Na wyjeździe #5

29 stycznia 2014 22:36
wichurra

A w którym temacie donosisz o sytuacji w rodzinie hipisa? Bom ciekawa, a się coś nie natknęłam. 

Chodzi o to ,że naćwicze się przy PDP i latam po schodach,a kg.leca jak oszlałe i bardzo dobrze:)
29 stycznia 2014 22:36 / 3 osobom podoba się ten post
a tak żartem-teściowa to wróg,ale swój rozpracowany.Ja mam super teściową...
29 stycznia 2014 22:37 / 3 osobom podoba się ten post
Lili

To weźcie się zastanówcie obydwie czy podobieństw fizycznych nie znajdziecie... A nuż jesteście rozdzielonymi nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności w niemowlęcym okresie bliźniaczkami... ;))))) 

Nie no raczej nie,bo my fizycznie całkiem inne,ojojojoj,a jak my jestesmy dwujajowe?????????????:D;D;D;D;D;D;D;D
29 stycznia 2014 22:45 / 3 osobom podoba się ten post
Myślę, że w przyszłości już tak nie będzie do nas ciągle przychodziła. Do męża przychodzi, bo on w części mieszkania ma zakład fotograficzny, a że ona mu ten zakład przekazała i całe życie fotografem była, to przychodzi mu pomagać. No i tysiące rad. On się wkurza, bo mama nie jest osobą postępową i jej rady 20 lat temu byłyby dobre, a teraz to już inaczej się zdjęcia robi. Mnie tam nic do tego, nie wtrącam się w te ich relacje - każdego wysłucham, przytaknę i mam spokój.
Ale ogólnie to się do nas niby nie wtrąca. Próbowała trochę, ale już chyba dała sobie spokój. Na początku były takie sytuacje, że co kupiłam do naszego przyszłego gniazdka (ręczniki, pościel, garnki itp), to ona zawsze, że po co, że ona tyle tego ma, to by nam dała. No ale ja nie chcę ręczników, które ona dostała na ślub. Nawet jeżeli jeszcze nie były używane:) Teraz po prostu nic jej nie mówię o zakupach i jest ok.
Ogólnie to bardzo dobra z niej kobieta. Tylko ma tendencje do zagłaskiwania, a ja wręcz odwrotnie byłam chowana, więc dla mnie to dziwne. No ale ma jedynaka i chyba boi się, że mu go synowa zabierze, więc codziennie nas prosi na obiadki, trochę się obraża, jak nie przyjeżdżam. No ale nie mogę jej przyzwyczaić, ze codziennie jestem na obiedzie. Od czasu do czasu to chętnie, ale co za dużo to niezdrowo. Ale mąż u mamy je te obiady i ja się nawet cieszę, bo już gotować nie muszę. A teściowa się cieszy, bo czuje się potrzebna. I tak wszyscy są zadowoleni:)
29 stycznia 2014 22:49
wichurra

Myślę, że w przyszłości już tak nie będzie do nas ciągle przychodziła. Do męża przychodzi, bo on w części mieszkania ma zakład fotograficzny, a że ona mu ten zakład przekazała i całe życie fotografem była, to przychodzi mu pomagać. No i tysiące rad. On się wkurza, bo mama nie jest osobą postępową i jej rady 20 lat temu byłyby dobre, a teraz to już inaczej się zdjęcia robi. Mnie tam nic do tego, nie wtrącam się w te ich relacje - każdego wysłucham, przytaknę i mam spokój.
Ale ogólnie to się do nas niby nie wtrąca. Próbowała trochę, ale już chyba dała sobie spokój. Na początku były takie sytuacje, że co kupiłam do naszego przyszłego gniazdka (ręczniki, pościel, garnki itp), to ona zawsze, że po co, że ona tyle tego ma, to by nam dała. No ale ja nie chcę ręczników, które ona dostała na ślub. Nawet jeżeli jeszcze nie były używane:) Teraz po prostu nic jej nie mówię o zakupach i jest ok.
Ogólnie to bardzo dobra z niej kobieta. Tylko ma tendencje do zagłaskiwania, a ja wręcz odwrotnie byłam chowana, więc dla mnie to dziwne. No ale ma jedynaka i chyba boi się, że mu go synowa zabierze, więc codziennie nas prosi na obiadki, trochę się obraża, jak nie przyjeżdżam. No ale nie mogę jej przyzwyczaić, ze codziennie jestem na obiedzie. Od czasu do czasu to chętnie, ale co za dużo to niezdrowo. Ale mąż u mamy je te obiady i ja się nawet cieszę, bo już gotować nie muszę. A teściowa się cieszy, bo czuje się potrzebna. I tak wszyscy są zadowoleni:)

Moja teściowa obiecała nam dozgonne niedzielne obiadki....Jestem wdzięczna.
29 stycznia 2014 22:49 / 2 osobom podoba się ten post
hogata76

Chodzi o to ,że naćwicze się przy PDP i latam po schodach,a kg.leca jak oszlałe i bardzo dobrze:)

Nie no - wszystko czaję, ale gdzie ralacja z pierwszych dni w nowej rodzinie?
Chyba wszyscy ciekawi, zwłaszcza po tych emocjach przed wyjazdem:)
Jak ten osławiony hipis? Taki straszny, jak go namalowali, czy da się z nim dogadać?
I jak podopieczna? 
 
