IGGADzień dobry.
Ale sie mleczko rozpisałaś. Lubię kiedy zmienia mnie zmienniczka. Niestety zmieniałam ja zmienniczkę 10 dni temu, więc nie tak szybko bedę zmieniana.
Wielkim stresem jest jazda na krechę. Jeden Bóg chyba wie ile musimy znieść upokorzeń.A jeśli rodzina najzwyczajniej zapomni? Takie upominanie się to krepująca sprawa. Ale masz rację trzeba się szanować i można przypomnieć, że przyjeżdża pani i koniecznie proszę przygotować pieniądze.
Syty głodnego nie zrozumie. Nie, oni tak już mają, tak dziwnie zapominają o pieniądzach.
Wczoraj pływałam z moim hrabią statkiem, mielismy ze sobą rolator. I za to że obsługa statku postawiła rolator z boku, hrabina dała chłopakowi 5 euro. A ja nie mogę odzyskać mojej forsy za przyjazd. Nie duża kwota, ale zawsze. W tej kwesti to dziwna choroba ich dopada i co najgorsze, że wybiórczo.
Miłego dnia.
Teraz sobie przypomnialam jak przyjechalam pierwszy raz do opieki, dokladnie rok temu,zmienialam stara wyjadaczke ktora zostala "wyrzucona" przez rodzine bo zaczela po swojemu dawkowac leki podopiecznej z parkinsonem, stwierdzila ze 8 tabletek o 7 rano to za duzo, zaczela je dzielic i wpadla przez przypadek, dlatego przyjechalam ja. No ale wracajac do tematu, wlasnie przyjechalam za pozyczone pieniadze umowiona ze zaraz oddam bo po przyjezdzie dostane pieniadze za bilet. Pieniadze dostalam i poprosilam zmienniczke o to zeby wyslala mi te pieniadze w Polsce,nawet dalam jej 10 euro za fatyge. Oczywiscie pieniadze do dzis nie doszly ; ) Miejsce pracy tez przedstawila mi jako koszmar i ze nikomu nie zyczy takiej pracy, opowiadajac przy okazji w jakich to ona domach nie pracowala. Zostalam sama,przerazona cala sytuacja, ale z perspektywy roku moge spokojnie powiedziec ze takiego miejsca nie zycze najgorszemu wrogowi bo byloby mu tutaj za dobrze, takiej stelli moge zyczyc tylko tym co lubie ; )