeby się lepiej skubało...I tak się skubało, że same kości zostawały. W sumie dobrze, bo ja nie wiem co byśmy potem z nią zrobili, żadne nie miało pojęcia, że kurę trzeba wypatroszyć, ale byłby rosołek:)))
 
 
20 sierpnia 2013 23:21 / 5 osobom podoba się ten post
efka66

Scarlet, nie czytaj:)
 
Rodzice byli na wyjeździe, pieniądze się skończyły i z bratem wpadliśmy na pomysł, że zabijemy kurę. Mój brat chlasnął ją siekierą w szyję, ale tak nieumiejetnie, że z na pół przecietym łbem uciekła,  latała jak oszalała i cały ogródek krwią obryzgała. W końcu zatargał ja do wiadra, ja nalałam wrzatku i zostawiłam na godzinę, żeby się lepiej skubało...I tak się skubało, że same kości zostawały. W sumie dobrze, bo ja nie wiem co byśmy potem z nią zrobili, żadne nie miało pojęcia, że kurę trzeba wypatroszyć, ale byłby rosołek:)))
 
 

Twoja historia przypomniała mi jak samodzielnie ugotowałam krupnik na łapkach kurzych,chyba w 6-7klasie ,pyszny był ,tylko mi mama nie powiedziała ,że zanim łapki trafia do garnka trzeba im pedicure zrobić...... jak mama z pracy przyszła ,za chochelkę i do zupki a tam na pierwszum planie PAZURY:):):).Z mety do Rygi odjechała i mojego pysznego krupniczku już nie popróbowała:)Mnie tam smakował.hi hi hi
20 sierpnia 2013 23:28 / 1 osobie podoba się ten post
Effka66, Kasia63 oplułam własnie monitor laptopa :P Normalnie i do tego czekoladą z orzechami, nie wiem, czym ja to doczyszczę :)))

Dobranoc Wszystkim :*
21 sierpnia 2013 08:08 / 3 osobom podoba się ten post
efka66

Scarlet, nie czytaj:)
 
Rodzice byli na wyjeździe, pieniądze się skończyły i z bratem wpadliśmy na pomysł, że zabijemy kurę. Mój brat chlasnął ją siekierą w szyję, ale tak nieumiejetnie, że z na pół przecietym łbem uciekła,  latała jak oszalała i cały ogródek krwią obryzgała. W końcu zatargał ja do wiadra, ja nalałam wrzatku i zostawiłam na godzinę, żeby się lepiej skubało...I tak się skubało, że same kości zostawały. W sumie dobrze, bo ja nie wiem co byśmy potem z nią zrobili, żadne nie miało pojęcia, że kurę trzeba wypatroszyć, ale byłby rosołek:)))
 
 

Mnie się przypomniało, jak na Wielkanoc mąż chciał koniecznie kaczkę faszerowaną. Z gotowaniem u mnie ok, ale że kaczka była od gospodarza i nieoskubana to zaczęły się schody ;-)
Na podwórku zlaliśmy ją wrzątkiem i próbowaliśmy oskubać, ale właściwie tylko ją oskalpowaliśmy...Z nerwów i ciągłego szarpania...
Kaczka bez skóry była paskudna i sucha, od tamtej pamiętnej Wielkanocy kupujemy tylko "gołe", do dziś nie potrafię ani uskubać, ani wypatroszyć drobiu ;-).
21 sierpnia 2013 08:17 / 3 osobom podoba się ten post
Ha,ha,ha:)))).Esserga ,ale się usmiałam z tego skalpowania:).Właściwie,to byłby dobry sposób,po prostu zdjąć skalp,zamiast męczyć się z piórami.Jak jeszcze mój ojciec zył,to hodowaliśmy drób,oj naskubałam się tego trochę,ale i tak piór się brzydzę.Żeby wówczas przyszło mi do głowy,zeby po prostu tego kuraka oskalpować,nie meczyłabym sie tak;-)).Ale patroszenie,to już spoko;-)).
21 sierpnia 2013 08:23 / 2 osobom podoba się ten post
Też pochodze z wielkiej miejscowosci jak z jednej stony wsi sasiad kichnal  to z drugiej strony sasiad mog spokojenie powiedzieć na zdrowie.Kury chodziły po podworku ale zapach pierza i nastepnych czynnosci wykonywanych przy tym biednym ptaku,zmuszaly mnie do trzymania sie z daleka.Ale na talerzu to pachnial inaczej.A teraz nie jadam tego miesiwa jak widze w TV fermy drobiu i te gole rozkraczone kuraki,za skarby swiata nie przelkę tego.
21 sierpnia 2013 08:31 / 3 osobom podoba się ten post
Dzień Dobry Kochane Opiekunowo:):):) Przepiękny dzień się znowu zapowiada. Akumulatory ładowane non stop i aż żal będzie za 2 tygodnie wyjeżdżać. Pije kawie na tarasie,widać jeszcze rosę na trawie,może tak dla zdrowotności przejść się na boso?:) Mnóstwo pozytywnej energii Wam przekazuje na cały dzionek,obyscie wieczorkiem miały same mile wspomnienia z niego. Pozdrawiam i buziole ślę.:):):)
21 sierpnia 2013 10:02 / 2 osobom podoba się ten post
tina 100%

