Na wyjeździe #5

03 lutego 2014 13:31 / 1 osobie podoba się ten post
dostałam to do przeczytania na społecznościówce i się popłakałam a nie chce robić tego sama więc udostępniam Wam moje koleżanki ;))) ciekawe co o tym sądzicie???
03 lutego 2014 13:34
bardzo smutne ale też bardzo piękne, może niektórzy po przeczytaniu faktycznie "'otworzą oczy i się zastanowią"
03 lutego 2014 13:34
magmab

PO TYM CO PRZECZYTASZ DOCENISZ SWÓJ ZWIĄZEK... TYLKO NIE PŁACZ...A... ZRESZTĄ... Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację. Wziąłem ją za rękę i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu. Znów widziałem strach w jej oczach. Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć co myślę: chcę rozwodu. Żona nie była porywcza i zdenerwowana, tylko cichym głosem zapytała mnie o powód. Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie. to ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce i krzyczał na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała przez całą noc. Wiedziałem, że chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi: I zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham. Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem Kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód, i 30% naszej firmy. Przeglądnęła go krótko, a następnie podarła go. Kobieta, z którą spędziłem dziesięć lat mojego życia, była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane. Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczach łzami, takiej reakcj się spodziewałem. Te łzy dały mi jakoś poczuce ulgi. Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli. Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze i byłem pewien, że jest to dobra decyzja. Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją siedzą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony tego wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały. Obudziłem się i zobaczyłem, krótko że nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem. Rano dała mi swoje wymagania odnośnie rozwódu: nie wymaga niczego, jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód. Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiąc prace klasowe i nie chce go z naszym zepsutym małżeństwem obciążać. To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej: Chciała, żebym sobie przypomniał, jak w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg. Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi wyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc. Myślałem, że ona całkowicie oszalała.Lecz by nasze ostatnie dzień, były przyjemne jak tylko było to możliwe, zgodziłem się. Później powiedziałem Jane o warunkach mojej żony. Roześmiała się głośno i powiedziała, że to absurd. "Nie ważne co ona za sztuczki zastosuje, musi zaakceptować rozwód, powiedziała " i szydziła. Po tym jak powiedziałem żonie, że chce się rozwieść, nie mieliśmy więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że w pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedy niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami i oklaskiwał. "Tato trzyma mamę w rękach," radował się. Jego słowa mnie zraniły. Od sypialni do drzwi salonu - Poszedłem 10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła oczy i szepnęła do mnie: "Proszę nie mów naszemu Synkowi o naszym rozwodzie. " skinąłem głową i przygnębiające uczucie mnie napadło. Umieściłem ją w przedniej części drzwi. Poszła na przystanek autobusowy w celu oczekiwania na autobus do pracy. Jechałem sam do mojego biura. Na drugi dzień wszyscy przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła głowę na mojej piersi. Czułem zapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas nie dostrzegałem jej. Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jak był na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze małe szare Włosy. Nasze małżeństwo nie przeszło na niej bez szwanku. Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem. Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem, że poczucie swojskości powstało ponownie. To była kobieta, która mi dziesięć lat życia poświęciła. Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta. Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było mi ją nosić. Może mnie codziennie ćiczenie zrobiło silniejszym. Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała, w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować. Potem powiedziała z westchnieniem: "Wszystkie Ubrania są coraz większe. "Nagle Zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła. Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze! Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała tak wiele bólu i goryczy w swoim sercu! Podświadomie pogłaskałem ją po głowie. W tej chwili nasz syn i powiedział: "Tato, to już czas, trzeba mamę z pokoju przenieść ". było ważną częścią jego życia, aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju. Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł. Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiam się zmienić zdanie w ostatniej chwili. Wziąłem ją w ramiona i zaniósłem z sypialni przez salon do korytarzu. Jej ręka opiadała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach. To było jak w dniu naszego ślubu. Martwiłam się, bo waży mniej i mniej. Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć. Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej, że zauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności. Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go - na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję. Pobiegłem po schodach. Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. "Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić" Powiedziałem. Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła. "Czy masz gorączkę?" zapytała. Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem: "Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić. Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, bo ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się! Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubie prowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność dopóki śmierć nas nie rozłączy ". Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół i do kwiaciarni, która była na mojej drodze. Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony. Ekspedientka zapytała mnie, co napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem, że Każdego ranka będę nosić ją przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet kwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach, moja żona była w łóżku - moja żona nie żyje. Walczyła miesiące z rakiem a ja byłem zbyt zajęty z Jane na ogół żeby coś sobie uświadomić. Wiedziała, że wkrótce umrze i chciała mnie uratować od: Negatywnego uczucia naszego syna do mnie. Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem. To te drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie. To nie dwór, samochód lub Góry pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życie wzbogacić, ale nigdy nie są źródłem Szczęścia. Więc masz trochę czasu by zrobić to dla partnerstwa. To te małe akcenty dbają o bezpieczeństwo i poczucie bliskości. Żyć w szczęśliwym związku! Jeśli tego nie udostępnisz, nic Ci się nie stanie. Jednak robiąc to, może uratujesz jakieś małżeństwo. Wiele związków się niszczy, ponieważ ludzie nie zdają sobie sprawy, że poddają się tuż przed metą.

