Na wyjeździe #7

11 kwietnia 2014 16:38
fiber39

Nie wytrzymałam - chociaż bardzo się powstrzymywałam - każda z nas jest inna , ma swoją osobowość i temperament , każda trafia w inne miejsce , w inne warunki i ma do czynienia z innymi ludzmi - ale musimy zawsze być sobą , walczyć o własną godność i prawa , które nam się należą ! jedne z nas trafiają lepiej - drugie gorzej ! żli ludzie są na całym śwoecie - nie tylko w DE !!! wkurzyło mnie jak jedna osoba na forum - dzięki Bogu - zlikwidowała konto , oskarża nas o ploty - a ona co - lepsz ???? kończę bo i mi się oberwie

Nie kończ, bo fajnie podsumowałaś zaistniałą sytuację :)))))))))
Dzięki 
11 kwietnia 2014 16:43
Wiesiula

Dzień dobry Opiekunkowo :-)
Dojechałam na swe miejsce u Omi, chodzę jakby mnie ktoś w łepetynę kopnął, muszę się przestawić na De.
Zaległości mam mnóstwo więc będę nadganiać :-)
Buziolki z Dusseldorfu

Witaj Wiesiula :)
Musialam zacytowac, bo az mi latem zapachnialo jak spojrzalam na Twojego Avatarka :) Sliczny makijaz :)
11 kwietnia 2014 16:47 / 1 osobie podoba się ten post
A Pani gdzię się podziewała?? Brakowało tu wsparcia duchowego,...
 
11 kwietnia 2014 16:55 / 1 osobie podoba się ten post
hagia

Ivanillka, ta babcia już dawno powinna mieć wyciszający neuroleptyk typu Melperon. On nie zdziała też od razu cudu. Na efekty trzeba poczekać   np. 2 tygodnie, to jest zależne od osoby.
Córeczce powinnaś wyłożyć, że chodzi o dobro pdp, takie nocne życie prowadzi do szybszego postępowania choroby. No i stwarza zagrożenie jakimś upadkiem, złamaniem, a te są często początkiem końca.  A jej podobno zależy na dobrym stanie matki.
Poważna i stanowcza rozmowa jak najszybciej.
Powodzenia :)
 

