Czego nauczyliśmy się od Niemców

02 listopada 2013 15:13 / 6 osobom podoba się ten post
hogata76

Dokladnie ,tego wymaga kultura:)
Na marginesie,nie lubie wchodzic do sklepu,nie zdaze sie rozejzec,a tu na mnie babka naskakuje.."Dziendobry,w czym moge pomoc?".Ja wtedy nie wiem czego chce i juz nie moge sie skupic ,tak mam.Jak czegos nie wiem i szukam,podchodze do sprzedawcy i pytam grzecznie:)
Taki CIuciu-sruciu z przylepinym usmiechem na twarzy-denerwuje mnie.
Faktem jest,ze w marketach czy dyskontach,pracownicy maja wyuczona regulke i musza tak mowic,bo jak nie,to OKO widzi:(

Ja mam znajomego, który na natarczywe pytania "w czym mogę pomóc"
odpowiada "po pleckach podrapać".
02 listopada 2013 15:36 / 1 osobie podoba się ten post
scarlet

Ja mam znajomego, który na natarczywe pytania "w czym mogę pomóc"
odpowiada "po pleckach podrapać".

Jak ze wszystkim, także z uprzejmością nie można przesdzić, bo zbiera się na wymioty. Lata całe pracowałam w handlu. Do klienta, który już jakiś czas przyglądal się mojemu towarowi / sprzedawałam ciuchy na rynkach/ przeważnie zwracałam się z pytaniem czy mogę w czymś pomóc. Starałam się nie być upierdliwa. Aż któregoś dnia mam klienta, który przewraca mi w spodniach i robi bałagan na całego. No to pytam grzecznie czy moge pomóc? Popatrzył na mnie pogardliwie i z obrażoną i nadętą miną, rzucając przy okazji na ladę spodnie, które własnie wygrzebał z samego dna, powiedział, że mogę mu walizki na dworzec zanieść. Ryknął chamskim śmiechem i zadowolony z siebie poszedł przewracać towar na innym stoisku.Ale to był taki wyjątek, który zapamiętałam na całe życie.
02 listopada 2013 18:05
muzyczka3

A ja nauczyłam sie,że gosci mozna przyjac szklanka wody z kranu a z sąsiadką mozna stać w drzwiach rozmawiając 1/2 godz. i nie zaprosić jej do mieszkania.Ale stosowac w swoim domu tego nie bede.

Masz rację, ja też tego stosować nie będe ;-))))   Nie podoba mi sie to ale często takie zachowanie widze na Śląsku. Coś zostało po Niemcach  ;-///
02 listopada 2013 19:10
Mycha

Masz rację, ja też tego stosować nie będe ;-))))   Nie podoba mi sie to ale często takie zachowanie widze na Śląsku. Coś zostało po Niemcach  ;-///

O kurde... nie wiedzialam, że na terenie Polski jest miejsce gdzie nie stosuje się  "gość w dom Bóg w dom"...)))))
02 listopada 2013 19:26 / 3 osobom podoba się ten post
Mycha

Masz rację, ja też tego stosować nie będe ;-))))   Nie podoba mi sie to ale często takie zachowanie widze na Śląsku. Coś zostało po Niemcach  ;-///