Ha,ha,ha:)))).Esserga ,ale się usmiałam z tego skalpowania:).Właściwie,to byłby dobry sposób,po prostu zdjąć skalp,zamiast męczyć się z piórami.Jak jeszcze mój ojciec zył,to hodowaliśmy drób,oj naskubałam się tego trochę,ale i tak piór się brzydzę.Żeby wówczas przyszło mi do głowy,zeby po prostu tego kuraka oskalpować,nie meczyłabym sie tak;-)).Ale patroszenie,to już spoko;-)).

Tina, ta historia ma jeszcze jeden fajny szczegół, otóż ta kaczka była nieoskubana tylko dlatego, że żona tego gościa wylądowała w szpitalu, a on sam też nie potrafił skubać, dlatego policzył taniej za tę nieszczęsną kaczkę.
Teraz gdy kupujemy u niego mąż się zawsze pyta "...ale żona zdrowa...?" ;-)
21 sierpnia 2013 10:31 / 1 osobie podoba się ten post
Witam serdecznie forumowiczow:)
Boczek boli mniej,ale jeszcze mi noga gdzies spie.....,jak chodze.Bede zyla:)

Ja tam od dziecka bylam przy mordzie kur,kaczek,gesi i karpi.W moim rodzinnym domu,swiateczna potrawa jest czernina.Kurcze brrrrrr,traz mam ciary,ale bedac mala dziewczynka,bylam szczesliwa,ze moge czynnie brac udzial w przygotowaniach do swiat.Miedzy innymi,roztrzepywalam koziolkiem krew w garnku,coby sie nie sciela.O Boze,ona tak kapala z glowy kaczki,a ja tak krecilam w lapkach ten koziolek.Normalnie HORROR:(

Teraz jest ,to nie to pomyslenia,zaraz by byla afera,ze dziecko zle wychowywane,ze widzi krew i w ogole.Kiedys bylo to normalne.Tak sie rozgadalam ,ze juz inny temat zachaczam hihihihi:)

Mam dzis gute laune(uslyszalam cos milego od pflegedinst) i w ogole,to fajnego dnia Wam zycze.
21 sierpnia 2013 10:46
Dzień dobry :) Ja już po wycieczce samochodowej do miasta, później fryzjer z moją Damą na 13.30. Ale to już dla sportu na piechotkę :) Nie mogłam długo usnąć, uśmiechałam się sama do siebie, jak pomyślałam, jak to mi ciocia na wsi pokazywała ściąganie skalpu. Ja biedna wystraszona nastolatka ( 12-13 lat) zastanawiałam się, co ona robi temu biednemu zwierzęciu. Pogoda się poprawia, słoneczko wyszło aż przyjemniej się człowiekowi na duszy robi :) Spokojnego dnia :) Pozdrowionka :*
21 sierpnia 2013 10:50
Witam wszystkich, nie wiem gdzie wpisać wiadomość którą dostałam wczoraj od znajomej odnośnie prc24 -avoria. Wczoraj do niej dzwonili odnośnie zmiany umowy, faktycztnie wszystko zmienia się na gorsze. Składki będą odprowadzane od b niskich stawek, a podwyżek płacy nie bardzo widać. Ja na takich warunkach z nimi współpracować nie będę
 
21 sierpnia 2013 10:55
Dzień dobry Opiekunkowo :)

Wesoło Wam było i.super sprawa ;))))

Miłego dnia