Na wyjeździe #5

03 lutego 2014 15:16
ania37

nie mam pojęcia,ja bym poszła do sklepu i przy okazji wzięła puszkę i obsługę bym zapytała,a jak już będziesz wiedzieć to poinformuj kolezanki na forum,co z puszkami się robi ;)

po cichu liczę, że jednak któraś będzie wiedziała, w ostateczności pojde i zapytam ;] mam nadzieje, ze zakumaja o co mi chodzi :P
03 lutego 2014 15:19
mzap88

po cichu liczę, że jednak któraś będzie wiedziała, w ostateczności pojde i zapytam ;] mam nadzieje, ze zakumaja o co mi chodzi :P

Najlepiej podejdż do kasy i się zapytaj bo z tym różnie jest,w mniejszych sklepach ,oddajesz przy kasie,w większych są spejalnie punkty na to,ja czasami oddawałam na stacji benzynowej bo tam był automat do puszek.Powodzenia w oddaniu puszki.
03 lutego 2014 15:23
mzap88

ale puszki niektóre mają ten znaczek pfandu, więc gdzies się je oddaje i dostaje centy :)

Takie puszki oddawałam w tym sklepie,w którym kupowałam,wkładałm do tej maszyny do której wkłada sie butelki -fanty:)
03 lutego 2014 15:24
mzap88

dobra , ja znów z pytaniem do Was:
czy w tych automatach, gdzie się oddaje plastikowe butelki, można też oddać puszkę (niestety już zgniecioną)z tym samym znaczkiem, który jest na butelkach? :P
znalazłam na ulicy, wzięłam :P

Nie wiem jak jest ze zgniecioną,czasem mi nie chciało przyjać pogniecionej butelki,ale spróbuj:)
 
03 lutego 2014 15:25 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Magmab,kobieto czy Ty zapomnialas,ze dzis poniedzialek jest?.....i teraz bede wyla caly tydzien.....tak narozrabialas...:):):)

kochanie - przepraszam ale w takim razie będziesz wyć cały tydzień w towarzystwie ;) pocieszające jest to że też płaczemy ze śmiechu wiec ten zgrabny nosek prosze już podnieść do góry i się nie gniewać ;))))))
03 lutego 2014 15:26 / 1 osobie podoba się ten post
mzap88

po cichu liczę, że jednak któraś będzie wiedziała, w ostateczności pojde i zapytam ;] mam nadzieje, ze zakumaja o co mi chodzi :P

Co sie bedziesz przejmowac -zakumaja czy nie?......a moze pomysla,ze chce Ci sie pic,zes spragniona?---to jeszcze jaka "Coca-cole" Ci dorzuca :):):):):)
03 lutego 2014 15:26
mzap88

dobra , ja znów z pytaniem do Was:
czy w tych automatach, gdzie się oddaje plastikowe butelki, można też oddać puszkę (niestety już zgniecioną)z tym samym znaczkiem, który jest na butelkach? :P
znalazłam na ulicy, wzięłam :P

w tych samych automatach co plastikowe butelki to chyba nie , Ja zwracam puszki i opakowania szklane w automacie w Edece lub Lidlu  - tam mają dwa- jeden do butelek z tworzyw sztucznych a drugi do zwrotnych opakowań szkalnych i puszek . Czy przyjmie zgniecioną puszkę ? ano jak ta część na której jest kod kreskowy nie jest zgnieciona to przyjmie bo czytik odczta , że to Pfand
03 lutego 2014 15:30 / 1 osobie podoba się ten post
magmab

kochanie - przepraszam ale w takim razie będziesz wyć cały tydzień w towarzystwie ;) pocieszające jest to że też płaczemy ze śmiechu wiec ten zgrabny nosek prosze już podnieść do góry i się nie gniewać ;))))))