Mam okazję się przekonać jak bardzo babci i córce zależy na mojej pracy. Jutro porozmawiam z córką,jesli odmówi leku na receptę to jej powiem ,ze zjeżdzam 12 maja do domu.
Babcia dziś ma przez nieprzespaną noc halucynacje,chciala iść na spacer,ale bałam sie z nią gdziekolwiek iś c bo jej sie nogi plątały.
jedyna korzysć,ze od południa nic nie mówi hihi mam spokój.
Powiem również ,że nieprzespane noce przyspieszają rozwój choroby.,tak jak mi radzisz,zobaczymy co powie.
Ja to dziś chyba z kurami pójde spacc hehe
11 kwietnia 2014 16:55
A nad Bodensee przepiekne słońce.Czas po pracy na rower śmignąć:):)
11 kwietnia 2014 17:13 / 2 osobom podoba się ten post
To ja musze sie pochwalic :) We wtorek smigam do domku by w sobote wspolnie z dziecmi pomaszerowac poswiecic koszyczki ( jak dobrze pojdzie wszystko to i malzonek zdazy na swiecenie jajek :)). A wiec ostatni Weekend w de zaczynam :) Nic nie pisalam ale sledzilam wpisy, mialam trochu zamieszania tu na stelli ale juz jest wszystko jasne, syn moich pdp w koncu dal sie przekonac babci i wypowiedzial umowe firmie. Ja wyjezdzam, a jak dziadki dalej sie beda upierac to nawet juz nikt mnie nie zmieni mimo ze jest okres wypowiedzenia. No nic, co jak co ale musze Wam powiedziec ze przy mojej babci wszystkie te hoolewoodzkie(pewnie zle napisalam :))aktorki wysiadaja na starcie. W tygodniu, szalej dusza piekla nie ma, na Weekend gdy syn jest w domu totalna abstynecja (nawet piwo jedno saczy caly dzien :)). Nie wiem jak to bedzie, mowilam jak ja to widze i jak sie to odbywa w tygodniu. Tyle co moglam, to zrobilam, reszta juz zalezy tylko od nich. Jedyne co to obawiam sie ze dziadek najbardziej na tym ucierpi. Od poniedzialku pochlipuje jak tylko mowa o moim wyjezdzie i za wszystko teraz dziekuje, nawet jak mu szklanke wody podaje to kilka razy dziekuje :) Ja juz wczesniej powiedzialam, ze juz nie przyjade, jeszcze zanim padla decyzja o koncu umowy z Firma, wiec wiedzieli ze to moj ostatni pobyt tutaj. Jednak mam na niedziele zaplanowana wycieczke. Z racji tej ze na swieta juz mnie nie bedzie syn pdp zabiera mnie na wycieczke do Frankfurtu a w drodze powrotnej plyniemy zobaczyc Lorelay :) heh tyle mojego w poprzednie swieta zwiedzilam Köln, wiec chyba sa jednak zadowoleni :)
11 kwietnia 2014 17:25
Wracam pośrednio do tematu Ani. Staram się nie osądzać, nie dać ponosić emocjom. Przyznam się jednak, że po tym wszystkim co się stało troszkę inaczej patrzę na naszą pracę. Ta sytuacja nauczyła mnie czegoś - ostrożności. Raczej nie brałam ze sobą większej gotówki, teraz wiem, że zawsze muszę mieć troszkę przy sobie, tak na "czarną godzinę". Nie brałam też ze sobą umowy (mam ją w razie czego na poczcie na komputerze) - teraz wiem, że oprócz polecenia wyjazdu, dla swojego bezpieczeństwa lepiej taką umowę mieć przy sobie "na papierku". Na 100% już o tym nie zapomnę. Robert sam opisał historię, w której musiał się "legitymować" umową. Nie ruszę się do Niemiec bez aparatu (w komórce go nie mam).
Tak się zastanawiam - co w takiej sytuacji jak Ania? Ona nie będzie teraz mogła pracować.
Teoretycznie - gdybym np. poważnie zachorowała i nie mogła pracować przez jakiś czas, to przecież zostanę bez środków do życia. Ok - mam męża, ale przecież nie każdy jest z kimś związany.
Andrea opisała sytuację, kiedy to była w lesie i potknęła się. Na szczęście nic się Jej nie stało, ale gdyby jednak?
Przyznam się, że nie jestem za bardzo w temacie ubezpieczeń, tutaj na czas pobytu w Niemczech mam jakieś tam ubezpieczenie OC i NNW, ale co w przypadku choroby? Gdyby to się stało np. w Polsce, przecież nie mamy płaconego chorobowego (przynajmniej ja nie mam). Co Wy o tym myślicie? Macie jakieś rozwiązania? Można się np. ubezpieczyć w przypadku choroby, aby w razie wypadku, czy hmmm. np. operacji, czy zapalenia płuc (teoretycznie przypadki) otrzymywać chociaż niewielkie środki finansowe?
11 kwietnia 2014 17:30
Ubezpieczenie chorobowe jest dobrowolne, ja mam składki odprowadzane, upomniałam się. Ale jak ktoś ma mizerną podstawę, to i chorobowe potem byle jakie, ale lepszy rydz niż nic. 
11 kwietnia 2014 17:30
Anniko,w PL możesz się przcież dopisać do męża ubezpieczenia.Ja akurat mam no bo dzial.gosp. ale oprócz tego mam wykupione dwie polisy prywatne -jedną specjalnie na okolicznośc pracy za granicą i ew.zdarzeń losowych i druga ogolną na Pl i UE.Płacę analogicznie 250zł rocznie i 65zł mcznie.Czuję się bezpiecznie.Ta druga obejmuje równiez pobyt szpitalny w całej Unii i transport do PL.
11 kwietnia 2014 17:31 / 1 osobie podoba się ten post
Teraz całkowiecie zrozumiała dla mnie sprawa nieobecności. Ja podczas mojego pobytu w domu też gościem rzadkim na forum byłam.
Za to w domu i przed domem błyszczy się i lśni :))))))))))))
11 kwietnia 2014 17:32
efka66

Ubezpieczenie chorobowe jest dobrowolne, ja mam składki odprowadzane, upomniałam się. Ale jak ktoś ma mizerną podstawę, to i chorobowe potem byle jakie, ale lepszy rydz niż nic. 

