Dla tych co maja doła

24 maja 2014 20:41 / 1 osobie podoba się ten post
greenandy

Pdp zdrowy fizycznie- chodzący a chory na Al to najcięższy przypadek.Potrzeba duzego doswiadczenia i duzej odpornosci psychicznej,kazdy powinien przemyslec czy podoła opiece nad taka osoba.Bylam dwa mies z taką pdp,dalam radę ale bylo to ekstremalne doswiadczenie.Teraz jezdze sobie do osob z co najwyzej lekka demencja,pieniadze te same a o ilez wiekszy komfort pracy.Pdp z Al absolutnie nie wolno zostawic samej ,nawet na chwile,wiec inf ze opiekunka idzie na zakupy,zostawia pdp sama,sa albo nieprawdziwe,albo to nie jest Alzheimer.

Sorry ,ale sie nie zgadzam.Pięcioro PDP z którymi pracowałam to byli pacjenci mieszkający samotnie ,z AL i demencją.Wychodziłam na przerwe i na zakupy normalnie-nigdy z tym nie było problemu.Mieli zdiagnozowane schorzenie przez lekarza więc na 100% były to te własnie choroby i zareczam Ci że pisze prawdę.Każdy pacjent z tymi chorobami jest inny ,nie ma dwóch takich samych.Zadna z tych osob podczas mojej nieobecnosci w domu nic nie nawywijała:)najczęsciej były to przerwy po obiedzie i rano krótkie wyjscie po zakupy u dwojga.Pomijam nieobecnośc w domu ,napisalas "nawet na chwilę"-to co?Nie spałaś bo pilnowalaś PDP????Nie chodziłas do WC?24na dobę pilnowałas???Nie dajmy sie zwariować.Praca z AL i demencja nie musi być więzieniem dla opiekunki.
24 maja 2014 20:44
iwunia

Nie chciałam się żalić ale taka mnie dopadła bezsilność,ból i smutek ,że tylko wyraże to co czuje w kilku słowach , nie czekam na nic ,chciałam tylko to z siebie wyrzucić,- Jest na świecie ta­ki rodzaj smut­ku, które­go nie można wy­razić łza­mi. Nie można go ni­komu wytłumaczyć. Nie mogąc przyb­rać żad­ne­go kształtu, osiada cias­no na dnie ser­ca jak śnieg pod­czas bez­wiet­rznej nocy.

Iwunia,czas uleczy Twoje smutki,przetrwasz to!Jestem z Tobą i ściskam Cię cieplutko!!!:):):):)
24 maja 2014 20:54 / 2 osobom podoba się ten post
iwunia

Nie chciałam się żalić ale taka mnie dopadła bezsilność,ból i smutek ,że tylko wyraże to co czuje w kilku słowach , nie czekam na nic ,chciałam tylko to z siebie wyrzucić,- Jest na świecie ta­ki rodzaj smut­ku, które­go nie można wy­razić łza­mi. Nie można go ni­komu wytłumaczyć. Nie mogąc przyb­rać żad­ne­go kształtu, osiada cias­no na dnie ser­ca jak śnieg pod­czas bez­wiet­rznej nocy.

I po to tu jesteśmy żebyś pisała jak się czujesz,przytulam Ciebie wirtualnie Iwunia,silna jesteś,a smutek prędzej czy póżniej pójdzie precz.Trzymaj się.
24 maja 2014 21:01
kasia63

Sorry ,ale sie nie zgadzam.Pięcioro PDP z którymi pracowałam to byli pacjenci mieszkający samotnie ,z AL i demencją.Wychodziłam na przerwe i na zakupy normalnie-nigdy z tym nie było problemu.Mieli zdiagnozowane schorzenie przez lekarza więc na 100% były to te własnie choroby i zareczam Ci że pisze prawdę.Każdy pacjent z tymi chorobami jest inny ,nie ma dwóch takich samych.Zadna z tych osob podczas mojej nieobecnosci w domu nic nie nawywijała:)najczęsciej były to przerwy po obiedzie i rano krótkie wyjscie po zakupy u dwojga.Pomijam nieobecnośc w domu ,napisalas "nawet na chwilę"-to co?Nie spałaś bo pilnowalaś PDP????Nie chodziłas do WC?24na dobę pilnowałas???Nie dajmy sie zwariować.Praca z AL i demencja nie musi być więzieniem dla opiekunki.

