Na wyjeździe #5

03 lutego 2014 10:37 / 3 osobom podoba się ten post
Benita

Witam.
Nie zdążyłam wejść wczoraj wieczorem na forum, bo już o 19 padlam i spałam do rana. W Spa dzień jest na relaks, a noc na życie towarzyskie, a że było nas 10 ""koleżanek", to i pomysłów nie brakowało.
Co do wyglądu, to jeszcze dziś wyglądam cudnie. W Polsc przed wyjazdem fryzjer i kosmetyczka, potem masaże, algi - a dziś spodnie dresowe (nowe i markowe) i bawełniany podkoszulek - alem ja na głębokiej wsi i ubieram się, coby sobie się podobać i wygodę mieć. Ale tak gładkiej skóry to w życiu nie miałam. Aha, i przez 2 miesiące schudłam 5 kg, co baaardzo mnie cieszy, tym bardziej, że ja chudnę, gdym szczęśliwa.

Żebym ja tak miała,że chudnę jak szczęśliwa-uważam,że to DNA moje takie,że mam mnieć ciałka trochę ;(
03 lutego 2014 10:38 / 1 osobie podoba się ten post
Mycha

Trochę szkoda, że będziesz rzadziej zaglądała do nas ale trudno. Przeczekamy to jakoś ;-//

Ale czemu siedzenie z laptopem przy pdp to mialaby byc jakas niestosownosc? Oczywiscie nie mam na mysli sytuacji ze opiekunka siedzi przy kompie zamiast robic sniadanie....Jednak bywa tak jak np.u mnie,ze babcia oglada telenowele ktorych ja nie cierpie...czemu mam bezmyslnie gapic sie w tv? Zeby opinii sobie nie zepsuc?? Cierpietnika mam z siebie robic? Biore laptopa oficjalnie,siedze obok,jakby cos potrzebowala,to jestem...ale klikam sobie,ona ma swoje filmy ja mam swoje sprawy w laptopie...Nie widze w tym niczego niestosownego.
03 lutego 2014 10:42 / 3 osobom podoba się ten post
Andrejko, jak chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to Mu o swoich planach powiedz.
Została sama Oma, a ona właściwie opieki nie potrzebuje, tyle co sama w domu mieszka. Rodzina, coby mnie przekonać do pozostania (mniejsza kasa) namówiła kilku staruszków i we wsi już 3 Polki ponoć są, cobym się nie nudziła.
Jak nic się nie wydaży, to już na Boże Narodzenie w domy zamierzam być.
03 lutego 2014 10:44
ania37

Żebym ja tak miała,że chudnę jak szczęśliwa-uważam,że to DNA moje takie,że mam mnieć ciałka trochę ;(

Aniu, właśnie o te "trochę" chodzi. Ja nie chcę TROCHĘ, tylko trochę.  
Opuszczam Was na chwilę, bo chyba jakieś obowiązki mnie wzyają. Ech, życie ...
03 lutego 2014 10:45 / 2 osobom podoba się ten post
Benita

Andrejko, jak chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to Mu o swoich planach powiedz.
Została sama Oma, a ona właściwie opieki nie potrzebuje, tyle co sama w domu mieszka. Rodzina, coby mnie przekonać do pozostania (mniejsza kasa) namówiła kilku staruszków i we wsi już 3 Polki ponoć są, cobym się nie nudziła.
Jak nic się nie wydaży, to już na Boże Narodzenie w domy zamierzam być.

Albo ja coś nie doczytałam albo jeszcze śpię i nie kojarzę....zamierzasz tam siedzieć 11 miesięcy???????
03 lutego 2014 10:49 / 1 osobie podoba się ten post
Benita

Witam.
Nie zdążyłam wejść wczoraj wieczorem na forum, bo już o 19 padlam i spałam do rana. W Spa dzień jest na relaks, a noc na życie towarzyskie, a że było nas 10 ""koleżanek", to i pomysłów nie brakowało.
Co do wyglądu, to jeszcze dziś wyglądam cudnie. W Polsc przed wyjazdem fryzjer i kosmetyczka, potem masaże, algi - a dziś spodnie dresowe (nowe i markowe) i bawełniany podkoszulek - alem ja na głębokiej wsi i ubieram się, coby sobie się podobać i wygodę mieć. Ale tak gładkiej skóry to w życiu nie miałam. Aha, i przez 2 miesiące schudłam 5 kg, co baaardzo mnie cieszy, tym bardziej, że ja chudnę, gdym szczęśliwa.

