BEACzasami przesadzaja i to ostro.Na przedostatnim miejscu kiedys zarowka w salonie sie przepalila.OOOOOOOOOO i co teraz bauszka przzywala.Cza dzwonic po elektryka,po ziecia,jednego,drugiego,zgroza.
Wkur.........Zirytowalam sie i sama ja zmienilam.Ale to bylam wychwalana na nastepny dzien,telefon az byl czerwony ha,ha
Ja też spotkałam się tutaj z sytuacją, że jak spaliła się żarówka, to wzywano Polaka-złotą rączkę do wymiany. Jak ktoś ma forsę, to niech tak robi, my jesteśmy inaczej nauczeni. Ale muszę powiedzieć, że córki mojej babci co potrafia, to naprawiają same albo ich ślubni- może to wynika z tego, że nie pochodzą z zamożnej rodziny i musieli sobie radzić, a nie latać po fachowca.