Na wyjeździe #6

13 marca 2014 14:33 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Tak z ciekawości : jaki  " pewnik" się przepłukiwało? :-))))))

masz rację piszę i nie sprawdzam cewnik oczywiście
13 marca 2014 14:33 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Dzięki dziewczyny za wszystko :-)))))......Tak jak pisała Emilia ,mam dojazd do Friedrichshafen , wyjazd z Łodzi lub Sieradza 22.03 na miejscu jestem ok. 13-ej w niedzielę , czyli zmieszczę się w "czasie", Sindbadem  i już jest git . Dzięki  Magduś za podpowiedż co do odbioru , zadzwoniłam do firmy , sympatyczna dziewczyna wysłała e-maila do pośrednika .....i .....za dziesięć minut już oddzwoniła do mnie , że ktoś mnie (rodzina albo pośrednik ) odbierze z Friedrichshafen . ...No , zeszło już trochę wk......cy ze mnie :-))))))))

No widzisz, nie jest tak zle, nie ma co sie denerwowac na zapas ! A jakie widoki bedziesz miala po drodze !!!
13 marca 2014 14:39 / 4 osobom podoba się ten post
emilia

No widzisz, nie jest tak zle, nie ma co sie denerwowac na zapas ! A jakie widoki bedziesz miala po drodze !!!

Emilia , ja to na to liczę .Jadąc do D. , jak tylko mrok mija ,ludzie koło mnie podchrapują a ja z nosem przylepionym do szyby podziwiam widoki )))......A wiesz nerwy to ludzka specjalność , na początku panika a póżniej ...: "oj , jaka ja głupia " ...)))))
13 marca 2014 14:44 / 3 osobom podoba się ten post
jowitaliber

masz rację piszę i nie sprawdzam cewnik oczywiście

Oj , tam , oj tam !....Zrozumiałam o co chodzi od razu , tylko się lubię pozgrywać z takich słownych pomyłek ....Ale przynajmniej masz pewność , że czytam dokładnie , nie po łebkach ..))))))))
13 marca 2014 14:46 / 2 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Oj , tam , oj tam !....Zrozumiałam o co chodzi od razu , tylko się lubię pozgrywać z takich słownych pomyłek ....Ale przynajmniej masz pewność , że czytam dokładnie , nie po łebkach ..:-)))))))))

ja sie nie gniwam na ciebie i to jest pewnik
13 marca 2014 14:47 / 3 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Emilia , ja to na to liczę .Jadąc do D. , jak tylko mrok mija ,ludzie koło mnie podchrapują a ja z nosem przylepionym do szyby podziwiam widoki :-))))......A wiesz nerwy to ludzka specjalność , na początku panika a póżniej ...: "oj , jaka ja głupia " ...:-))))))

Pierwszy raz, jak jechalam do Zuerichu - to wlasnie tamta trasa, na j. Bodenskie - jeny, jak na granicy byl postoj, to mi oczy swiecily jak latarki, chociaz to bialy dzien byl. Piekne jezioro i gory odbijajace sie w wodzie, czerwiec - a jeszcze sniegu troche na szczytach lezalo. Chyba nigdy tego pierwszego spojrzenia na CH nie zapomne ...
Teraz niestety, Sinbad ma dwie trasy - ta Twoja, jedzie pozniej az na wloska granice, a moja trasa teraz to Zuerich - Stuttgart i dalej juz normalnie, szkoda, chociaz troche krocej !
13 marca 2014 14:50 / 2 osobom podoba się ten post
O , matuchno , ja nawet nie pomyślałam o winogronach . Pomarańcze , mandarynki lubię , ale mogą spokojnie koło mnie leżeć ....a jeśli chodzi o winogrona to nie przepuszczę , zawsze uskubnę parę gronek choć wiem , że w nich tony cukru ....a co tam , kiedyś (może ? ) schudnę . ))))))))))
13 marca 2014 15:24 / 1 osobie podoba się ten post
A ja Wam powiem :D dzisiaj jest pieknie na dworze, moja pdp caly czas na zwenatrz siedzi, ja powoli sobie wszystko sprzatam, bo nie zostawie na ostatni dzien i jestem przeszczesliwa, ze juz niedlugo wracam do domu :D
Teraz mi juz wszytsko obojetne, jak wczoraj wspomnialam, pdp moze nawet nago latac :D Ju mnie to nie razi takzeee i Wam kochane zycze takiego spokoju jak ja mam dzisiaj :D
13 marca 2014 15:29 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

O , matuchno , ja nawet nie pomyślałam o winogronach . Pomarańcze , mandarynki lubię , ale mogą spokojnie koło mnie leżeć ....a jeśli chodzi o winogrona to nie przepuszczę , zawsze uskubnę parę gronek choć wiem , że w nich tony cukru ....a co tam , kiedyś (może ? ) schudnę . :-)))))))))))

