Dla tych co maja doła

26 grudnia 2014 15:17 / 4 osobom podoba się ten post
Ona_Lisa

Nie cytuje, bo zdjęcie za duże hii
A kiedy do DE ?

3 stycznia, ale nie do DE, bo tam jest "d".
11 stycznia 2015 18:41 / 2 osobom podoba się ten post
Powiedzcie mi, bo dla mnie to pierwszy powrót, czy na początku też macie takiego doła? Dopiero nogi przez próg przełożyłam, przywitano mnie bardzo ciepło, a ja najchętniej spakowałabym sie i uciekła do domu. Ewentualnie siadła i ryczała przez całą noc. Pierwszy wyjazd minął mi właściwie bez większych dołków, a teraz ........... rów mariański. I poprzednio nawet nie myslałam o wizycie u mnie domowników, a teraz ma przyjechać moja córa za 3 tygodnie. A dla mnie jawi się to prawie jak wieczność. Dopiero teraz naprawdę doceniam poświęcenie Jolek, która zostawiła swojego synka. Mam starszą córkę, nastolatkę, a wierzcie mi, że tak strasznie za nią tęsknię, że teraz nie mam pojęcia jak przetrwam ten kontrakt. Mam nadzieję, że wciągnę się w rutynę i jakoś okrzepnę bo inaczej cienko to widzę.
11 stycznia 2015 18:51 / 4 osobom podoba się ten post
WSTENGA

Powiedzcie mi, bo dla mnie to pierwszy powrót, czy na początku też macie takiego doła? Dopiero nogi przez próg przełożyłam, przywitano mnie bardzo ciepło, a ja najchętniej spakowałabym sie i uciekła do domu. Ewentualnie siadła i ryczała przez całą noc. Pierwszy wyjazd minął mi właściwie bez większych dołków, a teraz ........... rów mariański. I poprzednio nawet nie myslałam o wizycie u mnie domowników, a teraz ma przyjechać moja córa za 3 tygodnie. A dla mnie jawi się to prawie jak wieczność. Dopiero teraz naprawdę doceniam poświęcenie Jolek, która zostawiła swojego synka. Mam starszą córkę, nastolatkę, a wierzcie mi, że tak strasznie za nią tęsknię, że teraz nie mam pojęcia jak przetrwam ten kontrakt. Mam nadzieję, że wciągnę się w rutynę i jakoś okrzepnę bo inaczej cienko to widzę.

Ja jak byłam na moim drugim wyjeżdzie, przeżywałam podobnie.Po wejściu do domu, poszłam do pokoju na drzemkę i jak się obudziłam byłam tak rozbita, że płakałam chyba z 15 minut....tak strasznie tęskniłam, że myślałam , że nie wytrzymam.....z każdym dniem było lepiej....Będzie dobrze, zobaczysz, potrzebujesz kilku dni i się rozkręcisz .Głowa do góry, uwierz mi będzie dobrze :)))
11 stycznia 2015 18:52 / 2 osobom podoba się ten post
Jesli jedziesz w nowe miejsce to tyle emocji i spraw do ogarnięcia jest,że na doła nie ma czasu...a na starym miejscu wiesz jak i co,nie musisz się tak spinać,masz czas na myślenie i tęsknotę...ja tak to widzę
No i perspektywa tylu tygodni przed tobą.Ale powoli.tak jak piszesz Wstęga - rutyna,mijające dni...i będzie lepiej
11 stycznia 2015 19:04 / 1 osobie podoba się ten post
Marta

Jesli jedziesz w nowe miejsce to tyle emocji i spraw do ogarnięcia jest,że na doła nie ma czasu...a na starym miejscu wiesz jak i co,nie musisz się tak spinać,masz czas na myślenie i tęsknotę...ja tak to widzę
No i perspektywa tylu tygodni przed tobą.Ale powoli.tak jak piszesz Wstęga - rutyna,mijające dni...i będzie lepiej

Dziewczyny RUTYNA nie jest czymś złym, trzeba ją tylko polubić jak koleżankę lub też pokochać jak dziecko.
Czasem jest nudna jak flaki z olejem, ale wiem ile czasu mam dla siebie na relaks czy spacer. Bo tu w pracy tak jak piszecie niezawsze jest jak i gdzie wyjść.
Ja tam lubię Rutyne, a nienawidzę chaosu i pogoni za czasem. Nigdy go nie dogonimy bo i w jaki sposób, poprostu się nie da. 
11 stycznia 2015 19:08 / 1 osobie podoba się ten post
WSTENGA

