Na wyjeździe #5

29 stycznia 2014 00:54
hogata76

WIELKI plus za H.:)Wiesz o co mo chodzi,prawda???????????????????????

To było do mnie, prawda Hogatko? Str. 29 i 30 ;)))
29 stycznia 2014 01:13 / 5 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Lili i Kasia 45 tez cos nie nadaje!---dziewczyny jestesmy z Wami :):):)

Dziewczyny, dziekuję za dobre słowa, toż wiem że gdyby nie wy to ja bym tu łzami na smutno zalała cały dom... A tak zalewam na wesoło ;)))
 
Zamierzałam już wcześniej napisać ale zawsze coś... Przed wyjazdem dopucowuję dom, nic nadzwyczajnego ale lubię zostawić za sobą porządek, w międzyczasie pranie i prasowanie u nas i u synowej (tej chorej - kiedyś o tym napiszę, bo to dłuższa epopeja; może z domu), wypady do miasta z dziadziem, zdjęcia do dokumentów, a jak już wieczorem siadam do lapka to też - ostatnio znalazłam wątek już zamknięty - dziennik Z., więc go czytałam, a w tym czasie jak nieopatrznie włączę na skypie status "dostępna" to co i rusz ktoś do mnie dzwoni. I jak w takich warunkach mam coś napisać?! ;)))  
 
Moja babcia widocznie miała załamanie, kolejna faza choroby ją złapała. Zgodnie z ustaleniem - z naszej strony było tylko samo słowne namawianie żeby coś w siebie wlała. W sobotę wieczorem miała podwyższoną temperaturę, co mnie niebotycznie zdziwiło - bo w takich sytuacjach to raczej się obniża. No i zaczęła pić, nawet sama się upomina o napój. Byliśmy w szoku wszyscy jak w niedzielę o poranku przy śniadaniu duszkiem wypiła dwie fil. kawy i trzecią już spokojniej... Jak łatwo się domyślić - ruszyła również praca jelit i to co w nich zalegało w końcu wydaliła. Nie powiem żeby mycie jej potem należało do przyjemnych czynności, ale w gruncie rzeczy byłam tak szczęśliwa że jej minęło iż nawet nie zwracałam uwagi na okropny smród (nie da się tego inaczej określić). Myliśmy ją z synusiem niemal z uśmiechem i piosenką na ustach. Ulubieniec złapał mnie w pół i okręcił ze trzy razy wokół a drugi synuś zdążył nam trzasnąć zdjęcie telefonem. Tylko ja i H. wiemy o czym gadaliśmy tydzień temu z pomocą translatora, a trwała ta rozmowa długo i w gruncie rzeczy zrobiło mi się przyjemnie jak usłyszałam szeptem prosto do ucha: "dziękuję"...
Jedno co atak zostawił na pamiątkę to totalne ograniczenie ruchowe. Już z rolatorem nie pójdzie, trzeba ją spionizować, podstawić rollstuhl, obrócić babcię, przesadzić i wozić. Chłopaki na zmianę przychodzą  na czas zmiany pampersa, codziennie trzy razy, a jeszcze brat dziadzia w obiad (oni pracują) i w trójkę sobie z babcią tańczymy po pokoju. Ale najlepsze było jak w niedz. po południu przyjechały dwie siostry zaalarmowane w piątek, żeby się pożegnać z najstarszą z rodu, a ona z nimi spokojnie i całkiem rzeczowo rozmawiała. Były zaskoczone... :) dziadziuś mi to opowiadał :)
A dzisiaj (no sorry, wczoraj już) była fryzjerka u babci obciąć włosy i potem trzeba było babunię wykąpać. Oj, co tu się działo... Jutro (nie jutro, później) napiszę, bo juz zaczynaja mi się kleić oczy, ale powiem że mogły by odbywać się wybory łazienkowych miss... i misterów ;))) Dziadziuś się popłakał ;)))
29 stycznia 2014 07:18 / 3 osobom podoba się ten post
Cześć dziewczyny i chłopaki:)Wczoraj internet mi uciekł i już nie mogłam go złapać,ale na skype z rodzinka pogadałam :)Poszłam w końcu spać i dobrze bo się wyspałam,a zaraz do pracy -rodacy do potem:)
29 stycznia 2014 07:20 / 1 osobie podoba się ten post
Lili

To było do mnie, prawda Hogatko? Str. 29 i 30 ;)))

O ile pamiętam to tak,ale potem sprawdze,o ile mi internet nie spierdzieli:(Chyba go na lasso bede łapała hahahahaha:D;D;D;D;D
29 stycznia 2014 08:14 / 1 osobie podoba się ten post
Cześć Hogatko! Własnie wróciłam z zakupów mrozik skrzypi pod nogami a jednak ciepło mi było. Wskazówka na termometrze za oknem pokazuje -9 stopni .
29 stycznia 2014 08:17 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Asik,ja mam troche inna sytuacje,bo chodzi o tych "mlodszych". Synowa mojej PDP od poczatku niby moja kumpelka,ale ja tez cos takiego zimnego w niej wyczuwam,syn niby na oko wielka figura,ale w rzeczywistosci to rowniacha.Jej tez nie moge rozgryzc,raz gada ze mna jak nakrecona,opowiada,plotkuje na pozostala rodzine,bo wie,ze nie puszcze pary z ust.Nastepnego dnia sztywna jakby kij polknela....niestety jestem skazana na prawie codzienne spotkania,bo mieszkaja na gorze.Spotkalam sie juz kilka razy z babeczkami (w podrozy)co pracuja tak jak my i wiesz tez mowily,ze mezczyzni tu sa o niebo sympatyczniejsi....:):):)