Ładnej osobie a przedewszystkim polskiej kobiecie i opiekunce we wszystkim jest ładnie OOOOOOOOOOOOOO:))))))))))))))))))))))
03 lutego 2014 10:57 / 4 osobom podoba się ten post
Zakręcona Mamuela

Ładnej osobie a przedewszystkim polskiej kobiecie i opiekunce we wszystkim jest ładnie OOOOOOOOOOOOOO:))))))))))))))))))))))

Otoz to,ja zawsze twierdze ze najbrzydsza Polka jest i tak 5 razy ladniejsza on Niemki  a co do wygladu to ktoras napisala na forum,ze stara sie zawsze byc elegancka zeby godnie PL reprezentowac...i tego trzeba sie trzymac,powyciaganym dresom i nieswiezym wlosom mowimy stanowcze nie!
03 lutego 2014 10:59 / 2 osobom podoba się ten post
Athenka

ojej ale wpadka ojej . co teraz ze Mna bedzie ?
 
A pytanie do Szanownych Kolezanek - Opiekunek?
Czy stroicie sie na wyjezdzie ? Czy raczej najgorsze ciuchy bierzecie ze soba? Jak sie ubieracie ogolnie na stancji?  

Kochana, ...........no  " prawie " tak samo wygladam , mam podopieczna lezaca..........Wlosy zwiazane ,krotkie paznokcie ,zadnej bizuterii i tej wielkosci "ozdob" na szyji.Delikatny makijaz nie zaszkodzi.Male szczegoly.
03 lutego 2014 11:59 / 3 osobom podoba się ten post
A ja sie uwielbiam malowac,dla siebie  i na pokaz też ,i zbierac komplementy..zgodnie z natura to sie zyje w dżungli,a do ludzi trzeba wychodzic z twarza i cialem zadbanym,tak uwazam.
03 lutego 2014 12:14
Popieram.   Tez uwazam,ze jadac do pracy,mam wygladac schludnie. Zawsze biore jakis ciuch ze soba w razie godz. " W". Jesli sie maluje-robie to tylko dla swojego ,lepszego samopoczucia--nie ,zeby zrobic na kims lepsze wrazenie.Jeszcze jak zyl maz mojej PDP ,szykowalam sie na zjazd na urlop,syn przyniosl maila ze zdjeciem mojej "wymiany",kobitka na zdjeciu przecietna--w rzeczywistosci okazala sie niebrzydka.Co dziadeczek spojrzal na foto,a stekal,a wzdychal.Nie wytrzymalam i spytalam co jest grane.....a on mi na to:ze nie jest "zbyt ladna",oj,jak sie wkurzylam  i mowie do niego  .." miss Polski to ma duzo forsy i do takiej pracy napewno nie przyjedzie "...syn z synowa mnie poparli,dziadeczek oberwal po uszach,ze hej......i jakie mile rozczarowanie....przyjechala fajna kobitka,po prostu nie wyszla za ladnie na zdjeciu....:):):)
03 lutego 2014 12:24 / 1 osobie podoba się ten post
Ja wam powiem dziewczyny że nie lubie sie malowac i jak jestem za granicą to czesto tego nie roie , chyba że jest jakas okazja . Z kolei w Polsce jak gdzies wychodzę albo mam gosci , to musze się ubrać i umalowac porządnie.
03 lutego 2014 12:43 / 7 osobom podoba się ten post
Ja na wyjazd biorę raczej gorsze rzeczy - takie na donoszenie. Nie znaczy to, ze jak jakaś łachudra chodzę. Dżinsy, bluzki na co dzień i z jakieś 2-3 komplety ciuchów lepszych na większe wyjścia. Ale najnowszych ciuchów z mojej szafy na codzienne chodzenie nie biorę, bo mi ich żal, a tutaj i tak nie mam dla kogo się stroić.
Malować w Polsce to się lubię, ale tutaj też robię to tylko na większe wyjścia, bo mi się nie chce. A i skóra odpocznie. Paznokcie natomiast często tutaj maluję. A u stóp to już zawsze.
Na pobyt w Niemczech zostawiam sobie też kurację kremem TrAcneal, po którym skóra mi się wysusza, łuszczy i czasami piecze.
A ogólnie to chyba jest tak, że to dzięki otoczeniu pasuję trochę z wyglądem. Bo jakby wszyscy tu odstrzeleni chodzili, to bym też musiała dorównać. A tak, to nawet z tymi gorszymi ciuchami z szafy wyglądam lepiej niż większość towarzystwa tutaj.
03 lutego 2014 12:48 / 2 osobom podoba się ten post
Ja malować też się nie lubię,a z ciuchami rzeczywiście najlepiej dopasować się do otoczenia.Wtedy i my będziemy czuli sie dobrze i inni z nami.
03 lutego 2014 13:06 / 2 osobom podoba się ten post
Ja bym miala problem z dopasowaniem sie bo tu jedni chodza w garniturach/syn/drudzy w znoszonych dresach/babcia/.Wiec zostane soba,w moich fajnych ciuszkach i w dyskretnym acz starannym makijazu
03 lutego 2014 13:24 / 7 osobom podoba się ten post
PO TYM CO PRZECZYTASZ DOCENISZ SWÓJ ZWIĄZEK... TYLKO NIE PŁACZ...A... ZRESZTĄ... Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację. Wziąłem ją za rękę i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu. Znów widziałem strach w jej oczach. Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć co myślę: chcę rozwodu. Żona nie była porywcza i zdenerwowana, tylko cichym głosem zapytała mnie o powód. Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie. to ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce i krzyczał na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała przez całą noc. Wiedziałem, że chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi: I zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham. Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem Kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód, i 30% naszej firmy. Przeglądnęła go krótko, a następnie podarła go. Kobieta, z którą spędziłem dziesięć lat mojego życia, była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane. Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczach łzami, takiej reakcj się spodziewałem. Te łzy dały mi jakoś poczuce ulgi. Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli. Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze i byłem pewien, że jest to dobra decyzja. Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją siedzą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony tego wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały. Obudziłem się i zobaczyłem, krótko że nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem. Rano dała mi swoje wymagania odnośnie rozwódu: nie wymaga niczego, jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód. Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiąc prace klasowe i nie chce go z naszym zepsutym małżeństwem obciążać. To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej: Chciała, żebym sobie przypomniał, jak w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg. Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi wyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc. Myślałem, że ona całkowicie oszalała.Lecz by nasze ostatnie dzień, były przyjemne jak tylko było to możliwe, zgodziłem się. Później powiedziałem Jane o warunkach mojej żony. Roześmiała się głośno i powiedziała, że to absurd. "Nie ważne co ona za sztuczki zastosuje, musi zaakceptować rozwód, powiedziała " i szydziła. Po tym jak powiedziałem żonie, że chce się rozwieść, nie mieliśmy więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że w pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedy niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami i oklaskiwał. "Tato trzyma mamę w rękach," radował się. Jego słowa mnie zraniły. Od sypialni do drzwi salonu - Poszedłem 10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła oczy i szepnęła do mnie: "Proszę nie mów naszemu Synkowi o naszym rozwodzie. " skinąłem głową i przygnębiające uczucie mnie napadło. Umieściłem ją w przedniej części drzwi. Poszła na przystanek autobusowy w celu oczekiwania na autobus do pracy. Jechałem sam do mojego biura. Na drugi dzień wszyscy przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła głowę na mojej piersi. Czułem zapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas nie dostrzegałem jej. Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jak był na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze małe szare Włosy. Nasze małżeństwo nie przeszło na niej bez szwanku. Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem. Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem, że poczucie swojskości powstało ponownie. To była kobieta, która mi dziesięć lat życia poświęciła. Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta. Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było mi ją nosić. Może mnie codziennie ćiczenie zrobiło silniejszym. Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała, w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować. Potem powiedziała z westchnieniem: "Wszystkie Ubrania są coraz większe. "Nagle Zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła. Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze! Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała tak wiele bólu i goryczy w swoim sercu! Podświadomie pogłaskałem ją po głowie. W tej chwili nasz syn i powiedział: "Tato, to już czas, trzeba mamę z pokoju przenieść ". było ważną częścią jego życia, aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju. Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł. Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiam się zmienić zdanie w ostatniej chwili. Wziąłem ją w ramiona i zaniósłem z sypialni przez salon do korytarzu. Jej ręka opiadała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach. To było jak w dniu naszego ślubu. Martwiłam się, bo waży mniej i mniej. Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć. Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej, że zauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności. Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go - na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję. Pobiegłem po schodach. Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. "Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić" Powiedziałem. Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła. "Czy masz gorączkę?" zapytała. Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem: "Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić. Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, bo ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się! Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubie prowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność dopóki śmierć nas nie rozłączy ". Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół i do kwiaciarni, która była na mojej drodze. Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony. Ekspedientka zapytała mnie, co napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem, że Każdego ranka będę nosić ją przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet kwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach, moja żona była w łóżku - moja żona nie żyje. Walczyła miesiące z rakiem a ja byłem zbyt zajęty z Jane na ogół żeby coś sobie uświadomić. Wiedziała, że wkrótce umrze i chciała mnie uratować od: Negatywnego uczucia naszego syna do mnie. Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem. To te drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie. To nie dwór, samochód lub Góry pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życie wzbogacić, ale nigdy nie są źródłem Szczęścia. Więc masz trochę czasu by zrobić to dla partnerstwa. To te małe akcenty dbają o bezpieczeństwo i poczucie bliskości. Żyć w szczęśliwym związku! Jeśli tego nie udostępnisz, nic Ci się nie stanie. Jednak robiąc to, może uratujesz jakieś małżeństwo. Wiele związków się niszczy, ponieważ ludzie nie zdają sobie sprawy, że poddają się tuż przed metą.