Basiu,będziesz tylko 92 km ode mnie:)
13 marca 2014 15:41 / 1 osobie podoba się ten post
Byłam kiedyś nad Bodeńskim. Miejsowość fajna, ale pdp i jej rodzina nieciekawe. Dlatego tam nigdy bym nie wróciła.
13 marca 2014 15:43 / 3 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Basiu,będziesz tylko 92 km ode mnie:)

Popatrz tylko jak za granicą kilometry się skracają , w Pl. ok. setki to kawał drogi a tu "tylko".)....Na początku mojej "kariery" skontaktowałam sie z pasierbicą mojego brata , która mieszka w D. od kilkunastu lat --mąż Niemiec . Ania zadzwoniła do mnie , że mnie odwiedzi . Jak się okazało to od Munster było 60 km.  a mnie się zdawało , że to daleko ....Póżniej już się nie kontaktowałyśmy , bo wcisnęła mi w kieszeń 50 euro a ja nie chciałam , żeby pomyślała , że ciotka liczy nie tyle na odwiedziny co na forsę ..Teraz ma nowego mana i z nim dzieciątko , z pierwszym 14 lat razem bez dzieci , za to z alkoholizmem . Wiem jedno , że gdybym potrzebowała pomocy to mogę na nią liczyć , ale mam zasadę , że bez potrzeby nie zawracam nikomu dupy ))))))...Ale jak my dwie Ivcia byśmy się spotkały to ho ,ho, ho !!!!)))))
13 marca 2014 15:46 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Popatrz tylko jak za granicą kilometry się skracają , w Pl. ok. setki to kawał drogi a tu "tylko".:-))....Na początku mojej "kariery" skontaktowałam sie z pasierbicą mojego brata , która mieszka w D. od kilkunastu lat --mąż Niemiec . Ania zadzwoniła do mnie , że mnie odwiedzi . Jak się okazało to od Munster było 60 km.  a mnie się zdawało , że to daleko ....Póżniej już się nie kontaktowałyśmy , bo wcisnęła mi w kieszeń 50 euro a ja nie chciałam , żeby pomyślała , że ciotka liczy nie tyle na odwiedziny co na forsę ..Teraz ma nowego mana i z nim dzieciątko , z pierwszym 14 lat razem bez dzieci , za to z alkoholizmem . Wiem jedno , że gdybym potrzebowała pomocy to mogę na nią liczyć , ale mam zasadę , że bez potrzeby nie zawracam nikomu dupy :-)))))))...Ale jak my dwie Ivcia byśmy się spotkały to ho ,ho, ho !!!!:-))))))

Aż boję się pomyśleć co my byśmy "ho,ho" hehehh
U mnie też jest pelno winnic,ale chyba się nie załapię na darmochę bo wyjadę wcześniej,ale winiarnie też są zawsze to jakaś pociecha :):).
13 marca 2014 15:53
MeryKy

Byłam kiedyś nad Bodeńskim. Miejsowość fajna, ale pdp i jej rodzina nieciekawe. Dlatego tam nigdy bym nie wróciła.

Co będzie to będzie , wytrzymam , bo muszę  . Mam wyrzuty sumienia , że siedzę tyle czasu bez roboty a pożyczki same nie chcą się spłacać . My jeszcze nie odkładamy na "kupkę " , na razie spłacamy i końca nie widać . Nawet przez myśl mi nie przeszło , że niespodziewany miesiąc postoju i z powrotem doły finansowe (((((((
13 marca 2014 15:54 / 2 osobom podoba się ten post
A mnie się marzy sztela gdzieś w okolicach Koblencji. Ogólnie Rhainland-Pfalz. Szkoda,że ofert z tego regionu jest mało.
Tam jest tak pięknie....
Jezioro Bodeńskie tyż pikne.Znam.
Jak tak sobie zliczę,gdzie nie pracowałam, to wychodzi,że chyba w każdym landzie niemieckim już byłam, poza byłymi DDR.
No, ale to już taki los "skoczka", który pracuje dużo na zastępstwa i na krótkie terminy i rzadko wraca ponownie.
Lubię zmiany, duszę się w jednym miejscu, ale pod Koblencję bym chciała kiedyś wrócić.
 
13 marca 2014 15:57 / 2 osobom podoba się ten post
Lawenda

A mnie się marzy sztela gdzieś w okolicach Koblencji. Ogólnie Rhainland-Pfalz. Szkoda,że ofert z tego regionu jest mało.
Tam jest tak pięknie....
Jezioro Bodeńskie tyż pikne.Znam.
Jak tak sobie zliczę,gdzie nie pracowałam, to wychodzi,że chyba w każdym landzie niemieckim już byłam, poza byłymi DDR.
No, ale to już taki los "skoczka", który pracuje dużo na zastępstwa i na krótkie terminy i rzadko wraca ponownie.
Lubię zmiany, duszę się w jednym miejscu, ale pod Koblencję bym chciała kiedyś wrócić.
 

Jeśli jesteś wrażliwa na piękno przyrody tak jak ja,to zapraszam w moje rejony. Tak malowniczego krajobrazu nigdy nie widziałam.