Nie cytuje, bo zdjęcie za duże hii
A kiedy do DE ?
Nie cytuje, bo zdjęcie za duże hii
A kiedy do DE ?
Powiedzcie mi, bo dla mnie to pierwszy powrót, czy na początku też macie takiego doła? Dopiero nogi przez próg przełożyłam, przywitano mnie bardzo ciepło, a ja najchętniej spakowałabym sie i uciekła do domu. Ewentualnie siadła i ryczała przez całą noc. Pierwszy wyjazd minął mi właściwie bez większych dołków, a teraz ........... rów mariański. I poprzednio nawet nie myslałam o wizycie u mnie domowników, a teraz ma przyjechać moja córa za 3 tygodnie. A dla mnie jawi się to prawie jak wieczność. Dopiero teraz naprawdę doceniam poświęcenie Jolek, która zostawiła swojego synka. Mam starszą córkę, nastolatkę, a wierzcie mi, że tak strasznie za nią tęsknię, że teraz nie mam pojęcia jak przetrwam ten kontrakt. Mam nadzieję, że wciągnę się w rutynę i jakoś okrzepnę bo inaczej cienko to widzę.
Jesli jedziesz w nowe miejsce to tyle emocji i spraw do ogarnięcia jest,że na doła nie ma czasu...a na starym miejscu wiesz jak i co,nie musisz się tak spinać,masz czas na myślenie i tęsknotę...ja tak to widzę
No i perspektywa tylu tygodni przed tobą.Ale powoli.tak jak piszesz Wstęga - rutyna,mijające dni...i będzie lepiej
Powiedzcie mi, bo dla mnie to pierwszy powrót, czy na początku też macie takiego doła? Dopiero nogi przez próg przełożyłam, przywitano mnie bardzo ciepło, a ja najchętniej spakowałabym sie i uciekła do domu. Ewentualnie siadła i ryczała przez całą noc. Pierwszy wyjazd minął mi właściwie bez większych dołków, a teraz ........... rów mariański. I poprzednio nawet nie myslałam o wizycie u mnie domowników, a teraz ma przyjechać moja córa za 3 tygodnie. A dla mnie jawi się to prawie jak wieczność. Dopiero teraz naprawdę doceniam poświęcenie Jolek, która zostawiła swojego synka. Mam starszą córkę, nastolatkę, a wierzcie mi, że tak strasznie za nią tęsknię, że teraz nie mam pojęcia jak przetrwam ten kontrakt. Mam nadzieję, że wciągnę się w rutynę i jakoś okrzepnę bo inaczej cienko to widzę.
Powiedzcie mi, bo dla mnie to pierwszy powrót, czy na początku też macie takiego doła? Dopiero nogi przez próg przełożyłam, przywitano mnie bardzo ciepło, a ja najchętniej spakowałabym sie i uciekła do domu. Ewentualnie siadła i ryczała przez całą noc. Pierwszy wyjazd minął mi właściwie bez większych dołków, a teraz ........... rów mariański. I poprzednio nawet nie myslałam o wizycie u mnie domowników, a teraz ma przyjechać moja córa za 3 tygodnie. A dla mnie jawi się to prawie jak wieczność. Dopiero teraz naprawdę doceniam poświęcenie Jolek, która zostawiła swojego synka. Mam starszą córkę, nastolatkę, a wierzcie mi, że tak strasznie za nią tęsknię, że teraz nie mam pojęcia jak przetrwam ten kontrakt. Mam nadzieję, że wciągnę się w rutynę i jakoś okrzepnę bo inaczej cienko to widzę.
Powiedzcie mi, bo dla mnie to pierwszy powrót, czy na początku też macie takiego doła? Dopiero nogi przez próg przełożyłam, przywitano mnie bardzo ciepło, a ja najchętniej spakowałabym sie i uciekła do domu. Ewentualnie siadła i ryczała przez całą noc. Pierwszy wyjazd minął mi właściwie bez większych dołków, a teraz ........... rów mariański. I poprzednio nawet nie myslałam o wizycie u mnie domowników, a teraz ma przyjechać moja córa za 3 tygodnie. A dla mnie jawi się to prawie jak wieczność. Dopiero teraz naprawdę doceniam poświęcenie Jolek, która zostawiła swojego synka. Mam starszą córkę, nastolatkę, a wierzcie mi, że tak strasznie za nią tęsknię, że teraz nie mam pojęcia jak przetrwam ten kontrakt. Mam nadzieję, że wciągnę się w rutynę i jakoś okrzepnę bo inaczej cienko to widzę.
Moj syn ma skonczone 12 lat, jak byl po I Komunii sw. pojechalam pierwszy raz do pracy i tak od tamtej pory moj syn tula sie to u babci, to u swojego ojca :-/ Serce mi juz sciska, mysle, lzy leca do poduszki....Sama go wychowuje od 9 lat, a tesknota z kazdym wyjazdem sie powieksza....ech
Dziewczyny RUTYNA nie jest czymś złym, trzeba ją tylko polubić jak koleżankę lub też pokochać jak dziecko.
Czasem jest nudna jak flaki z olejem, ale wiem ile czasu mam dla siebie na relaks czy spacer. Bo tu w pracy tak jak piszecie niezawsze jest jak i gdzie wyjść.
Ja tam lubię Rutyne, a nienawidzę chaosu i pogoni za czasem. Nigdy go nie dogonimy bo i w jaki sposób, poprostu się nie da.
Dziewczyny RUTYNA nie jest czymś złym, trzeba ją tylko polubić jak koleżankę lub też pokochać jak dziecko.
Czasem jest nudna jak flaki z olejem, ale wiem ile czasu mam dla siebie na relaks czy spacer. Bo tu w pracy tak jak piszecie niezawsze jest jak i gdzie wyjść.
Ja tam lubię Rutyne, a nienawidzę chaosu i pogoni za czasem. Nigdy go nie dogonimy bo i w jaki sposób, poprostu się nie da.
kochana....nie do wyobrazenia co przezywasz....moj wnuk ma 12 lat i bardzo tesknie za nim...a to twoj synus i tyle lat bez mamy...wspolczuje ci....
No nie wiem czy rutyna jest czyms dobrym jeśli chodzi o pracę z pdp.Nie wykonujemy mechanicznie czynnosci, bo to zalezy od naszego stanu ducha czy jesteśmy szczęśliwe czy zdołowane. Jest nawet takie określenie "rutyna go zgubiła".
Mysle, ze kazda z nas to przezywa, bo kazda kogos zostawia, jak nie dziecko, to meza, pieska czy kotka... :-/ Ja w kazdym badz razie odczowam te rozlake coraz bardziej, ale spoko za kilka dni do domku jade hehe