No za coś zawsze ma więcej - albo za doświadczenie, albo za kwalifikacje, albo za język, albo po prostu za staż w firmie.
No za coś zawsze ma więcej - albo za doświadczenie, albo za kwalifikacje, albo za język, albo po prostu za staż w firmie.
Zgodziłabym się tylko, że za staż, bo to jest logiczne i to powinny stosować firmy które chcą zatrzymać dobre opiekunki, a i nowe będą sie starać aby się utrzymać w firmie, ale ja osobiście nie znam takiej firmy.
A za kwalifikacje nie powinni więcej płacić?
Mamy tutaj pielęgniarki, które jako opiekunki pracują. Uważam, że powinny mieć więcej, bo bardziej fachowo zajmą się pdp, w razie jakiegoś zawirowania zdrowotnego potrafią dobrze zareagować itd.
Kolejny punkt - doświadczenie. No to też dla mnie jasne, że kobieta, która w niejednym miejscu pracowała i ma na dodatek pozytywne świadectwa powinna mieć więcej płacone niż początkująca.
I powód, dla którego ja mam więcej płacone - język. A to dlatego, że porozumiem się w każdej sytuacji, dziadek (mocno niedosłyszący) wyręcza się mną co krok - z ostatnich 3 tygodni: 1. Obdzwonienie restauracji w okolicy i dowiedzenie się, czy mają gładzice i czy mają jedną dużą, czy dwie małe:) 2. W kuchni cieknął kaloryfer i miałam zadzwonić po fachowca. 3. Dziadek stwierdził, że chce mieć znaczek inwalidy na samochodzie i kazał mi jechac do urzędu, dowiedzieć się jak się do tego zabrać. Nie mówię już o codziennym odsłuchiwaniu poczty głosowej i relacjonowaniu mu kto dzwonił i co chciał, czasami oddzwonić też muszę, później relacjonowanie mu, kto co mówił w towarzystwie itd. Moje zmienniczki nie znały niemieckiego na tyle, żeby dziadek się nimi w ten sposób wyręczał. A za wygodę się płaci:) Poza tym uczyłam się tyle lat języka i chociaż mogę mieć z tego jakieś profity.
Oczywiście, że zarobki powinny być adekwatne do kwalifikacji, doświadczenia, stażu i znajomości języka. I nie dziwi mnie fakt, że u tego samego podopiecznego, opiekunki mają różne stawki. U mojego dziadka też tak jest.
No mój dziadek ma tylko 30% słuchu i częścią tej pracy jest pomaganie mu w słyszeniu. Tylko, że jak się niewiele rozumie to jak można skutecznie pomóc? I wiem na 100%, że moje zmienniczki nie są angażowane do tych "zleceń" (czyli wysłanie gdzieś, polecenie zadzwonienia gdzieś itp), w rezultacie robi to za dziadka córka, a że blisko do niego nie ma, to jest to i dla niej i dla niego utrudnienie. A dziadek bierze opiekunki również ze słabą znajomością języka, bo takie mu biuro oferuje - widocznie mają problem, żeby znaleźć opiekunkę z dobrym językiem.
Poza tym chyba coś z tym językiem jest na rzeczy, skoro właściwie głównie od niego zależy stawka, jaką oferują biura.
Ja też uważam , że pieniądze płacone za daną stelle powinny być jednakowe, jedynie powinno być to rozwiązane w ten sposób, że np. na stelle Wichury zmienniczka powinna reprezentować podobny poziom, czyli umieć załatwić te wszystkie rzeczy które załatwia Wichura i tak to powinno wyglądać.
Dlatego z Twoim PDP powinny pracować opiekunki na Twoim poziomie językowym, taka stella, takie wymagania.
Liczy się efekt.Czy drogą okrężną dla tych,ktore mniej biegle mowia w jezyku, czy dla tych z biegłym wszystkie załatwiamy to samo.Moze potrzeba niektorym wiecej wysiłku w to włozyć, ale załatwią.Nie zatrudniaja nas tu w roli tłumacza tylko opiekunki i za to powinni płacić.Biegłość w języku to ułatwienie dla nas.Powinni moim zdaniem płacić zgodnie z sytuacja i stanem zdrowia pdp.Jak mozna porownać prace np.Mychy czy moją z praca opiekunki, ktora wstaje w nocy kilkakrotnie musi dzwiagać pdp, jest narazona na obrazanie, nie dojadać itp.Coż z tego (z całym szacunkiem)że pielegniarka, jeśli trafi do sprawnej osoby nie wymagajacej opieki szczegolnej i jest tylko opiekunka jak pozostałe.Spi w nocy, a w dzien ogranicza sie do prostych prac,czy powinna mieć więcej? Powinni płacic za pracę tak jak w każdej innej dziedzinie skoro zatrudniaja nie zwazając na umiejętnosci to nie mogą póżniej wymagać dodatkowych usług.Jesteśmy tylko opiekunkami te z wyższym wykształceniem i te z niższym.Tu jesteśmy wszystkie rowne tylko i wyłącznie opiekunki.
No mój dziadek ma tylko 30% słuchu i częścią tej pracy jest pomaganie mu w słyszeniu. Tylko, że jak się niewiele rozumie to jak można skutecznie pomóc? I wiem na 100%, że moje zmienniczki nie są angażowane do tych "zleceń" (czyli wysłanie gdzieś, polecenie zadzwonienia gdzieś itp), w rezultacie robi to za dziadka córka, a że blisko do niego nie ma, to jest to i dla niej i dla niego utrudnienie. A dziadek bierze opiekunki również ze słabą znajomością języka, bo takie mu biuro oferuje - widocznie mają problem, żeby znaleźć opiekunkę z dobrym językiem.
Poza tym chyba coś z tym językiem jest na rzeczy, skoro właściwie głównie od niego zależy stawka, jaką oferują biura.