Co robimy z zarobioną gotówką po przyjeździe do domu?

11 grudnia 2015 18:05 / 1 osobie podoba się ten post
No właśnie- wysyłać, kojarzy się z przymusem :) .Jeśli trzeba aż wysyłać na te nieszczęsne studia, to pewnie ,że coś takiego nie ma sensu :). Ważne jest, aby dziecko swą drogę życiową obrało zgodnie ze swymi zainteresowaniami i należy pomóc dzieciakowi je sprecyzować już od małego szkraba:). Ja moich chłopaków nie "wysyłałam"- sami poszli:)

To, że posyłanie dziecka na studia kiedy one tego ewidentnie nie chce, mija się z celem, nie deprecjonuje samych studiów w ogóle, ani tych, co się naprawdę chcą kształcić.

A co sądzi o ukonczeniu swoich studiów sam absolwent, którego opisujesz- jakoś tego bardzo żałuje?
11 grudnia 2015 18:08 / 1 osobie podoba się ten post
Ha ha -siostrzeniec miało być ,bo ja mam siostrę przecież, nie brata:):):)

Dodam jeszcze ,że to dopiero po latach wychodzi ,że to "zarzynanie się",żeby tylko pociecha studia skończyła nie miało sensu,skoro np.wyjeżdża i pracuje bardzo daleko od ukończonego kierunku albo jak nasz Marcin na budowie-moja siostra ze szwagrem własnie się tak "zarzynali",żeby tylko skończył studia.I sami teraz mówią,że nie było warto bo ten dyplom do niczego się jemu nie przyda już-tyle,że go ma....
Jeszcze jak dziecko wdzięczne rodzicom za pomoc to przynajmniej jest satysfakcja,że się nie wychowało sobka i biorcy ,ale sami wiecie ,ze nie zawsze tak jest.Często dziecko nauczone od małego tylko brać i brać i brać nic innego nie potrafi i potem zdziwione wielce,że trzeba żyć na własny rachunek.Mamy takiego "mamodaja" w dalszej rodzinie....Co matka pępowinę próbuje odciąć to on trzyma mocno i puszczać nie zamierza.... To jest dopiero kalectwo życiowe,bo przecież wiecznie matka żyć nie będzie......
11 grudnia 2015 18:08 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Bo jest parcie na studiowanie ,a juz widac ,ze to nie zawsze dobra decyzja.Mój bratanek skonczył politologię-poszedł na te akurat studia bo nie miał na siebie pomysłu po LO,a to samo studiował mój syn.I co?Ano zasuwa na budowie w firmie ojca i w brodę sobie pluje ,ze nie zrobił wielu do tej pracy potrzebnych uprawnien...
Szkoły zawodowe  w wielu kierunkach polikwidowane,teraz sa plany żeby jednak do tego wrócić bo fachowców brak a jak wracam do PL i ide się do PUP rejestrować to siedza na korytarzu prawie sami młodzi ludzie...Politechnika Koszalinska wypuszcza co roku prawie 1000 potencjalnych bezrobotnych ,bo pracy w moim regionie  po prostu nie ma....I na co to komu? 

...i stad moje dywagacje, czy warto "inwestowac" w dzieci, czy nie powinny same na nie zarobic. Dziwilam sie, ze w Niemczech 35. latkowie studiuja, ano studiuja w  miedzyczasie pracuja, wyjezdzaja do innych szczegolnie anglojezycznych krajow na rok i wiecej, po czym wracaja z pieniedzmi i dalej studiuja, jak nie wystarczy to nastepny wyjazd i tak do skutku. Uczelnie niemieckie sa na wysokim poziomie, polskie niestety plasuja sie na 300. miejscu lub jeszcze nizej!!!
11 grudnia 2015 18:11
tina 100%

No właśnie- wysyłać, kojarzy się z przymusem :) .Jeśli trzeba aż wysyłać na te nieszczęsne studia, to pewnie ,że coś takiego nie ma sensu :). Ważne jest, aby dziecko swą drogę życiową obrało zgodnie ze swymi zainteresowaniami i należy pomóc dzieciakowi je sprecyzować już od małego szkraba:). Ja moich chłopaków nie "wysyłałam"- sami poszli:)

To, że posyłanie dziecka na studia kiedy one tego ewidentnie nie chce, mija się z celem, nie deprecjonuje samych studiów w ogóle, ani tych, co się naprawdę chcą kształcić.

