Na wyjeździe #2

12 lipca 2013 20:06
Sówka

A ile masz wzrostu?

Mialam 176,5..teraz  sie kurcze...
12 lipca 2013 20:07
Asik

Mialam 176,5..teraz  sie kurcze...

sporo, ale jestem lepsza ; )  (182)
12 lipca 2013 20:11 / 2 osobom podoba się ten post
Sówka

sporo, ale jestem lepsza ; )  (182)

Łooooł...czemu ty a nie moj Man?? On tylko 2 cm jest wyzszy ode mnie. Najlepiej sie czuję gdy idziemy razem jak ja po ulicy a on po chodniku. Wtedy jest wyzszy o cały kraweznik.
12 lipca 2013 20:12
Asik

Łooooł...czemu ty a nie moj Man?? On tylko 2 cm jest wyzszy ode mnie. Najlepiej sie czuję gdy idziemy razem jak ja po ulicy a on po chodniku. Wtedy jest wyzszy o cały kraweznik.

hahahah, chetnie bym mu oddala 10 cm, i tez zawsze gonie facetow ktorzy sa rowni albo maja tylko pare cm wiecej.
12 lipca 2013 20:16
Oddajcie mi troszeczkę, ja mam prawie 160 cm
12 lipca 2013 20:17
Sówka

hahahah, chetnie bym mu oddala 10 cm, i tez zawsze gonie facetow ktorzy sa rowni albo maja tylko pare cm wiecej.

Moze wlasnie dlatego za niego wyszlam bo byl najwyzszy z konkurentów...?...
12 lipca 2013 20:17 / 1 osobie podoba się ten post
hahah, ja oddam 10 cm za cycki ; )
12 lipca 2013 20:18 / 1 osobie podoba się ten post
Annika

Oddajcie mi troszeczkę, ja mam prawie 160 cm :-)

Ciesz sie kobieto...te niskie zawsze sie podobaja wysokim. Co zawsze wprowadzalo mnie w złosc graniczaca z zawiscia...Naprawde...Kipialam w srodku.
12 lipca 2013 20:18 / 2 osobom podoba się ten post
Sówka

hahah, ja oddam 10 cm za cycki ; )

To podpisujemy kontrakt, ja oddam Ci połowe moich, a i tak sporo dla mnie zostanie, a Ty mi dasz 10 cm
12 lipca 2013 20:19
Sówka

hahah, ja oddam 10 cm za cycki ; )

No to nic z tej wymiany nie bedzie. Potrzebuje tego samego :)
12 lipca 2013 20:20
Annika

To podpisujemy kontrakt, ja oddam Ci połowe moich, a i tak sporo dla mnie zostanie, a Ty mi dasz 10 cm:-)

spoko, miejsce wymiany pozniej ustalimy
12 lipca 2013 20:32 / 3 osobom podoba się ten post
Sówka

hahah, ja oddam 10 cm za cycki ; )

Biorę w ciemno! Chętnie oddam moje cycki z "przyległościami" / oczywiście nieowłosione / .
12 lipca 2013 20:37 / 1 osobie podoba się ten post
Ja sie dzis opalalam....stwierdzilam co tam....krotkie spodenki, bluzka i lezak.....tak sadzilam wczesniej ze to nie pasuje i wogole ....zmienilam zdanie...
12 lipca 2013 22:56 / 1 osobie podoba się ten post
ania0806

No i przyjechała moja zmienniczka i fajna babeczka ale niem ni w ząb, ja juz nie rozumiem czemu oni wysyłają do takich ludzi jak moja babcia opiekunki bez znajomości języka.Moja Frau jest tylko mocno upierdliwa i tak to wszystko jarzy, i jest jej ktoś potrzebny do pogadania tez a nie tylko do sprzątania i prania. A moja agnecja wiedziala o tym, bo tyle razy mówilam. Ale cóż nie doceniła rodzina mnie wcześniej to może teraz doceni , ale juz pozamiatane...

