Wracam pośrednio do tematu Ani. Staram się nie osądzać, nie dać ponosić emocjom. Przyznam się jednak, że po tym wszystkim co się stało troszkę inaczej patrzę na naszą pracę. Ta sytuacja nauczyła mnie czegoś - ostrożności. Raczej nie brałam ze sobą większej gotówki, teraz wiem, że zawsze muszę mieć troszkę przy sobie, tak na "czarną godzinę". Nie brałam też ze sobą umowy (mam ją w razie czego na poczcie na komputerze) - teraz wiem, że oprócz polecenia wyjazdu, dla swojego bezpieczeństwa lepiej taką umowę mieć przy sobie "na papierku". Na 100% już o tym nie zapomnę. Robert sam opisał historię, w której musiał się "legitymować" umową. Nie ruszę się do Niemiec bez aparatu (w komórce go nie mam).
Tak się zastanawiam - co w takiej sytuacji jak Ania? Ona nie będzie teraz mogła pracować.
Teoretycznie - gdybym np. poważnie zachorowała i nie mogła pracować przez jakiś czas, to przecież zostanę bez środków do życia. Ok - mam męża, ale przecież nie każdy jest z kimś związany.
Andrea opisała sytuację, kiedy to była w lesie i potknęła się. Na szczęście nic się Jej nie stało, ale gdyby jednak?
Przyznam się, że nie jestem za bardzo w temacie ubezpieczeń, tutaj na czas pobytu w Niemczech mam jakieś tam ubezpieczenie OC i NNW, ale co w przypadku choroby? Gdyby to się stało np. w Polsce, przecież nie mamy płaconego chorobowego (przynajmniej ja nie mam). Co Wy o tym myślicie? Macie jakieś rozwiązania? Można się np. ubezpieczyć w przypadku choroby, aby w razie wypadku, czy hmmm. np. operacji, czy zapalenia płuc (teoretycznie przypadki) otrzymywać chociaż niewielkie środki finansowe?