Ja mialam byc moze skrajny przypadek,bylo to chyba ostatnie stadium,bo pdp wkrotce po tych moich 2 mies.zmarla,jej mózg juz byl tak zdegenerowany,ze nie funkcjonował,natomiast  cialo-zdrowe.Tak kasia, to byloby wiezienie,gdyby nie pomoc rodziny,od czwartku do niedz ktos byl,i wtedy mialam sporo wolnego,wrecz wyganiali mnie z domu.Lecz od pon do srody,tak,do wc szlam pod strachem,gotujac zerkalam co chwile gdzie jest pdp.Niestety,byla nieobliczalna,uciekala z domu,wchodzila do basenu/pusty lecz gleboki/,krzyczala przez okno ze chca ja zabic itp itd.Moze ,a nawet na pewno sa lzejsze przypadki Al,ale ten moj byl wlasnie taki.
24 maja 2014 21:09
kasia63

Sorry ,ale sie nie zgadzam.Pięcioro PDP z którymi pracowałam to byli pacjenci mieszkający samotnie ,z AL i demencją.Wychodziłam na przerwe i na zakupy normalnie-nigdy z tym nie było problemu.Mieli zdiagnozowane schorzenie przez lekarza więc na 100% były to te własnie choroby i zareczam Ci że pisze prawdę.Każdy pacjent z tymi chorobami jest inny ,nie ma dwóch takich samych.Zadna z tych osob podczas mojej nieobecnosci w domu nic nie nawywijała:)najczęsciej były to przerwy po obiedzie i rano krótkie wyjscie po zakupy u dwojga.Pomijam nieobecnośc w domu ,napisalas "nawet na chwilę"-to co?Nie spałaś bo pilnowalaś PDP????Nie chodziłas do WC?24na dobę pilnowałas???Nie dajmy sie zwariować.Praca z AL i demencja nie musi być więzieniem dla opiekunki.

Miałam PDP w Polsce z ciężkim AL,agresja,wyzwiska,samookaleczanie,dramat,ale kiedy kładłam ją łóżka zmieniała się,wyciszała,no taki dr.Yekyl i Mr.Hyde.Tak więc, kiedy leżała mogłam iść na zakupy.Prawdą jednak jest że nawet PDP dementywna może dać popalić,nie ma co generalizować,każdy pacjent jest inny,moja kiedyś była oazą dobroci i spokoju,w trakcie postępowania choroby zmieniała się nie do poznania.
24 maja 2014 21:13
greenandy

Ja mialam byc moze skrajny przypadek,bylo to chyba ostatnie stadium,bo pdp wkrotce po tych moich 2 mies.zmarla,jej mózg juz byl tak zdegenerowany,ze nie funkcjonował,natomiast  cialo-zdrowe.Tak kasia, to byloby wiezienie,gdyby nie pomoc rodziny,od czwartku do niedz ktos byl,i wtedy mialam sporo wolnego,wrecz wyganiali mnie z domu.Lecz od pon do srody,tak,do wc szlam pod strachem,gotujac zerkalam co chwile gdzie jest pdp.Niestety,byla nieobliczalna,uciekala z domu,wchodzila do basenu/pusty lecz gleboki/,krzyczala przez okno ze chca ja zabic itp itd.Moze ,a nawet na pewno sa lzejsze przypadki Al,ale ten moj byl wlasnie taki.

