Ja też, chociaż akurat od kupna pangi starałabym się odwieść :)
Ja też, chociaż akurat od kupna pangi starałabym się odwieść :)
A po Twoim odjeździe powie, że naleśników nawet nie umiałaś zrobić, bo brązowe - trochę jakby przypalone:)
Dokładnie, też tak myślę :-).Tylko skoro tak narzeka, to dlaczego na głowie staje, abyśmy wracały :-).
Ja też , ale wybierałam inne ryby , ale nie przesadzałam z łososiami , bo w domu ich nie kupuję , bo mnie na nie nie stać . Czasem kupuję wędzonego , ale nie za często . Gdyby było mnie stać w Pl. na kupowanie łososia do smażenia a ryby jadamy często --- to nie pracowałabym w D. :)))))
Mój dziadek na szczęście na ryby nie szczędzi i jemy ich dużo. Ale za łososiem to ja osobiście nie przepadam, za to cieszę się, że nadszedł czas Maischollen:)
Czas czego ? .... o , matuchno , czy to czasem nie jest jakieś brzydkie słowo Maischollen?.... czy Ty mi przypadkiem nie ubliżasz ? :))))))))))))))))))
Czas czego ? .... o , matuchno , czy to czasem nie jest jakieś brzydkie słowo Maischollen?.... czy Ty mi przypadkiem nie ubliżasz ? :))))))))))))))))))
Scholle to gładzica - bardzo pyszna ryba, taka płaska. W maju gładzice są najsmaczniejsze i w północnych Niemczech bardzo popularne. Maischollen się wtedy zwią.
http://www.niam.pl/pl/produkty/1855-gladzica
Scholle to gładzica - bardzo pyszna ryba, taka płaska. W maju gładzice są najsmaczniejsze i w północnych Niemczech bardzo popularne. Maischollen się wtedy zwią.
http://www.niam.pl/pl/produkty/1855-gladzica
Wlasnie balam sie to napisac :-) :-) :-) siedzialam na translatorze i null unbekante worte:-) :-) :-) :-)
Ty nam tutaj jakimś dialektem gadasz chyba. A co do ryby: zgadzam się: bardzo mi smakowała ta gładzica :)