No ale w Niemczech nie trzeba mieć tego chorobowego, żeby korzystać z opieki lekarskiej. Wystarczy karta EKUZ. Z tego, co mi wiadomo to ubezpieczenie chorobowe jest po to, aby w razie choroby móc nie pracować i pobierać pieniądze. Ja z niego zrezygnowałam, bo w Niemczech nie mogę sobie nie pracować. W razie poważniejszej choroby, uniemożliwiającej mi pracę, to i nikt nie będzie mnie tu trzymał. Wtedy pewnie wypłacano by mi w Polsce jakąś kasę, ale po pierwsze marne grosze, a po drugie pewnie tylko do czasu zakończenia umowy-zlecenia. Stwierdziłam, że to się nie opyla.
No a po powrocie do Polski można się zarejestrować w UP i też można lekarzy darmowo odwiedzać.
Jeszcze znalazłam taki artykuł
http://msp.money.pl/wiadomosci/zarzadzanie/artykul/ubezpieczenie;chorobowe;sprawdz;czy;warto;je;oplacac,67,0,1091395.html
Wynika z niego, że dopiero po przepracowaniu 90 (i opłacania w tym czasie składek) dni nabiera się prawa do zasiłku chorobowego. Zresztą zacytuję:
"Przedsiębiorca uzyskuje prawo do zasiłku chorobowego po upływie 90 dni nieprzerwanego ubezpieczenia i terminowego opłacania składek (jest to tzw. okres wyczekiwania). Do tego czasu zaliczają się również wcześniejsze okresy ubezpieczenia, o ile przerwa między nimi nie przekroczyła 30 dni. Poprzednie okresy ubezpieczenia są uwzględniane również wtedy, gdy przerwa w ubezpieczeniu była spowodowana np. urlopem wychowawczym. W takim przypadku długość przerwy między poszczególnymi okresami ubezpieczenia chorobowego nie ma znaczenia."
My nie jesteśmy wprawdzie przedsiębiorcami, ale gdzie indziej wyczytałam, że takie same zasady działają dla pracodawców i dla pracowników na umowie zleceniu.