A co sądzi o ukonczeniu swoich studiów sam absolwent, którego opisujesz- jakoś tego bardzo żałuje?

Na szybciutko (wychodze) nikt tego czego sie nauczyl mu nie odbierze ale szkoda 10. lat!
11 grudnia 2015 18:20 / 1 osobie podoba się ten post
hahahahahahahahaha - ale smieszne - Andrejka, w przyszłym zyciu............
11 grudnia 2015 18:21 / 4 osobom podoba się ten post
Nie studiowałem ale mam otwarty umysł , nadal Go wzbogacam i świadomie podejmuje decyzje . Myślę że jestem dobrym opiekunem , tak MYŚLĘ ! Szkoda tylko że rodziców stać nie było na moje studia , dziś pewnie pracował bym w klinice w Essen jako lekarz...
11 grudnia 2015 18:25 / 2 osobom podoba się ten post
Ann1967

Za 8 lat jak kredyt  spłacę..będziecie tu jeszcze?:)))) Taką mam perspektywę na najbliższe lata!!!  OPIEKA!!!:-)

Ja też będę. Waż, co mówisz, Pani, bo się przypomnimy za lat 8 = wtedy będzie sie działo !!!
11 grudnia 2015 18:26
piotrpan

Nie studiowałem ale mam otwarty umysł , nadal Go wzbogacam i świadomie podejmuje decyzje . Myślę że jestem dobrym opiekunem , tak MYŚLĘ ! Szkoda tylko że rodziców stać nie było na moje studia , dziś pewnie pracował bym w klinice w Essen jako lekarz...

Od opiekuna do lekarza daleka droga.... rodzicow nie bylo stac by dac Tobie wyzsze wyksztalcenie ale wychowali Cie na dobrego, asertywnego, empatycznego czlowieka a to sie czasami liczy bardziej w naszej pracy niz cokolwiek innego. 
11 grudnia 2015 18:26 / 7 osobom podoba się ten post
piotrpan

Nie studiowałem ale mam otwarty umysł , nadal Go wzbogacam i świadomie podejmuje decyzje . Myślę że jestem dobrym opiekunem , tak MYŚLĘ ! Szkoda tylko że rodziców stać nie było na moje studia , dziś pewnie pracował bym w klinice w Essen jako lekarz...

Nie martw się , za to w doktora zawsze możesz się pobawić.
11 grudnia 2015 18:36 / 2 osobom podoba się ten post
Benita

Studiowanie - to otwarcie umysłu i świadomość możliwości i dróg wszelakich. Studiowałam, pracowałam, a teraz opiekunką jestem. Dobrą opiekunką.
Nie żałuję lat nauki - wzbogaciły mnie, rozwinęły - zobaczyłam, że są ludzie inni, niż ja, nie lepsi, nie gorsi - inni. Wiem, jak zabrać się za poznanie, studiowanie nowego tematu, zagadnienia. Wiem, że świat stoi otworem, a ja wiem, jak po to, co mnie interesuje sięgać. To, co mam w głowie - nikt mi nie zabierze. Wdzięczna jestem swoim Rodzicom, że mogłam studiować - i to chciałam dać swoim Synom.
Mój Kochany Jedyny Brat jest elektrykiem po szkole zawodowej. Jest bardzo dobrym elektrykiem. Zrobił po drodze kilka uprawnień - nie ma i nigdy nie miał problemów z pracą. Jest pracowity i Dobry Człowiek.
Co komu w duszy gra.

