I co ja mówiłam Kasiulka że będzie dobrze:))
I co ja mówiłam Kasiulka że będzie dobrze:))
To nie powiedziałaś jej, że to nie żaden Frank, tylko Ty trawę kosiłaś?
jak nie powiedzialam, oczywiście, ze tak:)ale po minucie Ona swoje ,ze jak dobrze, ze ma Franka i jak ladnie jej trawe skosil, i jak szybko!!!ja nie chce od niej pieniedzy bo Ona fajna jest, ale chyba jej powiem niech nie pali Glupa juz:):)
Moja Babcia nie chciała odpuścić dzisiaj jazdy autem. Jak tylko wstałam zaczęła mi machać przed nosem prawem jazdy. Jeszcze takiego nie widziałam, wyglądało to jak dwustronicowy zeszyt, małego formatu z pożółkłymi kartkami. Powiedziałam, że z Nią nie jadę. Po kryjomu zadzwoniłam do Jej siostry z pytaniem czy pozwalali Jej jeździć. Powiedziała, że w razie czego mam schować klucze. Pół dnia lamentowała. Byłyśmy w szpitalu, wspomniałam Dziadkowi, co Jego żona wyprawia. Pogroził Jej palcem :-). To super mężczyzna, bez cienia demencji. Bardzo Ją kocha. Tak patrzyłam z boku na Nich. Babcia po wylewie ma problemy z pamięcią, z mową. On cierpliwie czeka, naprowadza Ją, a jak widzi, że nie umie sobie poradzić - uspokajająco i czule pogłaszcze Ją po rękach. Mimo, że siedzi na wózku (ma podłączoną sondę), pomaga Jej ubrać kurtkę, przytrzymuje drzwi . W piątek będzie miał wyciąganą rurkę po tracheotomii. Mam nadzieję, że będzie mógł rozmawiać, jeść. Ja już tego nie zobaczę, ale mam nadzieję, że wróci do domu.
No takie mają starsze roczniki prawo jazdy.
Nie było u nich przymusowych ujednoliceń.
Też się właśnie zdziwiłam, jak dziadka koleżanka swoje prawko mi pokazała.
Uhum. To się idzie trochę zdenerwować:)
Człowiek się namęczy, a laury na Franka spadają.
A widzisz, nie wiedziałam. Pewnie nie było tych ujednoliceń, bo Państwu nie zależało na wyciąganiu pieniędzy od ludzi.
jak sie okazalo, to babcia zawsze po franka dzwoni by przyjechal bo jest to do roboty czy to, chyba tez jej umknelo ze nie dzwonila:)artystka, ma szczeście ze Ja lubie i zero nerw,mnie ta sytuacja smieszy, ale jak jutro to samo bedzie, to jej wprost powiem, babcia nie sciemniaj bo Ty dobrze wszystko wiesz:):)
To może jej powiedz przed sprzataniem szopki, że może chciałaby po Franka zadzwonić.
Babcia może chce, żeby przyszedł, a Ty jej nie przypominasz:)
no jestes w koncu:):)mowilas kochana, jest nie tylko dobrze, jest bardzo dobrze, niestety miejsce zajete, jestem tylko na zastepstwo,wraca tu dziewczyna i siedzi po 4miesiace, jestes w domu?:):)
Swgo czasu pani od ciecia drewna i sprzatania szopek była w ziemie wdeptana przez opiekunki na forum (nie wszystkie). I co?okazuje sie,że można?
Wg nie można wszystko, co nie przekracza naszych osobistych granic i nie jest wbrew naszym przekonaniom :)))
Kasiulka,na razie jestem w domu ale w pon raniutko w busa i znowu do DE tym razem na 4tyg. chyba będe tak teraz jeździć na krótko.
Firma pewnie znowu znajdzie ci coś fajnego,wiesz że nam nie grozi ani przestój ani bezrobocie