 
I mam dla Was filmiki dziewczyny, która wyprowadziła się do Niemiec.
Pierwszy filmik - 10 faktów, które zaskoczyły ją po przyjeździe do Niemiec. 
Drugi - dalsze fakty  
Trzeci - życie, praca i język niemiecki  
Czwarty - część druga powyższego filmiku  
29 stycznia 2014 23:03 / 3 osobom podoba się ten post
wichurra

Nie no - wszystko czaję, ale gdzie ralacja z pierwszych dni w nowej rodzinie?
Chyba wszyscy ciekawi, zwłaszcza po tych emocjach przed wyjazdem:)
Jak ten osławiony hipis? Taki straszny, jak go namalowali, czy da się z nim dogadać?
I jak podopieczna? 
 
 
I mam dla Was filmiki dziewczyny, która wyprowadziła się do Niemiec.
Pierwszy filmik - 10 faktów, które zaskoczyły ją po przyjeździe do Niemiec. 
Drugi - dalsze fakty  
Trzeci - życie, praca i język niemiecki  
Czwarty - część druga powyższego filmiku  

Ach tak króciutko napisałam wczoraj,bo mam uciekajacy internet.
 
Pdp jest hmmmmmmm-juz w sumie Ja rozgryzłam.Faktycznie jest bardzo chora i jest mi Jej szkoda,ale Jej męża bardziej.
Hipis-jest w porządku,rozpisciłzonę,a teraz mu ciężko,no ale ja to rozumiem.Bardzo Ja kocha(tak to wyglada).Ona jest chora i jest marudna-inaczej-pieści się troche.Dla mnie jest ok.,jak narazie,ale juz wiem mniej-więcej jak z Nia postepowac,chć mimo wszystko za wczesnie na osadzanie.
 
Facet-Hipis jest według mnie zatyrany psychicznie,chora zona(od 23 lat),chory syn(dokładnie nie wiem na co),pracuje z dziećmi chorymi,w tym z głuchymi*(mamy wsólny temat),jest zamknięty w sobie,ale mma tez przebłyski.Widać ,ze jest dobrym człowiekiem.Na pewne Jego zachowania trzeba poprostu przymknac oko i jest git.
Pdp,dużo rozmawia(dobrze,ja sie uczę),jest chora na M/S ,dośc daleko choroba jest posunięta.Fizycznie juz nie jest  w stanie nic zrobić.Toaleta,kap[iel,ubierannie nalezy do mnie,do tego karmienie,przypalanie papierosa ,podawanie do ust,by mogła się zaciagnac.
 
Jeśli chodzi o wyzwanie(choroba)spoko podołam,natomiast atmoswera?Puki co jest pok.Nie chwalę dnia przed zachodem słońca:)
29 stycznia 2014 23:05 / 1 osobie podoba się ten post
Sory za byki,ale tak szybko pisze,żeby mi internet nie spierniczył:)
29 stycznia 2014 23:10 / 3 osobom podoba się ten post
No to proszę - jednak rzeczywiście, tam gdzie diabeł nie może to Hogatę pośle:)
Cieszę się, że dobrze się ułożyło:)
I wytrwałości w opiece nad tą panią życzę, bo to musi być trudne.
29 stycznia 2014 23:20 / 8 osobom podoba się ten post
wichurra

No to proszę - jednak rzeczywiście, tam gdzie diabeł nie może to Hogatę pośle:)
Cieszę się, że dobrze się ułożyło:)
I wytrwałości w opiece nad tą panią życzę, bo to musi być trudne.

Wiesz co?????????????????????????? Dla mnie to niesamowite doświadczenie,ja tak postrzegam prace.Czasem jest ciężko,ale czsem jest lżej........Chcę wytrwać i muszę-nie innej opcji:):):):)Aha i jak sie patrzy pozytywnie,to wszystko jakoś inaczej wygląda.Pewnie,bedą mnie nachodzić smutaśne myśli,pewnie będę zła,ale już widzę pozytyw w tym miejscu:)Prucz doświadczenia,nie mam czasu tesknić,czas mi leci piorunem ,a to można nazwać sukcesem:)
Na poprzednim miejsu było SUPER i praktycznie się nie napravcowałam,tylko czytałam,siefdziałam do późna przed monitorem i cofałam się,popadałam w melancholie:(Tutaj nie ma szans:)Oby tak dalej:)
29 stycznia 2014 23:26
hogata76

Sory za byki,ale tak szybko pisze,żeby mi internet nie spierniczył:)

A jak załatwiłaś sprawę z internetem?
 
Aha - przeczytałam dzisiaj w gazecie, że za włączenie auta i rozgrzewanie go można dostać w Niemczech mandat w wysokości 10 euro. 
Wiecie - tak że odpalacie samochód i on sobie chodzi, żeby się nagrzać. 
29 stycznia 2014 23:29 / 1 osobie podoba się ten post
Poprostu zapytałam ,czy jest taka możliwośc,bo sick jest kosztowny,a ja chce codziennie rozmawiac i widzieć dzieci:)To tyle.
29 stycznia 2014 23:47
wichurra

A jak załatwiłaś sprawę z internetem?
 
Aha - przeczytałam dzisiaj w gazecie, że za włączenie auta i rozgrzewanie go można dostać w Niemczech mandat w wysokości 10 euro. 
Wiecie - tak że odpalacie samochód i on sobie chodzi, żeby się nagrzać. 

W Polsce to kosztuje 50 zł:)
30 stycznia 2014 00:00
barbarella

W Polsce to kosztuje 50 zł:)

Nieźle - to nie wiedziałam.
A często sobie samochód grzałam przy tęgich mrozach. 
30 stycznia 2014 00:01
wichurra

Nieźle - to nie wiedziałam.
A często sobie samochód grzałam przy tęgich mrozach. 

Sąsiad, policjant mnie uświadomił:)))