Emi , uwierz mi 12 , 4 , 1 ---to jeszcze dzieciaczki . Życzę Ci , żeby zawsze byly grzeczniutkie , słodkie i nie sprawiały klopotów ....Jednak życie czasem pisze scenariusze , na które "my- rodzice " niewiele mamy wpływu ....Mam dobrych znajomych , mających dwie (dziś dorosłe ) córki .... Dziewczynki były małe , nastoletnie --żadnych problemów nie sprawiały ...Świadectwo szkolne bez czerwonego paska to świadectwo błłłłeeee.... ,z rodzicami do kościoła , koleżanki tylko te " z dobrych domów "......Pięknie było do połowy szkoły średniej .....Nie będę opisywała dokładnie , bo to nie moje sprawy , ale to co pózniej się działo .... Dziś te mlode kobiety nie są już tymi dziewczynami , które można bylo stawiać za wzór ....Rodzice , cóż , zostali sami , kontakt z córkami to taki , że średnio raz na dwa lata któraś podrzuciła jakieś "świeże dzieciątko " przy tym obrobila chałupę z czego się dało .....Nikt ze znajomych nie widział , żeby rodzice popełniali jakieś błędy. Córki były z nimi w takiej przyjażni , że nikt by nie pomyślał , że życie tak im się ułozy....NIGDY nie możemy być pewni co nam życie przyniesie ....:-)
