MalgiNie jesteś głupia, żadna z nas tak nie myśli.
Nie znam szczegółów, ale... wydaje mi się że w Twojej rodzinie wszyscy są chorzy. Jeżeli w domu jest alkoholik to cała rodzina jest chora, może nawet bardziej niż sam alkoholik. Sama przez to przechodziłam to wiem. Ciężko jest z tym walczyć i czasami nie da się wyleczyć zwłaszcza współmieszkańców z tej choroby.
Najgorsza jest bezsilność.
Powinnaś teraz na spokojnie ułożyć sobie plan działania, możesz też zwrócić się do jakiegoś darmowego radcy prawnego - znajdź adres najbliższej instytucji w net, zadzwoń, umów się na spotkanie. Nie musisz od razu tracić kasy na adwokatów, jak Ci się nie przelewa.
Możesz spróbować tu:
http://www.eporady-prawne.pl/
http://darmoweporady-prawne.pl/
http://www.pomocprawna.org/
Sama stwierdziłam, że głupio robię, co do choroby, pewnie, jestem po rocznej terapii dla współuzależnionych, jakiś ogląd mam, mosia siostra, to pewnie też powinna iść do jakiegoś psychologa,a o mamie to już nie wpomnę... Jak mówiłam mamie że są ośrodki,w których spotykają się ludzie tacy jak ona, to usłyszałam, że ona tego nie potrzebuje, przecież 'jest dobrze' ... Chciałam ją wyciągnąć na ćwiczenia dwa razy w tygodniu, żeby wyszła do ludzi, bo przecież siedzi w tym domu z tym ojcem 24 na dobę....już nie mam siły, najgorsze jest to, że chcesz pomóc , widzisz że w dobrą stronę to nie idzie, to nie wiem czy aż tak się ojca boi, czy już tak bardzo jest zakonserwowana w tym "świecie"...