emiliaTaa, tez czytalam ... Zona, na moje oko calkiem zdrowa, raczej na przepracowana nie wyglada, to niech sama zupki gotuje dla meza... A jak nie pasuje, niech, psia krwia, cyrku nie robi, ze opiekunka jej mezusia "zabiera", mogla wynajac opiekunka, a nie kobitke!
Oj, Emilia, problem jest naprawdę i to nie jednostkowy przypadek.Takie rzeczy się zdarzają częściej niz myślimy. Np. Artur Rubinstein, chyba najwybitniejszy pianista XX wieku na stare lata ( 90), zakochał się w swojej asystentce ( ok.25), która pomagała mu pisać pamiętniki, na tyle,że po 50 latach małeństwa chciał się rozwieść z zoną i pewnie by to zrobił, ale zdążył w międzyczasie umrzeć. Stephen Hawking, ten astrofizyk na wózku ( ten od krótkiej historii czasu), dla swojej opiekunki rozwiódł sie z wieloletnią żoną, która zawsze go wspierała, również na początku kariery, kiedy kasy i sławy jeszcze nie było. Takich przypadków można w nieskończoność mnożyć. Ja bym nie chciała,żeby po 30, 40 , 50 latach małżeństwa jakaś panna 20 lat młodsza po prostu przyszła na gotowe i zabrała mi moje dotychczasowe życie. I niewazne, czy to opiekunka, gosposia, asysytentka , czy ktokolwiek inny. Ja żonę generała rozumiem i w pełni popieram. :)