Wydaje mi się że już ktoś to chyba kiedys wkleił na forum
03 lutego 2014 13:38
BaskaS

Wydaje mi się że już ktoś to chyba kiedys wkleił na forum

może i tak ;) ja to dostałam na społecznościówce dzisiaj i chciałam poznać wasze zdanie na ten temat ;) dlatego wstawiłam...
03 lutego 2014 13:44 / 3 osobom podoba się ten post
dziekuje za liczne odpowiedzi na temat stroju & makijazu :)

Ja przewarznie : spodniczka+legginsy + gora jakis sweterek lub bluzka. chociaz wole koszule ale nie chce mi sie codziennie tak prasowac - no :) A w lato to prawie tylko sukienki lekkie .

a ostatnio robie tak , ze po domu chodze w samych legginasach, a jak ktos dzwoni do drzwi to psryk wskakuje w spodniczke i otwieram :)
03 lutego 2014 14:11 / 8 osobom podoba się ten post
asia123v

bardzo smutne ale też bardzo piękne, może niektórzy po przeczytaniu faktycznie "'otworzą oczy i się zastanowią"

Po przeczytaniu tego zaraz przyszła mi do głowy moja ostatnia rozmowa z moim kolega , który jest teraz księdzem. Spotkalismy się jak co roku na pogaduchy ... Rozmawialiśmy o codziennym życiu, o moich problemach z dzieciakami o naszych wspólnych znajomych....
I wtedy Waldek powiedział mi coś co zapadło mi w pamięć...
Romawiał z małżeństwem, które stwierdziło,że ich związek wypalił się ,że będą się rozwodzić.... Waldek rozmawiał z każdym z osobna i od męża usłyszał ,że żona nie jest już tą samą kobietą bo po domu chodzi w dresach , nie umalowana, nie dba o siebie, jest wiecznie zmęczona i ma do wszystkich o wszystko pretensje... od żony usłyszał,że ona nie ma czasu na nic bo "musi" prać, sprzątać, gotować ... na sugestie księdza,żeby podzieliła obowiązki między domowników stwierdziła, że nikt tego tak dobrze nie zrobi jak ona:(
Ja wyciągnęłam z tego nauczkę... nawet jak jestem w domu dbam o to w co się ubieram, robię sobie zawsze delikatny makijaż, obowiązki domowe dzielę między domowników...codziennie wieczorem siadamy z moim Miśkiem z lampką winka albo z piwkiem i rozmawiamy, rozmawiamy.... kazde z nas ma inne zainteresowania ito szanujemy ......są dni ,że nie wytrzymuję .... Ale zawsze wtedy słyszę głos "mojego" księdza ,że w związku najwazniejsza jest miłość, zaufanie i trochę egoizmu...że zwykłe gesty jak dotknięcie ręki, uścisk, uśmiech, przytulenie pokazują jak bardzo nam zależy na tej drugiej osobie. Wiem,że jak mi jest żle, chce mi się ryczeć, wyzalić komuś siegam po telefon i dzwonię do Miśka on mnie wysłucha cierpliwie i kiedy trzeba potrząśnie mną:):):):)
03 lutego 2014 14:32
magmab

dostałam to do przeczytania na społecznościówce i się popłakałam a nie chce robić tego sama więc udostępniam Wam moje koleżanki ;))) ciekawe co o tym sądzicie???

