17 września 2014 20:02 / 9 osobom podoba się ten post
Taaaaaak... Nie ma to jak zrobić sobie nadprogramową wycieczkę turystyczno - krajoznawczą :)))))))
Pojechałam jak rzekłam wprzódy, sprawdziwszy sobie dokładnie jak dojechać na sam koniec Quelle u wujka G na mapie. Nawet sobie pozapisywałam ulice tak na wszelki wypadek. Stwierdziwszy że droga prosta jak drut, ubrałam się w lekką bluzeczkę rezygnując ze swetra (opatrzność czuwa nad półgłówkami...), siadłam na rower i wiooo! nie ma mnie!
W tamtą stronę jechało mi się bardzo sympatycznie, z górki, lekko, nie napracowałam się nogami. Patrzyłam oczywiście co po drodze mijam, pamiętając co na tej mapie widziałam. Dojechałam do rozwidlenia, skręciłam sobie w prawo i jadę.
Kurczę, dojechałam do ... Quelle Centrum... nic mi nie pasuje a ulicy jak nie było tak nie ma! Uznałam że trzeba kogoś zapytać więc poderwałam jednego sympatycznego pana (mmm.... całkiem niczego sobie...) i pytam, o dziwo nawet się nie zająknęłam i zrozumiał mnie bez problemu. Jak usłyszał nazwę ulicy to złapał się za głowę. Ten gest wystarczył mi w zupełności, on znaczy to samo we wszystkich językach :)))
Wytłumaczył gdzie źle skręciłam, dobrze mi się przyjrzał (ciekawe, makijaż mi się rozmazał, plamę mam na ciuchach czy co???) he he :)
Rzecz jasna ten kawałek który pojechałam nie tak, był z górki. Cóż, za niemyślenie trzeba płacić.
No ale dojechałam w końcu. Ania już na mnie czekała, zadowolona z wizyty. Bardzo sympatyczna kobieta, w moim wieku praktycznie. Posiedziałyśmy, wypiłyśmy kawkę, wypaliłyśmy fajkę pokoju, w międzyczasie przywiozła babcię do ogrodu po poobiedniej drzemce, pogadałyśmy trochę i trzeba było mi wracać. Mam dużo wolnego czasu ale jednak wiadomo że pewne ograniczenia są; a wolę nie podpaść zaraz na samym początku pracy tutaj :) Pół drogi przejechałam po płaskim, potem lekko pod górkę zaczęło się robić i już mnie sapka złapała, ostatni odcinek - jakiś kilometr - zlazłam z roweru i pokonałam pieszo. Za nic nie byłam w stanie zmusić się do podjazdu.
Weszłam do domu, melduję się mojej babci że jestem a ona w lament: jesteś taka czerwona na twarzy! wszystko w porządku? nic ci nie jest? dobrze się czujesz? moja kochana, tak daleko a Ty dałaś radę! Uspokoiłam ją że czuję się dobrze a czerwona jestem bo gorąco na zewnątrz :))) Pogłaskała mnie po twarzy i już wszytko było ok.
Spaliłam trochę kalorii, na dobre mi wyjdzie, łącznie przejechałam około 14 km :))) A spotkanie było warte tego wysiłku :) Już zaplanowałyśmy sobie następny wtorek, może dołączy do nas jeszcze jedna pani :)))