I gdybyś (odpukać) zachorowała, to będziesz dostawała chorobowe? Hmm, składki w większosci odprowadzane są od małej kwoty, więc wiesz ile może wynosić takie chorobowe?
11 kwietnia 2014 17:33
Annika

I gdybyś (odpukać) zachorowała, to będziesz dostawała chorobowe? Hmm, składki w większosci odprowadzane są od małej kwoty, więc wiesz ile może wynosić takie chorobowe?

Dlatego napisałam, lepszy rydz...ja mam od 2tys kiedy pracuję w De, a pracuję więkoszość czasu:)
11 kwietnia 2014 17:37 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Anniko,w PL możesz się przcież dopisać do męża ubezpieczenia.Ja akurat mam no bo dzial.gosp. ale oprócz tego mam wykupione dwie polisy prywatne -jedną specjalnie na okolicznośc pracy za granicą i ew.zdarzeń losowych i druga ogolną na Pl i UE.Płacę analogicznie 250zł rocznie i 65zł mcznie.Czuję się bezpiecznie.Ta druga obejmuje równiez pobyt szpitalny w całej Unii i transport do PL.

A ja jakoś do tej pory nie pomyślałam o tym. Mam ubezpieczenie na czas pobytu w Niemczech płacone przez firmę  i to wszystko. Przyznam się, że dość lekko do tego podchodziłam. Teraz widzę, ze za lekko. Muszę pomyśleć o jakimś ubezpieczeniu i upomnieć się o chorobowe
11 kwietnia 2014 17:45
kasia63

Anniko,w PL możesz się przcież dopisać do męża ubezpieczenia.Ja akurat mam no bo dzial.gosp. ale oprócz tego mam wykupione dwie polisy prywatne -jedną specjalnie na okolicznośc pracy za granicą i ew.zdarzeń losowych i druga ogolną na Pl i UE.Płacę analogicznie 250zł rocznie i 65zł mcznie.Czuję się bezpiecznie.Ta druga obejmuje równiez pobyt szpitalny w całej Unii i transport do PL.

Kasiu nie chcę wyjść na przemądrzałą, ale z tego co się orientuję, jeżeli Annika jeździ przez agencję i ma umowę zlecenie, to nie może być dopisana do męża.
W momencie podjęcia pracy pracodawca zgłasza ją sam do ubezpieczenia zdrowotnego. Warto też tak jak zrobiła Efka i jak zawsze, ilekroć pracuję na umowę zlecenie robię ja, zaznaczyć pracodawcy, aby potrącał nam składki na dobrowolne (przy zleceniu) ubezpieczenie chorobowe. Wówczas w razie choroby (i ewentualnego macierzyństwa) wypłacany jest zasiłek chorobowy (macierzyński). Jest czas karencji o ile dobrze pamiętam, ale i tak uważam, że warto płacić.
No i na pewno, jeśli zamierzamy jeździć jakiś czas, zaopatrzyć się w polisy prywatne.
 
 
11 kwietnia 2014 17:51
emi

Kasiu nie chcę wyjść na przemądrzałą, ale z tego co się orientuję, jeżeli Annika jeździ przez agencję i ma umowę zlecenie, to nie może być dopisana do męża.
W momencie podjęcia pracy pracodawca zgłasza ją sam do ubezpieczenia zdrowotnego. Warto też tak jak zrobiła Efka i jak zawsze, ilekroć pracuję na umowę zlecenie robię ja, zaznaczyć pracodawcy, aby potrącał nam składki na dobrowolne (przy zleceniu) ubezpieczenie chorobowe. Wówczas w razie choroby (i ewentualnego macierzyństwa) wypłacany jest zasiłek chorobowy (macierzyński). Jest czas karencji o ile dobrze pamiętam, ale i tak uważam, że warto płacić.
No i na pewno, jeśli zamierzamy jeździć jakiś czas, zaopatrzyć się w polisy prywatne.
 
 

Zlecenie ma od/do, a co w tzw.międzyczasie?..Zawsze warto sie dowiedzieć np.u męża w pracy czy można żonę dopisać.O składkach chorobowych malo kiedy firmy przypominają.Nie wiem jak to dziala dokładnie przy umowach-zleceniach bo ja tak nie pracuje -poddałam tylko pomysł.