Mieszkam na Śląsku i wśród  znajomych czy dobrych sąsiadów  nie spotkałam się z takim zachowaniem. Ale gdy wiem że Ciekawskie babsko chętnie by zajrzało do mojego mieszkania -  to wtedy przykro mi ale pozostaje konwersacja na korytarzu. Wiem napewno że nie tylko na Śląsku ale i w innych regionach Polski tak jest i to nie jest pozostałość po Niemcach tylko my tak mamy - ludzie.
02 listopada 2013 20:04 / 7 osobom podoba się ten post
Ja może nie tyle się nauczyłam co zawdzięczam pewnej 93 letniej złośliwej, rozhisteryzowanej, niewidomej, cierpiącej na bezsenność i depresję,nieustające kłopoty z wypróżnianiem się ( czytaj sraczka na przemian z zatwardzeniem), sikającej pod siebie, skąpej Niemce fakt,że schudłam w pół roku 15 kilo i z rozmiaru 48 zjechałam na 42. Czuję się z tym rewelacyjnie. Wcześniej próbowałam różnych cud-diet i jak tylko trochę schudłam to od razu wracałam do poprzedniej wagi, a ile się przy tym nagłodziłam i nastresowałam. Wystarczyło pół roku pracy jako opiekunka w de i wyglądam zupełnie inaczej. Jem też inaczej i prowadzę o wiele zdrowszy tryb życia. Do babci, której zwdzięczam wymianę mojej całej garderoby nie wróciłam bo mam też tylko jedno życie ale za to wyglądam zupełnie inaczej i jak patrzę w lustro na siebie o 15 kilo młodszą to nie jest mi żal tego wszystkiego co przeżyłam. Śmiałam się, czasem przez łzy, że niektórzy jeżdżą na wakacje odchudzające i płacą za nie ciężkie pieniądze, a ja mam nie dosyć, że odchudzanie gratis to jeszcze mi za to płacą. Nauczyłam się mówwić po niemiecku, a zatem rozwijam się. Mogę teraz np. polcieć na wakacje z Berlina i nie bać się, żę sobie nie poradzę bo nie zanm języka.
02 listopada 2013 20:09
IWA

Mieszkam na Śląsku i wśród  znajomych czy dobrych sąsiadów  nie spotkałam się z takim zachowaniem. Ale gdy wiem że Ciekawskie babsko chętnie by zajrzało do mojego mieszkania -  to wtedy przykro mi ale pozostaje konwersacja na korytarzu. Wiem napewno że nie tylko na Śląsku ale i w innych regionach Polski tak jest i to nie jest pozostałość po Niemcach tylko my tak mamy - ludzie.

Nie chodzi tu o "ciekawskie babsko". Może nie jesteś rdzenna Ślązaczką ??  Co to za łaska wpuścić do domu "dobrego sąsiada" ??  a nie wpuścić "babska". To nie o to chodzi IWA.
02 listopada 2013 20:12 / 4 osobom podoba się ten post
jedynie germańskiego, zwłaszcza niemalże "jodłowania" słówka Tschüs :D
02 listopada 2013 20:15 / 2 osobom podoba się ten post
Alina

Ja może nie tyle się nauczyłam co zawdzięczam pewnej 93 letniej złośliwej, rozhisteryzowanej, niewidomej, cierpiącej na bezsenność i depresję,nieustające kłopoty z wypróżnianiem się ( czytaj sraczka na przemian z zatwardzeniem), sikającej pod siebie, skąpej Niemce fakt,że schudłam w pół roku 15 kilo i z rozmiaru 48 zjechałam na 42. Czuję się z tym rewelacyjnie. Wcześniej próbowałam różnych cud-diet i jak tylko trochę schudłam to od razu wracałam do poprzedniej wagi, a ile się przy tym nagłodziłam i nastresowałam. Wystarczyło pół roku pracy jako opiekunka w de i wyglądam zupełnie inaczej. Jem też inaczej i prowadzę o wiele zdrowszy tryb życia. Do babci, której zwdzięczam wymianę mojej całej garderoby nie wróciłam bo mam też tylko jedno życie ale za to wyglądam zupełnie inaczej i jak patrzę w lustro na siebie o 15 kilo młodszą to nie jest mi żal tego wszystkiego co przeżyłam. Śmiałam się, czasem przez łzy, że niektórzy jeżdżą na wakacje odchudzające i płacą za nie ciężkie pieniądze, a ja mam nie dosyć, że odchudzanie gratis to jeszcze mi za to płacą. Nauczyłam się mówwić po niemiecku, a zatem rozwijam się. Mogę teraz np. polcieć na wakacje z Berlina i nie bać się, żę sobie nie poradzę bo nie zanm języka.