No zgadzam sie ale jak dziewczyna obrotna to i jezyka sie nauczy przy takiej rozmownej babci a i babcia nie bedzie sie nudzic .No gdzie sie nauczysz szybko jak wlasnie w takich rozmowach. a jesli bedzie chciala miec dobra opinie musi zaczac cos tam dukac ,A jesli jechala przez firme wiec komunikatywny zna tylko stres ,,,,,tak i ja mam a dlugo tez nic nie mowilam a teraz to gadam jak najeta czy zle czy dobrze ,,,,,takie sa poczatki teraz nie slysze ze nie umiem tylko ze zle mowie ale i to kiedys sie wyrowna najwazniejsze zeby sie odwazyc mowic ?,Moj dziadek troszke taki z lepszego domu i przy grze w karty zauwazyl ze ta gra to tylko dla ludzi inteligentnych (a tak jak napisalam mowia ze zle mowie )a ja na to ze ja w nia gram to jestem bardzo iteligentna bo na dodatek za pierwszym razem wygralam i nigdy w zadne karty nie gralam. Dziadek do kolacji siedziel cicho ....mysle ze dopiero teraz cos tam mam w glowie z tego niemca jak sie zaczynam odzywac i bronic ...
13 lipca 2013 06:18 / 3 osobom podoba się ten post
ania0806

A ja mam pytanko. Dziewczyny dzisiaj przyjeżdża moja zmienniczka. Poprzednia która mnie zmieniała była ok, ta bez przerwy dzwoni , z rozkazami , że mam tak zrobić jak ona przyjedzie to ma byc kasa za podróz ( niestety usłyszała że pomyliła adresy,że ja tu nie jestem do tego) , że jak to babka nie ma kasy, że jakto to TY jesteś z nią na jakiejś wsi td, itp. I chcę się dowiedzieć jak się wymieniacie to praca w nocy należy do WAS czy juz do zmiany. O której godzinie kończycie pracę , bo z tego co ja rozumiem to 24,00 Poprzednim razem nie było problemu przyjechała moja zmenniczka i spała już w swoim pokoju a ja zeszłam sobie gdzie indziej, czyli juz mialam wolne. Nie mamy płaconej diety za dzień wyjazdu .Jak Wy robicie? 

Dzien dobrz ja juz po kawie- chodzimy wczesnie spac ja tez tak lubie ale rano jestem wczesnie "na nogach" chociaz moja Pani spi do 9-tej.
Tez chcialam cos dodac na temat pierwszego dnia tzn.wymiany.Wyjezdzajaca i tak ma komfort bo jedzie do domu i zeby w euforii nie zapomniec istotnych spraw spisuje wszystko na tajemnej kartce,ktora zostawiam zmienniczce.Opisuje poprostu jeden dzien bo przeciez wszystkie sa takie same.Od pobudki do caprztyku.Pisze co Pani lubi czego nie lubi,co mozna zrobic a co nie.Mnie zawsze placa nawet jak zostaje jeden dzien dluzej,zeby wprowadzic zmienniczke.Wiadomo ze przyjezdzajaca jest zestresowana tym bardziej jak cieniutki jezyk.Ale to nie moja sprawa, firma ja wysyla albo wczesniej rodzina akceptuje wiec ogolnie wiadomo z czym jedzie.Dodaje otuchy,wprowadzam w tajniki,pocieszam i jestem do dyspozycji.Wychodze z zalozenia,ze kazda odpowiada za swoj czas pracy i trzymam sie tego nie komentuje postepowania zmienniczki bo mnie w tym czasie nie bylo a rodzina moze przekazac informacjie falszywie.Znajac realia najczesciej tak bywa, w jednym dniu zapomna imienia osoby ,ktorej powierzaja opieke nad najblizsza osoba w rodzinie.Nie chce tez,zeby moje imie przeksztalcali na niemiecko brzmiace poprawiam tyle razy az zapamietaja, a na tyle ich stać.Zwsze mowie,ze Niemiec w Polsce tez nie przedstawia sie Franciszek czy Tomasz.Z pokojem naszym tez nie ma problemu bo czesc nocy przegadamy  a czesc to ja spedzam na drzemce taka juz jestem,jednym slowem oddaje pokoj zmienniczce w dniu przyjazdu.Lubie dzien wymiany jak wyjezdzam ale jak przyjezdzam to juz nie za bardzo.Jezeli prosi mnie zmieniczka,zeby przekazac rodzinie,ze jedzie "na kredyt" i potrzebna jest kasa to mowie rodzinie o tym.Wydaje mi sie,ze jezeli w umowie jest zwroy kosztow podrozy to pieniadze powinny byc przygotowane albo ktos z rodziny powinien czekac i przekazac kase.Tylko im do glowy chyba nie przyjdzie,ze nieraz ktos jedzie na "kreche" albo za pozyczone pieniadze.Syty glodnego nie zrozumie.Korona mi z glowy nie spadnie gdy przypomne o pieniadzach a i zmienniczka jedzie bez stresu,bo kierowca nie musi czekac.No chyba ze jedzie rejsowym albo ma bilet zapewniony przez fime,to juz innz sprawa.Ojej ale powiesc powstala.Ja tak robie.