Masz racje też tak mialam.Musialam praktycznie chodzic krok w krok brala np noz z ostra końcowka i dłubała w uchu,rozgrzany palnik na kuchence sprawdzala dłonia,dzwoniła z pilota tv do apteki i potem czekala na leki,uciekala.Tak jest przy tej chorobie,nie lzejszych przypadkow wszystko zalezy od stadium choroby i lekow jak sa dobrze dobrane to troche luzu jest.
24 maja 2014 21:13
greenandy

Ja mialam byc moze skrajny przypadek,bylo to chyba ostatnie stadium,bo pdp wkrotce po tych moich 2 mies.zmarla,jej mózg juz byl tak zdegenerowany,ze nie funkcjonował,natomiast  cialo-zdrowe.Tak kasia, to byloby wiezienie,gdyby nie pomoc rodziny,od czwartku do niedz ktos byl,i wtedy mialam sporo wolnego,wrecz wyganiali mnie z domu.Lecz od pon do srody,tak,do wc szlam pod strachem,gotujac zerkalam co chwile gdzie jest pdp.Niestety,byla nieobliczalna,uciekala z domu,wchodzila do basenu/pusty lecz gleboki/,krzyczala przez okno ze chca ja zabic itp itd.Moze ,a nawet na pewno sa lzejsze przypadki Al,ale ten moj byl wlasnie taki.

Masz racje też tak mialam.Musialam praktycznie chodzic krok w krok brala np noz z ostra końcowka i dłubała w uchu,rozgrzany palnik na kuchence sprawdzala dłonia,dzwoniła z pilota tv do apteki i potem czekala na leki,uciekala.Tak jest przy tej chorobie,nie lzejszych przypadkow wszystko zalezy od stadium choroby i lekow jak sa dobrze dobrane to troche luzu jest.
24 maja 2014 21:15 / 1 osobie podoba się ten post
greenandy

Ja mialam byc moze skrajny przypadek,bylo to chyba ostatnie stadium,bo pdp wkrotce po tych moich 2 mies.zmarla,jej mózg juz byl tak zdegenerowany,ze nie funkcjonował,natomiast  cialo-zdrowe.Tak kasia, to byloby wiezienie,gdyby nie pomoc rodziny,od czwartku do niedz ktos byl,i wtedy mialam sporo wolnego,wrecz wyganiali mnie z domu.Lecz od pon do srody,tak,do wc szlam pod strachem,gotujac zerkalam co chwile gdzie jest pdp.Niestety,byla nieobliczalna,uciekala z domu,wchodzila do basenu/pusty lecz gleboki/,krzyczala przez okno ze chca ja zabic itp itd.Moze ,a nawet na pewno sa lzejsze przypadki Al,ale ten moj byl wlasnie taki.

No i własnie dlatego nie powinnas byś tak napisać -że to nieprawda albo że to nie AL.Wiele dziewczyn miało  takich PDP ,ale każdy był inny. Ich sie po prostu nie da  do jednego worka wsadzić:)
24 maja 2014 21:16
Tak mleczko ja ,juz takich ekstremalnych przykladow nie chcialam podawac...a co do lekow,to nie udało sie ich dobrze ustawic,pomimo prób i wizyt u specjalistow róznej maści
Pisze o swoich doswiadczeniach,wiem,ze czesto trudno zdiagnozowac Al,czasem myli sie to z demencją,trudno chyba tez okreslic stadium choroby
Ale-takich pdp samych sie w domu nie zostawia,moim zdaniem to zbyt ryzykowne,ale moze to tylko ja jestem tak ostrożna.
24 maja 2014 21:18
a czym sie rozni demenz od al
24 maja 2014 21:27 / 2 osobom podoba się ten post
Haneczka47

a czym sie rozni demenz od al

Haneczka, zajrzyj do tego topiku.
 
