Dla tych co maja doła

04 grudnia 2014 12:58
Iwunia ma rację. Czasami lepiej jest być przy dwóch osobach. Wiadomo że więcej prania i gotowania, ale coś za coś - czasami zajmują się sobą i czasu wolnego jest dużo więcej. A jaki problem wrzucić więcej rzeczy do pralki albo obrać więcej ziemniaków? Oczywiście są też przypadki w druga stronę. W opisie babcia niedomaga i trzeba się nią zająć, a jej mąż sprawny i pomaga. Przyjeżdżasz na miejsce i babcia rzeczywiście nie domaga, a mąż jeszcze bardziej - wtedy jest kicha.
04 grudnia 2014 13:33 / 7 osobom podoba się ten post
miki76

Ja tez mam dola bo agencja przedstawila mi oferte do babci ale babcia mieszka z mezem. Pani z agencji zapewniala mnie ze kolo dziadka nie trzeba nic robic jest samodzielny a ja mam zajac sie tylko babcia. Jak to jest dziewczyny jak jest jeszcze druga osoba w domu? co on ma sobie sam prac, gotowac. Strach mnie ogarnia :( pozdrawiam.

Takie miejsce ma i plusy i minusy.
Plusy:małżenstwo zajmuje sie sobą,jedno z nich bywa bardzo pomocne ,działa uspokajająco na właściwego PDP,jest tzw.osoba decyzyjną i zalatwia wiele waznych spraw/apteka,kontakty z lekarzem itp./
Minusy - zdrowy partner jak u Anniki,np. jest "charakterny" i utrudnia opieke nad PDP,często wymaga więcej opieki niż ten właściwy,podejmuje mnóstwo błędnych lub sprzecznych decyzji dotyczacych czy to PDP czy to funkcjonowania domu/np.utrudnia kontakt z lekarzem w razie konieczności czy zmienia w ostatniej chwili menu obiadowe:)/
Na dwoje trafiłam do tej pory 3 x i sobie chwalę  w zasadzie.
1/mąż PDP sprawny umysłowo i fizycznie-jedyny minus to zmiana decyzji obiadowych na 5 min przed...
2/dośc spokojny AL-on i początkowa demencja -ona,PDP zajmowali się sami soba i w nic absolutnie nie ingerowali.Decyzyjna -córka,normalna osoba.
3/AL prawie leząca,dośc spokojna i sprawny mąz bardzo pomocny we wszystkim,nie wtrącający sie do tzw garnków.
Teraz tez jade do dwojga-zobaczymy:)
Kiedys sie kategorycznie przed tym wzbraniałam ,ale jednak z mojego doswiadczenia wynika ,że nie jest to taki zły układ dla całej trojki/PDP+opiekunka/Chyba ,że trafi sie na wspomniana wcześniej "szaloną" babcię  jak u Anniki:):):):)
04 grudnia 2014 21:14 / 2 osobom podoba się ten post
kasia63

Takie miejsce ma i plusy i minusy.
Plusy:małżenstwo zajmuje sie sobą,jedno z nich bywa bardzo pomocne ,działa uspokajająco na właściwego PDP,jest tzw.osoba decyzyjną i zalatwia wiele waznych spraw/apteka,kontakty z lekarzem itp./
Minusy - zdrowy partner jak u Anniki,np. jest "charakterny" i utrudnia opieke nad PDP,często wymaga więcej opieki niż ten właściwy,podejmuje mnóstwo błędnych lub sprzecznych decyzji dotyczacych czy to PDP czy to funkcjonowania domu/np.utrudnia kontakt z lekarzem w razie konieczności czy zmienia w ostatniej chwili menu obiadowe:)/
Na dwoje trafiłam do tej pory 3 x i sobie chwalę  w zasadzie.
1/mąż PDP sprawny umysłowo i fizycznie-jedyny minus to zmiana decyzji obiadowych na 5 min przed...
2/dośc spokojny AL-on i początkowa demencja -ona,PDP zajmowali się sami soba i w nic absolutnie nie ingerowali.Decyzyjna -córka,normalna osoba.
3/AL prawie leząca,dośc spokojna i sprawny mąz bardzo pomocny we wszystkim,nie wtrącający sie do tzw garnków.
Teraz tez jade do dwojga-zobaczymy:)
Kiedys sie kategorycznie przed tym wzbraniałam ,ale jednak z mojego doswiadczenia wynika ,że nie jest to taki zły układ dla całej trojki/PDP+opiekunka/Chyba ,że trafi sie na wspomniana wcześniej "szaloną" babcię  jak u Anniki:):):):)

