Na wyjeździe #8

27 kwietnia 2014 16:40 / 2 osobom podoba się ten post
Własnie wróciliśmy z kawiarni. Całe szczęście dziadkowi się nie podobała, więc chciał wyjść wcześniej.
Ale mnie tam zdenerwował. Po pierwsze to zaczął głośno przy stole opowiadać, jak to w Polsce jest źle, że ja 5 lat studiowałam, 9 lat pracowałam, a później mnie tak po prostu wywalono. No po pierwsze to mnie nie wywalono, tylko z braku etatu zwolniono, a to wielka różnica. A po drugie, to co ma do opowiadania obcym ludziom o mnie. Jedna babka zapytała się mnie, co takiego się stało, że mnie wyrzucono. Myślała, że coś nabroiłam. No bo jak to inaczej można odebrać.
Później siedziała blisko nas jego synowa - Angielka, której on bardzo nie lubi i z którą nie rozmawia. A dziadek na cały głos do mnie "słyszysz, jak ona mówi po niemiecku?", albo "dlaczego jej dzieci tutaj nie ma?" No ja pie.... Synowa udawała, że nie słyszy, ale tego nie szło nie słyszeć.
I ciągle narzekał, że kawiarnia do niczego - to po prostu wszystkim powiedział. Nic mu się tam nie podobało i wszystko krytykował. Stwierdził, że zamiast tam, to powinniśmy kawę w jego ogrodzie zrobić. Pewnie - a ja może miałabym obsługiwać 19 gości - no super pomysł.
Aha - i jeszcze coś. Zaczął w pewnym momencie mnie pod niebiosa wychwalać, a jego córka mówi, że chyba się boi, że nie wrócę, skoro tak się podlizuje. A dziadek "nie, ona jest przyzwyczajona do tego chleba", córka pyta co to ma znaczyć, a on "przecież ma tutaj wyżywienie". No i znowu się nie na żarty we mnie zagotowało. Bo że niby w domu nie mam? Tam jadam lepsze rzeczy niż u niego. Gdybyśmy tak sami byli, albo tylko z córkami, to bym z nim podyskutowała na ten temat, ale nie będę przecież się z nim spierała przy stole pełnym ludzi.
27 kwietnia 2014 16:42 / 1 osobie podoba się ten post
lwica

Futrowali,a bebzol pelen, ino tytki ze swietojankami na ryczce brakowało -co? Iscie po poznansku godosz kobito-usmialam się:):):):):)♡♡

Czasami coś mi się wkradnie z gwary poznańskiej:)
No i futrować to kolejne słówko z niemieckiego się wywodzące - futtern - wcinać. 
27 kwietnia 2014 17:43
Moja mama pochodziła ze Lwowa i kiedy nauczyłam się trochę niemieckiego ze zdumieniem odkrywałam, jak wielu uzywała słów pochodzących z tego języka. To pokazuje, że wpływy niemieckie były tam silne, natomiast co ciekawe, typowy, lwowski akcent, tzw. "zaciąganie" jest już ewidentnie rosyjski.  
 
Wichurka, a może by tak portrecik dziadka na ścianę, kopię jakąś i strzałkami tak w niego dla odreagowania? Okropny typek bez dwóch zdań...Ale przynajmniej podjadłaś smakołyków!  
 
Masło się znalazło, było w ...lodówce. Babcia położyła je na najwyższą półkę, bo taki ma podobno zwyczaj, córka je znalazła. Nic tam nie leży i w ogóle jest to miejsce mało praktyczne w sięganiu po cokolwiek. Pomyślałam sobie po tym fakcie, że jestem czasem kretynką do kwadratu i lubię siebie taką, naprawdę!
27 kwietnia 2014 17:53
wichurra

