nie mam z kim tu pogadać to Wam napiszę.
Moja pdp jak wie, że jutro ma gości to w nocy szalje. o 23.30 już chce wstaać i się ubierać. Nie wiem jak inne dziewczyny sobie z tym radziły- nie mówiły o wizytach? ale tą wczorajszą i dzisiejszą to musiała wiedzieć bo były dość ważne. 2 noce pod rząd mnie tak załatwiła.. no to o tej 23.30 powiedziała że jeszcze pośpi. Byłam u niej jeszcze o 2 zrobiła siusiu i poszłam spać. o 2.40 krzyczy że chce siku no to lecę po schodach a ona że musi wstać już bo ma odwiedziny..no i powiedziałam że mamy 6 godzin spania itp, że goście po obiedzie...i poszłam do góry. o 3 znowu siku chciała- tylko z nią pogadałam i poszłam o 4 znowu siku krzyczy a jak ja na dole to że ona musi wstawać... od 5 spałam na dole a ona se gderała coś tam po niemiecku- chyba to dobrze ze nie znam super języka bo mogłoby być mi przykro jak ona mnie wyzywa(?). No i jak była córka to jej wszystko opowiedziałam że wstajemy już od 6 ale ja schodzę o 6.30 bo ona sobie dosypia w fotelu a ja nie... Ma porozmawiać z lekarzem o tabletkach na noc- jakieś łyka ale chyba nie są zbyt skuteczne...
No to się wygadałam a właściwie wypisałam.
PS. Czy Was czas wolny to też czas kiedy trzeba zrobić zakupy i nic więcej??