Powiedzcie mi, bo dla mnie to pierwszy powrót, czy na początku też macie takiego doła? Dopiero nogi przez próg przełożyłam, przywitano mnie bardzo ciepło, a ja najchętniej spakowałabym sie i uciekła do domu. Ewentualnie siadła i ryczała przez całą noc. Pierwszy wyjazd minął mi właściwie bez większych dołków, a teraz ........... rów mariański. I poprzednio nawet nie myslałam o wizycie u mnie domowników, a teraz ma przyjechać moja córa za 3 tygodnie. A dla mnie jawi się to prawie jak wieczność. Dopiero teraz naprawdę doceniam poświęcenie Jolek, która zostawiła swojego synka. Mam starszą córkę, nastolatkę, a wierzcie mi, że tak strasznie za nią tęsknię, że teraz nie mam pojęcia jak przetrwam ten kontrakt. Mam nadzieję, że wciągnę się w rutynę i jakoś okrzepnę bo inaczej cienko to widzę.

jezdze 4 rok i zawsze pierwszy tydzien w de mam dola.....taki okres aklimatyzacji.nie rady byc dluzej w de niz 1 miesiac....
11 stycznia 2015 19:36 / 3 osobom podoba się ten post
WSTENGA

Powiedzcie mi, bo dla mnie to pierwszy powrót, czy na początku też macie takiego doła? Dopiero nogi przez próg przełożyłam, przywitano mnie bardzo ciepło, a ja najchętniej spakowałabym sie i uciekła do domu. Ewentualnie siadła i ryczała przez całą noc. Pierwszy wyjazd minął mi właściwie bez większych dołków, a teraz ........... rów mariański. I poprzednio nawet nie myslałam o wizycie u mnie domowników, a teraz ma przyjechać moja córa za 3 tygodnie. A dla mnie jawi się to prawie jak wieczność. Dopiero teraz naprawdę doceniam poświęcenie Jolek, która zostawiła swojego synka. Mam starszą córkę, nastolatkę, a wierzcie mi, że tak strasznie za nią tęsknię, że teraz nie mam pojęcia jak przetrwam ten kontrakt. Mam nadzieję, że wciągnę się w rutynę i jakoś okrzepnę bo inaczej cienko to widzę.

Nie ma rutyny przynajmniej dla mnie, tęskni sie tak samo za kazdym razem.Wyszukuje sobie zajęcie żeby zabić czas, a po kilku dniach przechodzi wpadam w rytm pracy i obowiazkow.Zawsze sobie wyznaczam cel,  nie zawsze go zrealizuję po powrocie do domu, ale mam motywacje.Kiedyś były dzieci w potrzebie,póżniej remontowalismy dom, teraz pracuje na przyjemności.Ostatnim moim postanowieniem jest zakup mieszkania a jeśli nie kupie to zamienie swoje życzenie na małe autko,takie ktorym tylko ja będe jeżdziła.I dopne swego,bo juz taka jestem.Więc pracuje i ciułam.Za pare dni poczujesz ulge,zaakceptuj to.Minie zmęczenie podróżą zaaklimatyzujesz sie i poleci z górki.
11 stycznia 2015 20:46 / 3 osobom podoba się ten post
WSTENGA

Powiedzcie mi, bo dla mnie to pierwszy powrót, czy na początku też macie takiego doła? Dopiero nogi przez próg przełożyłam, przywitano mnie bardzo ciepło, a ja najchętniej spakowałabym sie i uciekła do domu. Ewentualnie siadła i ryczała przez całą noc. Pierwszy wyjazd minął mi właściwie bez większych dołków, a teraz ........... rów mariański. I poprzednio nawet nie myslałam o wizycie u mnie domowników, a teraz ma przyjechać moja córa za 3 tygodnie. A dla mnie jawi się to prawie jak wieczność. Dopiero teraz naprawdę doceniam poświęcenie Jolek, która zostawiła swojego synka. Mam starszą córkę, nastolatkę, a wierzcie mi, że tak strasznie za nią tęsknię, że teraz nie mam pojęcia jak przetrwam ten kontrakt. Mam nadzieję, że wciągnę się w rutynę i jakoś okrzepnę bo inaczej cienko to widzę.

Moj syn ma skonczone 12 lat, jak byl po I Komunii sw. pojechalam pierwszy raz do pracy i tak od tamtej pory moj syn tula sie to u babci, to u swojego ojca :-/  Serce mi juz sciska, mysle, lzy leca do poduszki....Sama go wychowuje od 9 lat, a tesknota z kazdym wyjazdem sie powieksza....ech
11 stycznia 2015 20:49
Pyza

Moj syn ma skonczone 12 lat, jak byl po I Komunii sw. pojechalam pierwszy raz do pracy i tak od tamtej pory moj syn tula sie to u babci, to u swojego ojca :-/  Serce mi juz sciska, mysle, lzy leca do poduszki....Sama go wychowuje od 9 lat, a tesknota z kazdym wyjazdem sie powieksza....ech

kochana....nie do wyobrazenia co przezywasz....moj wnuk ma 12 lat i bardzo tesknie za nim...a to twoj synus i tyle lat bez mamy...wspolczuje ci....
11 stycznia 2015 21:00 / 4 osobom podoba się ten post
Edi

Dziewczyny RUTYNA nie jest czymś złym, trzeba ją tylko polubić jak koleżankę lub też pokochać jak dziecko.
Czasem jest nudna jak flaki z olejem, ale wiem ile czasu mam dla siebie na relaks czy spacer. Bo tu w pracy tak jak piszecie niezawsze jest jak i gdzie wyjść.
Ja tam lubię Rutyne, a nienawidzę chaosu i pogoni za czasem. Nigdy go nie dogonimy bo i w jaki sposób, poprostu się nie da. 

