Tylko czemu ten czas w domu tak szybko leci? Chyba nastepnym razem na wyjeździe będę udawać, że jestem w domu i zbliża sie wyjazd do Niemiec:)))
Tylko czemu ten czas w domu tak szybko leci? Chyba nastepnym razem na wyjeździe będę udawać, że jestem w domu i zbliża sie wyjazd do Niemiec:)))
A ja już jutro jadę . Walizka spakowana , z przyjaciółmi się pożegnałam , z synem na skypie pogadałam a z mężem to pożegnanie później...Ale tym razem na krócej a potem zobaczymy .
Tylko czemu ten czas w domu tak szybko leci? Chyba nastepnym razem na wyjeździe będę udawać, że jestem w domu i zbliża sie wyjazd do Niemiec:)))
Ja będąc w De. nie udaję, że jestem w domu. Ja się tak czuję. Fakt, mieszkam tylko z podopiecznym, rodzina w miarę daleko. Jeszcze rok temu Herr R. potrafił powiedzieć, że zawsze muszę postawić na swoim, a dziś po raz pierwszy powiedział głośno - "Pani tu jest szefem, dlaczego Pani o to pyta?" I było to sympatyczne. Mam tylko jeden ból, mogę się urwać tylko na 3 godziny, bo godziny posiłków na więcej nie pozwalają. No chyba, że dzieci wizytują ojca, ale też potrafią zawitać raptem na 2-3 godziny i lipa.....
Też jade do pracy jak do siebie:)Babuszka mówi -ja jestem duzy szdef od całości a Ty Katerina mały -od kuchni:)Tak naprawdę poza tym nieszczęsnym brakiem poczucia wolności ,o którym już kiedyś pisaliśmy na forum mnie nic nie przeszkadza w tej robocie.Juz rok minął jak do babuszki jeżdżę i oby jak najdłużej bo upierdliwa nie jest i płaci znakomicie:):):)
Ja będąc w De. nie udaję, że jestem w domu. Ja się tak czuję. Fakt, mieszkam tylko z podopiecznym, rodzina w miarę daleko. Jeszcze rok temu Herr R. potrafił powiedzieć, że zawsze muszę postawić na swoim, a dziś po raz pierwszy powiedział głośno - "Pani tu jest szefem, dlaczego Pani o to pyta?" I było to sympatyczne. Mam tylko jeden ból, mogę się urwać tylko na 3 godziny, bo godziny posiłków na więcej nie pozwalają. No chyba, że dzieci wizytują ojca, ale też potrafią zawitać raptem na 2-3 godziny i lipa.....
Uff nareszcie babcia w łóżku. Dziadka nie ma, córka przed wyjazdem do Hameryki zrobiła duże zakupy, a my z babcią jak dzieci na Boże Narodzenie musiałyśmy co nieco spróbować. Jadłyśmy wszystko: tiramisu, śliwki, winogrona,czekoladę i lody:))) Chyba nie usnę od tych słodyczy.Codziennie przed snem robimy przegląd lodówki, dziadek czasami coś fuka i ma rację. Gdyby On to dzisiaj widział,o matko, dobrze, że babcia ma demencję:))))))