Tak z ciekawości : jaki " pewnik" się przepłukiwało? :-))))))
Tak z ciekawości : jaki " pewnik" się przepłukiwało? :-))))))
Dzięki dziewczyny za wszystko :-)))))......Tak jak pisała Emilia ,mam dojazd do Friedrichshafen , wyjazd z Łodzi lub Sieradza 22.03 na miejscu jestem ok. 13-ej w niedzielę , czyli zmieszczę się w "czasie", Sindbadem i już jest git . Dzięki Magduś za podpowiedż co do odbioru , zadzwoniłam do firmy , sympatyczna dziewczyna wysłała e-maila do pośrednika .....i .....za dziesięć minut już oddzwoniła do mnie , że ktoś mnie (rodzina albo pośrednik ) odbierze z Friedrichshafen . ...No , zeszło już trochę wk......cy ze mnie :-))))))))
No widzisz, nie jest tak zle, nie ma co sie denerwowac na zapas ! A jakie widoki bedziesz miala po drodze !!!
masz rację piszę i nie sprawdzam cewnik oczywiście
Oj , tam , oj tam !....Zrozumiałam o co chodzi od razu , tylko się lubię pozgrywać z takich słownych pomyłek ....Ale przynajmniej masz pewność , że czytam dokładnie , nie po łebkach ..:-)))))))))
Emilia , ja to na to liczę .Jadąc do D. , jak tylko mrok mija ,ludzie koło mnie podchrapują a ja z nosem przylepionym do szyby podziwiam widoki :-))))......A wiesz nerwy to ludzka specjalność , na początku panika a póżniej ...: "oj , jaka ja głupia " ...:-))))))
O , matuchno , ja nawet nie pomyślałam o winogronach . Pomarańcze , mandarynki lubię , ale mogą spokojnie koło mnie leżeć ....a jeśli chodzi o winogrona to nie przepuszczę , zawsze uskubnę parę gronek choć wiem , że w nich tony cukru ....a co tam , kiedyś (może ? ) schudnę . :-)))))))))))
Basiu,będziesz tylko 92 km ode mnie:)
Popatrz tylko jak za granicą kilometry się skracają , w Pl. ok. setki to kawał drogi a tu "tylko".:-))....Na początku mojej "kariery" skontaktowałam sie z pasierbicą mojego brata , która mieszka w D. od kilkunastu lat --mąż Niemiec . Ania zadzwoniła do mnie , że mnie odwiedzi . Jak się okazało to od Munster było 60 km. a mnie się zdawało , że to daleko ....Póżniej już się nie kontaktowałyśmy , bo wcisnęła mi w kieszeń 50 euro a ja nie chciałam , żeby pomyślała , że ciotka liczy nie tyle na odwiedziny co na forsę ..Teraz ma nowego mana i z nim dzieciątko , z pierwszym 14 lat razem bez dzieci , za to z alkoholizmem . Wiem jedno , że gdybym potrzebowała pomocy to mogę na nią liczyć , ale mam zasadę , że bez potrzeby nie zawracam nikomu dupy :-)))))))...Ale jak my dwie Ivcia byśmy się spotkały to ho ,ho, ho !!!!:-))))))
Byłam kiedyś nad Bodeńskim. Miejsowość fajna, ale pdp i jej rodzina nieciekawe. Dlatego tam nigdy bym nie wróciła.
A mnie się marzy sztela gdzieś w okolicach Koblencji. Ogólnie Rhainland-Pfalz. Szkoda,że ofert z tego regionu jest mało.
Tam jest tak pięknie....
Jezioro Bodeńskie tyż pikne.Znam.
Jak tak sobie zliczę,gdzie nie pracowałam, to wychodzi,że chyba w każdym landzie niemieckim już byłam, poza byłymi DDR.
No, ale to już taki los "skoczka", który pracuje dużo na zastępstwa i na krótkie terminy i rzadko wraca ponownie.
Lubię zmiany, duszę się w jednym miejscu, ale pod Koblencję bym chciała kiedyś wrócić.