Zgadzam  się z  Tobą, że niepodważalnym plusem bycia z małżeństwem jest fakt, że zajmują się sobą. Jak do tej pory tylko raz miałam małżeństwo i jednak mimo wszystko wolę singla no chba, że kasa odpowiednio większa. 
05 grudnia 2014 12:44 / 10 osobom podoba się ten post
W pracy przy małżeństwach jest jeden poważny problem - zazdrość.
Nie wiadomo dlaczego wszystkie stare Niemki uważaja,że każda młoda czy średnio młoda polska opiekunka tylko czyha na ich 90-letnego męża i o niczym innym nie marzy jak o usidleniu takiego dziarskiego chłopa. Chłop sika w pieluchy, jeździ wózkiem i ledwo dycha, na ale przecież to taka gratka dla każdej Polki.
Byłam u kilku małżeństw i zawsze wszystkie panie domu patrzyły na mnie złym okiem, a nie daj boże było uśmiechnąć się do podopiecznego.
Nigdy więcej!
 
05 grudnia 2014 12:55 / 1 osobie podoba się ten post
Lawenda

W pracy przy małżeństwach jest jeden poważny problem - zazdrość.
Nie wiadomo dlaczego wszystkie stare Niemki uważaja,że każda młoda czy średnio młoda polska opiekunka tylko czyha na ich 90-letnego męża i o niczym innym nie marzy jak o usidleniu takiego dziarskiego chłopa. Chłop sika w pieluchy, jeździ wózkiem i ledwo dycha, na ale przecież to taka gratka dla każdej Polki.
Byłam u kilku małżeństw i zawsze wszystkie panie domu patrzyły na mnie złym okiem, a nie daj boże było uśmiechnąć się do podopiecznego.
Nigdy więcej!
 

Dobrze wiedzieć, będę unikać takich ofert.
05 grudnia 2014 13:00 / 3 osobom podoba się ten post
Zofija

Dobrze wiedzieć, będę unikać takich ofert.

Wiesz, Zofijo, może tylko ja miałam takiego pecha, ale z tego, co czytam na forum, to nie jestem jedyna, która tego doświadczyła. Może inne koleżanki też się wypowiedza, jak to było u nich w pracy z małżeństwami.
05 grudnia 2014 13:05 / 1 osobie podoba się ten post
Lawenda

Wiesz, Zofijo, może tylko ja miałam takiego pecha, ale z tego, co czytam na forum, to nie jestem jedyna, która tego doświadczyła. Może inne koleżanki też się wypowiedza, jak to było u nich w pracy z małżeństwami.

Tak było jak piszesz Lawendo. To nie pech to standard.
I jak zwykle pewnie gdześ są wyjątki.
05 grudnia 2014 13:12 / 4 osobom podoba się ten post
ja byłam też u małżeństwa, to czułam się nie jak opiekunka, tylko służąca...
trzeba było pościelić w sypialni, bo tego nawet nie robiło żadne, no ona byłą chora i nie miała jak, ale ten byk(zdrowy bardzo) nawet nie kiwnął palcem, tylko rozkazy wydawał, ja też nigdy więcej do małżeństwa, chyba że kasa naprawdę będzie adekwatna
05 grudnia 2014 13:16 / 2 osobom podoba się ten post
Lawenda

Wiesz, Zofijo, może tylko ja miałam takiego pecha, ale z tego, co czytam na forum, to nie jestem jedyna, która tego doświadczyła. Może inne koleżanki też się wypowiedza, jak to było u nich w pracy z małżeństwami.

musze przyznac ci racje tak niestety jest,nie spotkalam sie z wyjatkiem,ale wszysko mozliwe ze istnieja,
unikam zlecen do malzenstw;-;-;-;-
05 grudnia 2014 13:22 / 5 osobom podoba się ten post
Lawenda

W pracy przy małżeństwach jest jeden poważny problem - zazdrość.
Nie wiadomo dlaczego wszystkie stare Niemki uważaja,że każda młoda czy średnio młoda polska opiekunka tylko czyha na ich 90-letnego męża i o niczym innym nie marzy jak o usidleniu takiego dziarskiego chłopa. Chłop sika w pieluchy, jeździ wózkiem i ledwo dycha, na ale przecież to taka gratka dla każdej Polki.
Byłam u kilku małżeństw i zawsze wszystkie panie domu patrzyły na mnie złym okiem, a nie daj boże było uśmiechnąć się do podopiecznego.
Nigdy więcej!
 

To nie zazdrość - to złość z bezsilnosci.Zawsze kobieta rości sobie prawa i chce miec wyłączność na swojego męzczyznę bez względu na wiek, men to men.50 lat albo i wiecej są razem i to zona dba o niego a jak juz nie daje rady wtedy pojawia sie opiekunka i zaczyna ja wyręczać.Napewno sa zazdośnice takie, ktore przez cały czas związku sa zazdrosne bez względu na to  czy młode czy stare, ale uwazam, że to sporadyczne przypadki.Dla nas to on sika w pieluchy,nie chce sie myć,upierdliwy a dla niej - to jej męzczyzna,ktory o nia dbał.Lubie patrzec jak starzy stażem małżonkowie okazuja zazdrość, bo tam gdzie trochę zazdrości to i  miłość jest.
 