Ja tam zawsze mówię, że mi tu w Niemczech , jak w sanatorium i jeszcze mi za to płacą:) No,ale tak ekstremalnie to jeszcze nie trafiłam.A Ty w Berlinie jesteś przypadkiem?
02 listopada 2013 21:42
Mycha

Nie chodzi tu o "ciekawskie babsko". Może nie jesteś rdzenna Ślązaczką ??  Co to za łaska wpuścić do domu "dobrego sąsiada" ??  a nie wpuścić "babska". To nie o to chodzi IWA.

No to uświadom mnie!!! Bo ja raczej wszystkich moich 65 siąsiadów z ich rodzinami nie mam zamiaru wpuszczać i gościć (tylko z mojego bloku a jest ich 3)  i mieszkam od urodzenia  więc znam ich sporo )  sorry,
03 listopada 2013 10:22
IWA

No to uświadom mnie!!! Bo ja raczej wszystkich moich 65 siąsiadów z ich rodzinami nie mam zamiaru wpuszczać i gościć (tylko z mojego bloku a jest ich 3)  i mieszkam od urodzenia  więc znam ich sporo )  sorry,

No nie żartuj sobie ;-)) Ty masz swoja świadomośc a ja swoją. Wpuszczaj do domu kogo chcesz. 
03 listopada 2013 11:23 / 2 osobom podoba się ten post
Ja sie chyba naucze tak "siebie oszczedzac" jak Niemcy heh wczoraj corka od dziadka wpadla i przesadzila jednego kwiatka ile sie nagadala przy tym ,a pozniej padla zmeczona,a na cmentarzu w tym roku powiedziala ze nic nie robi u mamy bo to za duzo pracy ja kosztuje:) to ja rozloze to co mam zrobic w 2 miesiace na rok haha co sie bede przemeczac,My Polki to jednak obrotne kobietki jestesmy
03 listopada 2013 14:26 / 2 osobom podoba się ten post
Trudno powiedzieć, że "nauczyłam się". Raczej przekonałam się w DE do serów. Wiadomo, są smaczniejsze niż u nas. Tak więc PDP ma wędlinkę a ja deskę z serami ;-))
Nauczyłam się tutaj jeszcze bardziej cenić nasze rodzime produkty, naszych rolników i ogólnie wszystko co rodzime.
03 listopada 2013 14:52 / 2 osobom podoba się ten post
kattti82

Ja sie chyba naucze tak "siebie oszczedzac" jak Niemcy heh wczoraj corka od dziadka wpadla i przesadzila jednego kwiatka ile sie nagadala przy tym ,a pozniej padla zmeczona,a na cmentarzu w tym roku powiedziala ze nic nie robi u mamy bo to za duzo pracy ja kosztuje:) to ja rozloze to co mam zrobic w 2 miesiace na rok haha co sie bede przemeczac,My Polki to jednak obrotne kobietki jestesmy

Zaobserwowałam to samo zjawisko;-)).
03 listopada 2013 15:02 / 1 osobie podoba się ten post
Mycha

Trudno powiedzieć, że "nauczyłam się". Raczej przekonałam się w DE do serów. Wiadomo, są smaczniejsze niż u nas. Tak więc PDP ma wędlinkę a ja deskę z serami ;-))
Nauczyłam się tutaj jeszcze bardziej cenić nasze rodzime produkty, naszych rolników i ogólnie wszystko co rodzime.

Wiesz Mycha, że ja też przekonałam się do serków... Niemcy mnie zmieniły, ale zastanawiałam czego nauczyłam się od nich i nie mogłam tego znaleść...., a teraz wiem ... jedzenia serów, których w Polsce nigdy nie jadłam  choć też były... Czyli nie Polacy mnie tego nauczyli a właśnie Niemcy... I na pewno też zaczynam sie u nich oszczędzać... ))))