Magmab,kobieto czy Ty zapomnialas,ze dzis poniedzialek jest?.....i teraz bede wyla caly tydzien.....tak narozrabialas...:):):)
03 lutego 2014 14:35 / 1 osobie podoba się ten post
Athenka

dziekuje za liczne odpowiedzi na temat stroju & makijazu :)

Ja przewarznie : spodniczka+legginsy + gora jakis sweterek lub bluzka. chociaz wole koszule ale nie chce mi sie codziennie tak prasowac - no :) A w lato to prawie tylko sukienki lekkie .

a ostatnio robie tak , ze po domu chodze w samych legginasach, a jak ktos dzwoni do drzwi to psryk wskakuje w spodniczke i otwieram :)

Czy aby napewno chodzilo Ci jak sie ubieraja "opiekunki st. ludzi w De.?......no,no,no! to Ty sexi jestes ! :):):)
03 lutego 2014 14:40 / 1 osobie podoba się ten post
Słuchajcie słuchajcie,jestem już na którymś z kolei wyjeździe i słyszę normalnych Niemców,az dziwne to dla mnie,a mianowicie w umowię jest zapis,że to opieka 24 h ale tylko z nazwy,praca 8 h dziennie i mają to czarno na białym w umowie...Płaca jak płaca,nie mogę powiedzieć,że super,ale też żadna rewelacja...
03 lutego 2014 14:46 / 3 osobom podoba się ten post
Athenka

ojej ale wpadka ojej . co teraz ze Mna bedzie ?
 
A pytanie do Szanownych Kolezanek - Opiekunek?
Czy stroicie sie na wyjezdzie ? Czy raczej najgorsze ciuchy bierzecie ze soba? Jak sie ubieracie ogolnie na stancji?  

Ta Pani ze zdjecia mi do pięt nie dorasta:)Dużo by musiała sie nauczyc ode mnie:)
 
Poważnie-ja zawsze mam cos extra i cos wygodnego,jak jadę pierwszy raz w damne miejsce.Robie rozeznanie i nastepnym razem zabieram to co mi potrzebne:)Meka-up jest zawsze,ale oczywiscie stosowny do sytuacji(dzienny,wieczorowy itd.).Kiedyś trafiłam do takiego domu,że musiałam zawsze ładznie wygladać,a czsem nawet wieczorowo,wiec jest różnie:)Acha i szpilki tez zawsze jakeś tam zabieram hahahahah,ale to już choroba,nie musze ich nawet zakładać,ale jestem spokojniejsza :D;D;D;D;D
03 lutego 2014 14:58
Lili

Hogacia, rozumiem niechęć i niemożność "miecia" lapka przy PDP, ale za jasną cholerę nie mogę zrozumieć tego poprzedniego zdania... O co chodzi z tymi durnymi myslami? Bo ja takowych w Twoim wykonaniu akurat nie zauważyłam! Myśli jak myśli - raz lepsze, pozytywne, raz gorsze, negatywną energią napakowane, ale durnoty to ja u Ciebie nigdy nie widziałam. Nie wspominając już o męczeniu nimi kogokolwiek..
Wobec powyższego uprzejmie uprasza się szanowną Hogatę o zaprzestanie podobnych wpisów by nie wprowadzać w błąd innych forumowiczów! :)))

Oj Kochanieńka,bardzo to miłe z Twojej strony.Muszę jednak powiedzieć,ze nie raz pierniczyłam jakieś tam farmazony,często do późnej nocy,ale to wynikało z tego ,że miałam całkiem inny czas i charakter pracy.Tutaj jest zupełnie inaczej,więc juz nie męcze jakimis głupawymi przemyśleniai:)
03 lutego 2014 15:06
dobra , ja znów z pytaniem do Was:
czy w tych automatach, gdzie się oddaje plastikowe butelki, można też oddać puszkę (niestety już zgniecioną)z tym samym znaczkiem, który jest na butelkach? :P
znalazłam na ulicy, wzięłam :P
03 lutego 2014 15:08 / 1 osobie podoba się ten post
mzap88

dobra , ja znów z pytaniem do Was:
czy w tych automatach, gdzie się oddaje plastikowe butelki, można też oddać puszkę (niestety już zgniecioną)z tym samym znaczkiem, który jest na butelkach? :P
znalazłam na ulicy, wzięłam :P

tak,ale wydaje mi się,że puszek sie nie oddaje w tych automatach,wyrzyca się je do kosza z aluminium.
03 lutego 2014 15:10
ania37

tak,ale wydaje mi się,że puszek sie nie oddaje w tych automatach,wyrzyca się je do kosza z aluminium.

ale puszki niektóre mają ten znaczek pfandu, więc gdzies się je oddaje i dostaje centy :)
03 lutego 2014 15:14
mzap88

ale puszki niektóre mają ten znaczek pfandu, więc gdzies się je oddaje i dostaje centy :)

nie mam pojęcia,ja bym poszła do sklepu i przy okazji wzięła puszkę i obsługę bym zapytała,a jak już będziesz wiedzieć to poinformuj kolezanki na forum,co z puszkami się robi ;)