A ja bym bardzo prosiła bardziej doświadczone koleżanki o zdiagnozowanie mojej babci. Ma 91 lat, w sierpniu miała wylew, do tego czasu radziła sobie sama. Tak wiec przyjechałam do babci po wylewie, która ma trudności z mówieniem i przełykaniem, ale wcale nie jest tak źle, je ładnie, przychodzi logopeda dwa razy w tygodniu. Mówi ogólnie bardzo mało, czasem powie całe zdanie, czasem kilka, przeważnie w zanadrzu słowa: Na ja, ja ja, in Bereich, na gut i tak w kółko. Czasami coś chce powiedzieć, ale widać że brakuje jej słów i zrezygnowana macha ręką. Jestem tu tydzień dopiero i z tego co córka mówiła i zmienniczka, myślałam, że babcia jest bardziej kumata, ale widzę że jest różnie, ma stany jakby w ogóle nie wiedziała co się wokół niej dzieje, a czasem jest ok. Jak np goście byli, to tak śmiesznie konspiracyjnie mrugała do córki, ze ona już jest zmęczona, mało jadła jakby się wstydziła, że nie umie jak kiedyś ogólnie wie jak się zachować itd. ale bywa np przy jedzeniu jakby zapominała po co ma sztućce, filiżankę zamiast na podstawek chce do zupy wstawić, zamiast filiżanki deske do ust podnosi, zamiast chleba bierze do ust serwetke. Zastanawia mnie czy to jest efektem tego wylewu, czy to demencja? Ostatnio pisałam, jak zamknęła się w mieszkaniu nocą. Córka stwierdziła, ze och po prostu mama zrobiła to co kiedyś zawsze robiła będąc samą. Ja nigdy nie miałam do czynienia z osobą demencyjną, ale to coś tak pachnie.
No i też dlatego ze tak mało mówi, trudno się domyslic, co tez tak naprawdę sie w jej umysle dzieje. a jej lakoniczne odpowiedzi nie wiadomo czy sa takimi automatycznymi, czy chciałaby ale nie potrafi nic innego powiedziec.