Przeciez nie pisalam, ze studia sa beee, pisalam o wyrzeczeniach jakie za soba niosa:) W sumie cos za cos, ksztalcimy dzieci ale czasu mniej im poswiecamy, telefony, skype... przeciez to wirtualny swiat, powiedza tyle ile zechca!
11 grudnia 2015 18:48
aniao

Moje dzieci też "bezboleśnie" studiowały. Dobre studia to jedyny "majątek" jaki dostaną od nas . I już mogę powiedzieć, że podjęliśmy dobrą decyzję. Coraz częściej na rozmowach kwalifikacyjnych liczy się co "delikwent" ma w głowie, iloma językami się posługuje, a nie tytuł magisterski i nazwisko. Niestety nie doszło to jeszcze do małych miasteczek, ale cierpliwie czekam. Na razie dzieci zostały tam, gdzie studiowały.

Nie zrozumialam Twojej odpowiedzi... piszesz ze nie tytul i nazwisko sie liczy... tylko to co ma w glowie!
Na naszym forum jest sporo osob z wyzszym wyksztalceniem... niestety!
11 grudnia 2015 18:51 / 1 osobie podoba się ten post
Michalinka

Nie martw się , za to w doktora zawsze możesz się pobawić. :-)

To Ty nie martw sie o mnie ! za porade dziekuje
11 grudnia 2015 18:52 / 2 osobom podoba się ten post
kika1

Wiele piszacych opiekunek pisze, oplacam studia syna, corki!!! W glowie mi sie nie miesci... dorosle dzieci godza sie na ciezka prace matki za granica, wolac bezbolesne studiowanie, niz pobrudzenie sobie lapek jakakolwiek praca!!!
Matki juz tak maja, wiem chca jak najlepiej, ale czasami warto dzieciom uswiadomic jakie sa priorytety w zyciu!
 

Kika 1 , dałam Ci plusa.....ale nie do końca się z tobą zgadzam.........wyjechałam bo nie miałam pracy w kraju......zrobiłam to dla siebie i dla dzieci bo studiowały........nauczyłam się języka.......lubię swoją pracę.......w Polsce pracowałam dużo ciężej i za marne pieniądze.....dzieciom pomogłam i sobie też.......i to bardzo.......
Rozumiem, też co masz na myśli......znam osobiście rodzinę trzy córki , wszystkie studiowały za swoje pieniądze i szanują ojca , bo mama od 3 lat nie żyje.
Jęśli się wyjeżdza tylko z powodu kasy dla dzieci.......to nie jest to dobre.....
11 grudnia 2015 18:52 / 3 osobom podoba się ten post
Skoro temat zeszedł na temat studiów ,więc tez napiszę.
Jedna z moich córek stwierdziła ,że nie potrzeba jej głupich studiów ,po których nie ma pracy i ma trzy zawody (dyplomy)
Jest technikiem farmacji,technik-protetyk i pomoc stomatologiczna.Uczyła się na Akademii Medycznej robiąc jednocześnie dwa kierunki .Ma zawody ,gdzie zawsze jest zapotrzebowanie .Starsza córka ma kilka tytułów i kilka skończonych kierunków wyższych uczelni.Pracuje i nie narzeka .W czasie ich nauki opłacałam mieszkanie ,a na resztę zarabiały same.Przeróżne prace wykonywały.Żadnej nie mówiłam gdzie ma się uczyć i na jakiej uczelni,same sobie wybrały.
11 grudnia 2015 18:53
aniao

No mój nigdy stolarzem nie chciał być:-). Od małego mówił, że będzie informatykiem i na razie spełnia się w tym zawodzie. Co zrobi za rok czy 10 lat? Nie wiem i to już nie moja sprawa. My swoje zrobiliśmy i pomogliśmy dzieciom spełnić ICH marzenia. Czy wyjadą za chlebem za granicę? Być może, są dorosłe i same podejmują decyzje. Myślę jednak, że znając języki i tam sobie poradzą w razie potrzeby.

Obecnie co drugi 7. latek chce w przyszlosci z komputerem pracowac, gdzie te czasy, gdy pierwsze miejsce zajmowal... strazak!!!
Powodzenia w karierze zawodowej synowi zycze:)