12 października 2013 19:09 / 2 osobom podoba się ten post
Nowadanuta: podpisuje sie pod tym czterema konczynami. Trzy lata udreki z lezaca, chora na raka kosci mama, bez zadnej pomocy ze strony jakichkolwiek organizacji. "Pomoc" polegala tylko na badaniu raz w tygodniu poziomu cukru (cukrzyca typu II), ile nas to kosztowalo zdrowia - nie da sie opowiedziec, wszyscy na tym ucierpielismy. Wczesniej 5 lat byla jeszcze chodzaca, choc w innym zupelnie swiecie, pilnowanie niczym tu na wyjazdach, zadnej mozliwosci ustalenia lekow, miala chore serce, raka, cukrzyce i AL (teraz to wiem...). Najbardziej, przykro to mowic, ucierpielismy my, osoby najblizsze. Jak bylo wyjasnic malemu dziecku z AZS-em, ze babcia ma nie dotykac, nie zawsze mozna bylo upilnowac czystosci rak. Dolaczylo sie do AZS zakazenie bakteria coli. Nigdy wiecej - zebym nie wiem, jak bardzo bedzie to trudna decyzja - ja nie chce byc w domu w takiej sytuacji.