Własnie wróciliśmy z kawiarni. Całe szczęście dziadkowi się nie podobała, więc chciał wyjść wcześniej.
Ale mnie tam zdenerwował. Po pierwsze to zaczął głośno przy stole opowiadać, jak to w Polsce jest źle, że ja 5 lat studiowałam, 9 lat pracowałam, a później mnie tak po prostu wywalono. No po pierwsze to mnie nie wywalono, tylko z braku etatu zwolniono, a to wielka różnica. A po drugie, to co ma do opowiadania obcym ludziom o mnie. Jedna babka zapytała się mnie, co takiego się stało, że mnie wyrzucono. Myślała, że coś nabroiłam. No bo jak to inaczej można odebrać.
Później siedziała blisko nas jego synowa - Angielka, której on bardzo nie lubi i z którą nie rozmawia. A dziadek na cały głos do mnie "słyszysz, jak ona mówi po niemiecku?", albo "dlaczego jej dzieci tutaj nie ma?" No ja pie.... Synowa udawała, że nie słyszy, ale tego nie szło nie słyszeć.
I ciągle narzekał, że kawiarnia do niczego - to po prostu wszystkim powiedział. Nic mu się tam nie podobało i wszystko krytykował. Stwierdził, że zamiast tam, to powinniśmy kawę w jego ogrodzie zrobić. Pewnie - a ja może miałabym obsługiwać 19 gości - no super pomysł.
Aha - i jeszcze coś. Zaczął w pewnym momencie mnie pod niebiosa wychwalać, a jego córka mówi, że chyba się boi, że nie wrócę, skoro tak się podlizuje. A dziadek "nie, ona jest przyzwyczajona do tego chleba", córka pyta co to ma znaczyć, a on "przecież ma tutaj wyżywienie". No i znowu się nie na żarty we mnie zagotowało. Bo że niby w domu nie mam? Tam jadam lepsze rzeczy niż u niego. Gdybyśmy tak sami byli, albo tylko z córkami, to bym z nim podyskutowała na ten temat, ale nie będę przecież się z nim spierała przy stole pełnym ludzi.

No ten Twoj dziadek to chyba podsypia, a jak sie obudzi to towarzystwo chce rozbawic swoimi wstawkami. Usmiałam sie. I jak tam masz nie wrocic jak tak dobrze Cie karmi?
27 kwietnia 2014 17:53
Dziś jest jakiś dołujący dzień. Pogoda dołująca i forum też. Całe szczęście że ten dzień się kończy. Jutro na pewno będzie lepiej i do domu też bliżej. Ehh
27 kwietnia 2014 17:54
wichurra

Własnie wróciliśmy z kawiarni. Całe szczęście dziadkowi się nie podobała, więc chciał wyjść wcześniej.
Ale mnie tam zdenerwował. Po pierwsze to zaczął głośno przy stole opowiadać, jak to w Polsce jest źle, że ja 5 lat studiowałam, 9 lat pracowałam, a później mnie tak po prostu wywalono. No po pierwsze to mnie nie wywalono, tylko z braku etatu zwolniono, a to wielka różnica. A po drugie, to co ma do opowiadania obcym ludziom o mnie. Jedna babka zapytała się mnie, co takiego się stało, że mnie wyrzucono. Myślała, że coś nabroiłam. No bo jak to inaczej można odebrać.
Później siedziała blisko nas jego synowa - Angielka, której on bardzo nie lubi i z którą nie rozmawia. A dziadek na cały głos do mnie "słyszysz, jak ona mówi po niemiecku?", albo "dlaczego jej dzieci tutaj nie ma?" No ja pie.... Synowa udawała, że nie słyszy, ale tego nie szło nie słyszeć.
I ciągle narzekał, że kawiarnia do niczego - to po prostu wszystkim powiedział. Nic mu się tam nie podobało i wszystko krytykował. Stwierdził, że zamiast tam, to powinniśmy kawę w jego ogrodzie zrobić. Pewnie - a ja może miałabym obsługiwać 19 gości - no super pomysł.
Aha - i jeszcze coś. Zaczął w pewnym momencie mnie pod niebiosa wychwalać, a jego córka mówi, że chyba się boi, że nie wrócę, skoro tak się podlizuje. A dziadek "nie, ona jest przyzwyczajona do tego chleba", córka pyta co to ma znaczyć, a on "przecież ma tutaj wyżywienie". No i znowu się nie na żarty we mnie zagotowało. Bo że niby w domu nie mam? Tam jadam lepsze rzeczy niż u niego. Gdybyśmy tak sami byli, albo tylko z córkami, to bym z nim podyskutowała na ten temat, ale nie będę przecież się z nim spierała przy stole pełnym ludzi.