 
http://www.opiekunki24.pl/forum/temat/zobacz/1066/page/2
24 maja 2014 21:32
Mojej babci daleko jeszcze do ostatniego stadium choroby,a też boję się ją samą w domu zostawić,nawet nie chcę sprawdzać czy nic by się nie stało. Ona ma różne dziwne pomysły,niby rozumie co znaczy "zaczekaj",a w sekundę coś sobie ubzdura i robi co chce.
24 maja 2014 21:34
nie mam z kim tu pogadać to Wam napiszę.
Moja pdp jak wie, że jutro ma gości to w nocy szalje. o 23.30 już chce wstaać i się ubierać. Nie wiem jak inne dziewczyny sobie z tym radziły- nie mówiły o wizytach? ale tą wczorajszą i dzisiejszą to musiała wiedzieć bo były dość ważne. 2 noce pod rząd mnie tak załatwiła.. no to o tej 23.30 powiedziała że jeszcze pośpi. Byłam u niej jeszcze o 2 zrobiła siusiu i poszłam spać. o 2.40 krzyczy że chce siku no to lecę po schodach a ona że musi wstać już bo ma odwiedziny..no i powiedziałam że mamy 6 godzin spania itp, że goście po obiedzie...i poszłam do góry. o 3 znowu siku chciała- tylko z nią pogadałam i poszłam o 4 znowu siku krzyczy a jak ja na dole to że ona musi wstawać... od 5 spałam na dole a ona se gderała coś tam po niemiecku- chyba to dobrze ze nie znam super języka bo mogłoby być mi przykro jak ona mnie wyzywa(?). No i jak była córka to jej wszystko opowiedziałam że wstajemy już od 6 ale ja schodzę o 6.30 bo ona sobie dosypia w fotelu a ja nie... Ma porozmawiać z lekarzem o tabletkach na noc- jakieś łyka ale chyba nie są zbyt skuteczne...
No to się wygadałam a właściwie wypisałam.
PS. Czy Was czas wolny to też czas kiedy trzeba zrobić zakupy i nic więcej??
24 maja 2014 21:41 / 2 osobom podoba się ten post
Dokladnie- nie mówić o wizytach! Tak,to wlasnie wyglada,jak opisalas,jak się powie/pdp z demencją Al/.
Jesli robisz zakupy to nie jest to czas wolny.
Chyba ze mowisz o zakupach dla siebie,nie dla pdp.
24 maja 2014 21:46
Mariolan

nie mam z kim tu pogadać to Wam napiszę.
Moja pdp jak wie, że jutro ma gości to w nocy szalje. o 23.30 już chce wstaać i się ubierać. Nie wiem jak inne dziewczyny sobie z tym radziły- nie mówiły o wizytach? ale tą wczorajszą i dzisiejszą to musiała wiedzieć bo były dość ważne. 2 noce pod rząd mnie tak załatwiła.. no to o tej 23.30 powiedziała że jeszcze pośpi. Byłam u niej jeszcze o 2 zrobiła siusiu i poszłam spać. o 2.40 krzyczy że chce siku no to lecę po schodach a ona że musi wstać już bo ma odwiedziny..no i powiedziałam że mamy 6 godzin spania itp, że goście po obiedzie...i poszłam do góry. o 3 znowu siku chciała- tylko z nią pogadałam i poszłam o 4 znowu siku krzyczy a jak ja na dole to że ona musi wstawać... od 5 spałam na dole a ona se gderała coś tam po niemiecku- chyba to dobrze ze nie znam super języka bo mogłoby być mi przykro jak ona mnie wyzywa(?). No i jak była córka to jej wszystko opowiedziałam że wstajemy już od 6 ale ja schodzę o 6.30 bo ona sobie dosypia w fotelu a ja nie... Ma porozmawiać z lekarzem o tabletkach na noc- jakieś łyka ale chyba nie są zbyt skuteczne...
No to się wygadałam a właściwie wypisałam.
PS. Czy Was czas wolny to też czas kiedy trzeba zrobić zakupy i nic więcej??

Naturalnie,nigdy nie mówie o wizytach,bo bym latała jak opętana przez cały czas.A co do wolnego,pauzy mam normalnie codziennie,w poniedziałek mam wolne,bo PDPjedzie do hejmu,czasem też jedziemy w ten dzień na zakupy,ja zostaje w mieście,a mąż PDP wraca z zakupami do domu,resztą dnia dysponuje sama do 17.