To naturalne. Zdziwilabym sie gdyby bylo inaczej )
29 stycznia 2014 08:31 / 4 osobom podoba się ten post
Na razie zmykam się pakować, zrobić co zrobić i spokoj mieć, poza tym nie wiem czy zapakuję się tak jak bym sobie tego życzyła ;))) Dziwnym zbiegiem okoliczności mam więcej do zabrania niż przywiozłam... Nie wiem jak to się stało... Czy może któraś też miewa takie dziwne przypadłości że jej się w De bagaż rozrasta, czy ja jakiś wyjątek niechlubny jestem? ;))) hi hi!
29 stycznia 2014 08:36 / 2 osobom podoba się ten post
Lili

Na razie zmykam się pakować, zrobić co zrobić i spokoj mieć, poza tym nie wiem czy zapakuję się tak jak bym sobie tego życzyła ;))) Dziwnym zbiegiem okoliczności mam więcej do zabrania niż przywiozłam... Nie wiem jak to się stało... Czy może któraś też miewa takie dziwne przypadłości że jej się w De bagaż rozrasta, czy ja jakiś wyjątek niechlubny jestem? ;))) hi hi!

Lili, mam tak samo. I takze nie wiem jak to sie dzieje, ze zawsze bagaz do domu jest wiekszy )
29 stycznia 2014 08:57 / 4 osobom podoba się ten post
Lili

Na razie zmykam się pakować, zrobić co zrobić i spokoj mieć, poza tym nie wiem czy zapakuję się tak jak bym sobie tego życzyła ;))) Dziwnym zbiegiem okoliczności mam więcej do zabrania niż przywiozłam... Nie wiem jak to się stało... Czy może któraś też miewa takie dziwne przypadłości że jej się w De bagaż rozrasta, czy ja jakiś wyjątek niechlubny jestem? ;))) hi hi!

nasze polskie walizki pod wplywem niemieckiego powietrza sie kurczą:):)jak spodnie  itd........no co?tak se wymyslilam z rana:)TY sie pakujesz, hlip,hlip, a ja jeszcze musze zaczekac:((((((
29 stycznia 2014 09:02 / 3 osobom podoba się ten post
Witam,włacza się forumowa maruda,nikt chyba nie zauważył wczoraj że Fiber wróciła ze szpitala ale nadal się żle czuła,Fiber trzymaj się,mam nadzieję że dziś lepiej,miłego dzionka.
29 stycznia 2014 09:12 / 1 osobie podoba się ten post
fiber39

dziewczyny dziękuję za troskę ! właśnie wróciłam z pogotowia ! moje ciśnienie przy drugim mierzeniu było jeszcze wyższe , dostałam kroplówkę , leki i mam się zgłosić do lekarza rodzinnego ! zobaczymy - ale boję się strasznie ! to napewno stres spowodowany stanem pdp i ogólną atmosferą - ale miejmy nadzieję , że wszystko będzie dobrze ! Mamusia2 - bardzo dziękuję !!!!

pisz jak dzisiaj sie czujesz, trzymamy wszystkie kciuki za Ciebie i tylko sie nie rozkladaj Nam tu,juz duzo nie zostalo.
29 stycznia 2014 09:12 / 4 osobom podoba się ten post
amelka55

Lili, mam tak samo. I takze nie wiem jak to sie dzieje, ze zawsze bagaz do domu jest wiekszy :-))

A jak dolozymy jeszcze do tego "bagaz doswiadczen" nabytych w D.......to dopiero sie nam kolana uginaja od dzwigania walizek:):):):):):):)
29 stycznia 2014 09:19
mas

natka pietruszki jest wazna a imbirek surowy masz? rozmawialas z rodzinka? pozdrawiam cieplutko
 
 

Tak,rozmawiałam z rodzinką,oni widzą to wszystko inaczej,wszystko póżniej,lub trzeba czasu na wizytę taką i taką,dziadek słaby,to go trzeba podciągnąć trochę,ale jak? Biedak ma problemy z gryzieniem,przez bolące zeby itd itd itd
 
 
29 stycznia 2014 10:29 / 2 osobom podoba się ten post
Dzien doberek  miłego dzionka zycze kochane opiekunkowo!!!! Ja dzis właczyłam lapka  troche na poczte, troch tutaj wskoczyłam i mysle co u mnie tak cicho ubieram sie szybciutko!!! Schodze na doł mysle ojej no to chyba mnie  nie dobadło to czego sie obawiam!!! Zapałam w kuchni swiatło, babcia w łozku o Jezu mysle a tu bach babcia swiatło zapala ulrzyło mi!!! No wyszkoliłam babuszke czy jak  lepiej sie nie pocieszac hehe jaka dzis posłuszna lezał jak jej wczoraj powiedziałam to jest posłuszenstwo hehehe oby tak do konca !!! Spokojnego ,usmiechnietego dzionka kochani zycze:))))
29 stycznia 2014 10:45 / 2 osobom podoba się ten post
emilia

Nie wiem, jak tam inne sprawy, ale znajomosc "wroga" - to klucz do sukcesu. Jestes tam dlugo, znasz ludzi, miejsce, rozumiesz sytuacje, moze przestan byc "widzem"? Szacunek pewnie zostanie, chyba, ze cos Ci wybitnie nie pasuje, nie daje spokoju ...

Niiieee...ogolnie jest ok ale ona bywa czasem...hm...no irytująca :) Jak to mówi Anja z muchy słonia zrobi :) I wszystcy puszczaja mimo uszu jej akcje...ja niestety czasem nie potrafie zachować zimnej krwi :) Ale ide do siebie i tam daję upust emocjom :)