Witajcie ,w ten cudnie gorący dzień.
Ja kocham upały i dziś tak sobie "dogodziłam" na słoneczku,że mało brakowało a zasłabłabym.No cóż głupota ludzka nie zna granic....
Jesteśmy od dzis same w domku,więc przez trzy dni polskie obiadki :).Dziś rosołek :)
Dla Corni mam coś innego bo Niemcy nie lubią rosołu.Upekłam do tego szarlotkę,pychotka.W domku jest klimka więc wcale się nie spociłam przy pieczeniu.
Dziś pierwsza noc sam na sam z moją podopieczną.Troszkę się obawiam czy będzie wporządku.Na wszelki wypadek nie było drzemki poobiedniej.Zresztą ona wcale nie chciała.
Byłyśmy dziś po zakupy we dwie,i pierwszy raz widziałam ją taką szczęśliwą.
Szkoda mi się aż jej zrobiło,bo siedzi w domu calymi dniami,bo rolschtul bez napędu,a tu jest pełno górek.Zmachałam się bardzo tymi zakupami,ale widząć jaka ona jest szczęsliwa ,zapomniałam o zmęczeniu.
U nas w domu nie jada się warzyw ani owoców,bo Hartmut nie lubi.Dziś w sklepie obie miałysmy obłęd w oczach widząc na raz tyle pysznych truskawek,malin,anansów i innych.Oczywiście kupiłam prawie wszystkich owoców po trochu,na końcu złapałam jeszcze kalafiora i fasolkę he,he.
Wóżek był tak załadowany,ze ledwie dojechałyśmy he,he
Ciekawe co na te zakupy Hartmut ...Trudno,niech sie gniewa,że wydałam 25 euro na to na co miałyśmy ochotę.Może gdybym nie widziała tego błysku w oczach Corni,to na pewno nie kupiłabym az tyle,ale niech ona tez ma coś z zycia.