Dziekuje Ci z calego serca za ten "zgrabny"nosek....moja mama miala sliczny,zgrabny nos---jestem cala mama,ale....ale......nos odziedziczylam po tacie....jeszcze raz dziekuje,bo nie widzac mnie ....sprawilas mi tyle radosci :):):):):)
03 lutego 2014 15:56
Co do tekstu wklejonego przez magmab...nie wiem czemu ale mnie ta historia nie wzrusza...tylko rece mi sie zaciskaja w piesci...Co za palant z tego faceta,ze byl tak zajety kochanka,ze nie zauwazył że zona ma raka??? A ona..jasne żal kobiety,ktora w ostatnich dniach swego zycia wyżebrała odrobine uwagi swegi meża,uwagi ,ktora jej sie przeciez nalezała z samej racji małzenstwa,...tak czy siak to dziecko ma kawał hu...za ojca i tego chlopca najbardziej mi żal.
03 lutego 2014 16:08 / 1 osobie podoba się ten post
A ja to zupełnie inaczej odebrałam.A czemu ta żona taka głupia była ? Czemu nie powiedziała mężowi od razu , że jest chora ? To był mąż , nie kochanek - powinien wiedzieć a jego psim obowiązkiem było pomagać chorej żonie.A o pozory w życiu bym nie żebrała - typu noszenie i tak dalej.Nawet dla dziecka.Zresztą - przed dzieckiem też nie powinna tego ukrywać . Nie przemawia do mnie ta cała historia .
03 lutego 2014 16:16
Dokladnie,do mnie tez nie.I czym sie tu wzruszac,nad czym plakac,nad facetem-idiota.Mial prawo odejsc,mial nawet prawo zakochac sie,coz ,tak bywa.Ale nie mial prawa nie zauwazyc choroby zony,zostawic jej w takiej chwili,odmawiac pomocy.dupek i tyle.ja bym nie dala takiemu wziac sie na rece.
03 lutego 2014 16:19 / 1 osobie podoba się ten post
mozah aM

A ja to zupełnie inaczej odebrałam.A czemu ta żona taka głupia była ? Czemu nie powiedziała mężowi od razu , że jest chora ? To był mąż , nie kochanek - powinien wiedzieć a jego psim obowiązkiem było pomagać chorej żonie.A o pozory w życiu bym nie żebrała - typu noszenie i tak dalej.Nawet dla dziecka.Zresztą - przed dzieckiem też nie powinna tego ukrywać . Nie przemawia do mnie ta cała historia .

Masz racje - to jest taki tekst na wyciskanie lez, tylko czyich ? Zona z gatunku cierpietniczek zestawiona z mezem - draniem, tak to przedstawiono. Mnie to nie rusza, dawno juz Daniel Steel budzi we mnie odruchy, hmm, niecheci ...
03 lutego 2014 16:22 / 1 osobie podoba się ten post
W zyciu final tej historii bylby taki- facet popłakał,popłakał potem poszedl do kochanki znalezc ukojenie w jej miekkich ramionach
03 lutego 2014 16:52 / 3 osobom podoba się ten post
Ta ... a mój mąż ponad tysiąc km ode mnie i pewnie mu z tym dobrze. No cóż, samo życie ... .
Pożegnałam zmienniczkę, fajna Andrea z Węgier. Mądra dziewczyna, bo niczego mi nie poprzestawiała w harmonogramie dnia, który sobie poprzednio wypracowałam. Po jej odjeździe musiałam przystosować pokój do moich potrzeb i standartów - każdy ma swoje i każdy musi "oswoić" kąt, w którym przyjdzie mu zamieszkać. Już prawie wyszlam na prostą. Jeszcze dopieszczę to i owo i położę się PRAWIE przekonana, że jestem u siebie, choćby to "siebie" było na chwilę tylko.
03 lutego 2014 16:53
mzap88

dobra , ja znów z pytaniem do Was:
czy w tych automatach, gdzie się oddaje plastikowe butelki, można też oddać puszkę (niestety już zgniecioną)z tym samym znaczkiem, który jest na butelkach? :P
znalazłam na ulicy, wzięłam :P

Ja oddawałam puszki w tych samych automatach co butelki. Oczywiście te ze znaczkiem. Nie wiem czy pogniecioną przyjmie. Mnie nieraz dobrej butelki nie chciało przyjąć. Trzeba uważać żeby nie były mokre i w środku w tych plastikowych nie może być płynu. Niemcy się szczycą odzyskiem dobrej jakości surowców wtórnych. Więc bardzo wycioranej butelki czy puszki chyba nie przyjmie maszyna?