Ha Ha Widzę ,że Twój dziadek to niezły ananasek! Przypomina mi trochę mojego dziadka (92l) też się lubi popisywać co to on jeszcze potrafi! A ciekawski jest gorzej niż kobieta! Wszystko by chciał wiedzieć więc najlepiej jak jest u nas więcej gości to ja wysłucham i później mu wszystko jeszcze raz powtórzę! I myśli,że w PL to my nic nie mamy bieda , pijaństwo i złodziejstwo!  A rozbestwiony mój dziadzio jak bezpański bicz! Ma 3 córki które go rozpieszczają!
27 kwietnia 2014 17:55
carrie

Dziś jest jakiś dołujący dzień. Pogoda dołująca i forum też. Całe szczęście że ten dzień się kończy. Jutro na pewno będzie lepiej i do domu też bliżej. Ehh

Dołujący dziś jest dzień,nic nie potłukłam a czuję się jak potłuczona. Czy coś postanwiła pdp w związku z tym wypadkiem?
27 kwietnia 2014 17:56
ivanilia40

Dołujący dziś jest dzień,nic nie potłukłam a czuję się jak potłuczona. Czy coś postanwiła pdp w związku z tym wypadkiem?

Cisza...i oby nie przed burzą.
27 kwietnia 2014 17:57
carrie

Cisza...i oby nie przed burzą.

Mam dobre przeczucia,przetrawi,przegryzie i da spokój. Może tylko palcem pogrozi. Nie martw się,będzie dobrze :0
27 kwietnia 2014 17:58
carrie

Cisza...i oby nie przed burzą.

trzymam kciuki za ciebie,zebys nie musiala pokrywac straty.
27 kwietnia 2014 18:00
Dzięki dziewczyny:) Na pewno napiszę jak się skończyło
27 kwietnia 2014 18:08 / 2 osobom podoba się ten post
basiaburbis

No chyba mnie nie przebijecie : moja PDP jak tylko dorwała jakieś słodycze : czekoladę , batonik to oczywiście chowała za biustonosz , pieczołowicie wcześniej odwijając z papierków . Biust mimo , że sięgał prawie do pępka - słodki był zawsze . :)))))

A Ty Basieńko skąd wiesz ,że słodki był???:):):):)
27 kwietnia 2014 18:35 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

No ten Twoj dziadek to chyba podsypia, a jak sie obudzi to towarzystwo chce rozbawic swoimi wstawkami. Usmiałam sie. I jak tam masz nie wrocic jak tak dobrze Cie karmi?

No też stelli nie zmieniam - nie ma głupich:)
27 kwietnia 2014 18:37 / 1 osobie podoba się ten post
katka30

Ha Ha Widzę ,że Twój dziadek to niezły ananasek! Przypomina mi trochę mojego dziadka (92l) też się lubi popisywać co to on jeszcze potrafi! A ciekawski jest gorzej niż kobieta! Wszystko by chciał wiedzieć więc najlepiej jak jest u nas więcej gości to ja wysłucham i później mu wszystko jeszcze raz powtórzę! I myśli,że w PL to my nic nie mamy bieda , pijaństwo i złodziejstwo!  A rozbestwiony mój dziadzio jak bezpański bicz! Ma 3 córki które go rozpieszczają!

A to to samo mam z relacjonowniem zdarzeń, bo dziadek ma słuch tylko w 30% sprawny, więc niemal nic nie słyszy z rozmów przy stole. 
A jak ktoś do niego mówi, to przeważnie jeszcze musi przez moje usta przejść, bo mnie i swoją jedną córkę rozumie najlepiej. 
27 kwietnia 2014 18:53 / 10 osobom podoba się ten post
No nie, przez Was jestem znowu głodna,jak jestem w De to bym ciagle jadła,mój biust tez bywa słodki zwłaszcza jak usne z rafaelkami,to te które ocalały przytulają się do mnie, juz sama przed soba chowam słodycze,a jak znajde zaraz zjadam,żeby się nieprzeterminowały.Przywiozłam z Polski prawdziwy ser z prawdziwego mleka od wolnej krowy ,która nie ucieka na widok trawy,wiecie o czym mówie,taki ser to,no brak słów,też podjadam co chwile żeby sie nie zepsuł,w myśl zasady lepiej odchorować jak ma się zmarnować,rosne w siłe i żeby nie wiem jaki niemiec opowiadał o głodzie w Polsce,patrząc na mnie,nie uwierzy nikt że to prawda.