Ja też wolę rutynę choć nigdy nie pomyślałam o niej Rutyna (przez dużą literę) . To to samo co mieć bałagan w szafce i porządek w szafce...  Jak można lubić balagan... hihihi  Przyjedżam w nowe miejsce, rozpoznaję je i staram się zbudować mechanizm funkcjonowania, który można nazwać rutyną... I wtedy spada poziom napięcia, a tempo pracy wzrasta. Mam czas dla siebie czy poznawanie kolejnych elementów funkcjonowania w nowych warunkach. Ale rutyna jest niewystarczająca jeżeli miejsce jestv tak złe, że pomimo rutyny się w nim wypalamy - wtedy należy zmienić miejsce, lub do minimum skrócić czas pracy (czyli krótki dystans). Powroty do takich miejsc (trudnych) będą zawsze wiązały sie z poczuciem rozdarcia. Taki jednak mamy sposób zarabiania na chleb, a z czasem i na "masło". Jeżdżę już czwwarty rok i wciąż nie jest to dla mnie proste... , ale to dzięki tej płacy stać mnie na fajny urlop.Chyba zacznę o rutynie myśleć przez duże R....)))))
11 stycznia 2015 21:06
Edi

Dziewczyny RUTYNA nie jest czymś złym, trzeba ją tylko polubić jak koleżankę lub też pokochać jak dziecko.
Czasem jest nudna jak flaki z olejem, ale wiem ile czasu mam dla siebie na relaks czy spacer. Bo tu w pracy tak jak piszecie niezawsze jest jak i gdzie wyjść.
Ja tam lubię Rutyne, a nienawidzę chaosu i pogoni za czasem. Nigdy go nie dogonimy bo i w jaki sposób, poprostu się nie da. 

No nie wiem czy rutyna jest czyms dobrym jeśli chodzi o pracę z pdp.Nie wykonujemy mechanicznie czynnosci, bo to zalezy od naszego stanu ducha czy jesteśmy szczęśliwe czy zdołowane. Jest nawet takie określenie "rutyna go zgubiła".
11 stycznia 2015 21:21
ania52

kochana....nie do wyobrazenia co przezywasz....moj wnuk ma 12 lat i bardzo tesknie za nim...a to twoj synus i tyle lat bez mamy...wspolczuje ci....

Mysle, ze kazda z nas to przezywa, bo kazda kogos zostawia, jak nie dziecko, to meza, pieska czy kotka...   :-/  Ja w kazdym badz razie odczowam te rozlake coraz bardziej, ale spoko za kilka dni do domku jade hehe
11 stycznia 2015 21:25 / 2 osobom podoba się ten post
Rutyna dnia codziennego, bo o to chyba chodzi-codziennie od rana do wieczora dokładnie te same czynnosci ,niezależnie od dni tygodnia ,świąt itp.Te same posiłki,te same programy w tv,ten sam chinczyk o 16ej:):):)Itp itd.I tak dzien po dniu az do zjazdu....Bo rutyna postępowania/opieki,pielęgnacji/ z PDP to moim zdaniem cos innego i tu nie wolno w nia popadac bo można ważne rzeczy przegapić.
Tak widze te róznice.Ta druga to jest po mojemu ta rutyna przez duże R:),
11 stycznia 2015 21:28 / 3 osobom podoba się ten post
mleczko47

No nie wiem czy rutyna jest czyms dobrym jeśli chodzi o pracę z pdp.Nie wykonujemy mechanicznie czynnosci, bo to zalezy od naszego stanu ducha czy jesteśmy szczęśliwe czy zdołowane. Jest nawet takie określenie "rutyna go zgubiła".

Pdp jest dla mnie zmienną i nie podlega rutynie... , ale całe otoczenie można uznać za stałą. W Niemczech łatwo jest działać rutynowo bo to bardzo niemieckie... Pdp to dla mnie książka (choć nie zawsze ciekawa) i zdrowie, które się psuje... To wszystko obseruje uważnie...))))
11 stycznia 2015 21:39
Pyza

Mysle, ze kazda z nas to przezywa, bo kazda kogos zostawia, jak nie dziecko, to meza, pieska czy kotka...   :-/  Ja w kazdym badz razie odczowam te rozlake coraz bardziej, ale spoko za kilka dni do domku jade hehe

tak tak,ale tesknota za dzieckiem przewyzsza wszystkie inne tesknoty...takie moje zdanie.....fajnie ze niedlugo zjezdzasz...uraduje sie twoj synus..