I zostałam sama. Zmienniczka pojechała. Babci język się rozwiązał i zaczęła nadawać na swoją synową, poniekąd bardzo fajną osobę. Ale jak stwierdziła - synowa- zawsze pozostanie tą złą, bo jest tylko synową. Jak powiedziałam, że to działa w obydwie strony, to umilkła, ale znów zaczęła temat po chwili. Robiłam swoje, czyli siedziałam w kuchni. Po czym nagle czuję jakiś ucisk na plecach, a wcześniej widziałam Babcię z nożem :-). Mordują mnie? - Nie, Babcia objęła mnie z tyłu i przytuliła, jestem w szoku, co nie zmienia faktu, że dość sceptycznie podchodzę do tego zlecenia. Przytulenie wzięło się stąd, ze wspomniałam, że nie za chętnie jem wędliny i Babcia skomentowała to, że pójdzie mniej pieniędzy :-)