Ja nie chce pracować u małżeństw,bo to dwa razy więcej roboty, a zysku tyle co kot napłakał.
05 grudnia 2014 13:30 / 4 osobom podoba się ten post
Lawenda

W pracy przy małżeństwach jest jeden poważny problem - zazdrość.
Nie wiadomo dlaczego wszystkie stare Niemki uważaja,że każda młoda czy średnio młoda polska opiekunka tylko czyha na ich 90-letnego męża i o niczym innym nie marzy jak o usidleniu takiego dziarskiego chłopa. Chłop sika w pieluchy, jeździ wózkiem i ledwo dycha, na ale przecież to taka gratka dla każdej Polki.
Byłam u kilku małżeństw i zawsze wszystkie panie domu patrzyły na mnie złym okiem, a nie daj boże było uśmiechnąć się do podopiecznego.
Nigdy więcej!
 

Co prawda byłam tylko raz przy małżeństwie ale fakt zazdrość też się pojawiała, mniej lub bardziej maskowana ale jednak tak. Trzeba bardzo uważać na swoje zachowanie, na wszelkie uśmiechy, żarty kierowane w stronę pana i nieważne, że jeżdzi na wóżku, niedosłyszy i ma założoną pieluchę. Pracy jest też znacznie więcej. Moje małżeństwo spożywało pięć posiłków dziennie. Pięć razy zastawianie i sprzątanie stołu. Dobrze, że była zmywarka, chodziła codziennie.
05 grudnia 2014 13:55 / 1 osobie podoba się ten post
Pracowalam kiedys u pewnej wdowy i co sie okazalo demantywna i poszla z nozem na mnie
Jej maz ja zdradzal z sasiadka w ich umeblowanej piwnicy i jak ich naszla to tez byla taka reakcja wiec tez moze we mnie widziala rywalke nie kajarzac czasu ze to bylo daaaawno temu
05 grudnia 2014 14:08 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

To nie zazdrość - to złość z bezsilnosci.Zawsze kobieta rości sobie prawa i chce miec wyłączność na swojego męzczyznę bez względu na wiek, men to men.50 lat albo i wiecej są razem i to zona dba o niego a jak juz nie daje rady wtedy pojawia sie opiekunka i zaczyna ja wyręczać.Napewno sa zazdośnice takie, ktore przez cały czas związku sa zazdrosne bez względu na to  czy młode czy stare, ale uwazam, że to sporadyczne przypadki.Dla nas to on sika w pieluchy,nie chce sie myć,upierdliwy a dla niej - to jej męzczyzna,ktory o nia dbał.Lubie patrzec jak starzy stażem małżonkowie okazuja zazdrość, bo tam gdzie trochę zazdrości to i  miłość jest.
 
Ja nie chce pracować u małżeństw,bo to dwa razy więcej roboty, a zysku tyle co kot napłakał.

To nie jest miłość, mleczko - to zaborczość. Ja tak to widze, ale oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat. Z pozostałą częścią twojej wypowiedzi z grubsza się zgadzam.
05 grudnia 2014 16:58 / 4 osobom podoba się ten post
Lawenda

To nie jest miłość, mleczko - to zaborczość. Ja tak to widze, ale oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat. Z pozostałą częścią twojej wypowiedzi z grubsza się zgadzam.

Miła koleżanko, jestem 40 lat w związku z jednym jedynym mężczyzna i cos na ten temat wiem.Zazdrosna jestem,no bez przesady,ale to jest takie samo uczucie jak kazde inne czy to miłość czy nienawiść.Jak wiadomo miłość chodzi w parze z zazdrością.A za dwadziescia lat napiszę Ci jak to wygląda:):):)
05 grudnia 2014 17:13 / 1 osobie podoba się ten post
mleczko47

Miła koleżanko, jestem 40 lat w związku z jednym jedynym mężczyzna i cos na ten temat wiem.Zazdrosna jestem,no bez przesady,ale to jest takie samo uczucie jak kazde inne czy to miłość czy nienawiść.Jak wiadomo miłość chodzi w parze z zazdrością.A za dwadziescia lat napiszę Ci jak to wygląda:):):)

chyba  jestem tego samego zdania ... 31 lat razem i ... no ciągle nie lubię jak szczerzy kły do innej, nie cierpię jak zanadto się interesuje innymi , świadczy jakieś grzeczności , a przez te wszystkie wspólne lata oduczyłam go prawienia komplementów innym babkom...  no może wredna jestem , zołza i megiera - ale to nie moja wina ! widać mam to w genach ....