Na wyjeździe #10

21 czerwca 2014 23:26 / 2 osobom podoba się ten post
wichurra

Mnie spotkała niespodziewana niespodzianka:)
Jak wiecie bawili u nas przez tydzień goście - dziadka siostra z córką i jej mężem.
No i babcia na początku już dała mi 100 euro za dodatkową opiekę. Jutro goście odjeżdżają i właśnie wchodzę do pokoju, a tam pudełko pralinek, kartka a w kartce kolejne 100 euro - tym razem od córki.
No tak to ja mogę gości przyjmować:):)

No, i tak byc powinno ! Zartuje, ja sie bardzo ciesze, jak czytam pozytywy, a nie tylko narzekania. Ja wiem, nie wszystkim lekko, ale mam mniejsze, hi, hi, "wyrzuty sumienia", ze tez mam dobre miejsce i nie narzekam.
21 czerwca 2014 23:26 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

Mnie spotkała niespodziewana niespodzianka:)
Jak wiecie bawili u nas przez tydzień goście - dziadka siostra z córką i jej mężem.
No i babcia na początku już dała mi 100 euro za dodatkową opiekę. Jutro goście odjeżdżają i właśnie wchodzę do pokoju, a tam pudełko pralinek, kartka a w kartce kolejne 100 euro - tym razem od córki.
No tak to ja mogę gości przyjmować:):)

No patrz,za jeden tydzień bezbolesnej pracy 8 stów Ci wpadło,w Polsce to trzeba pół miesiaca na tyle pracować:)
21 czerwca 2014 23:27 / 1 osobie podoba się ten post
alinka1339

Też bym chciała takich gości gościć .....Wichurka to w poniedziałek zakupowe szaleństwo ?

No kurde - w Jacku Wolfskinie mamy wyprzedaż sezonową, a mi by się niskie buty trekkingowe przydały.
Więc tak teraz ze sobą walczę:)
Już za dużo wydałam, ale w sumie i tak mniej niż dodatkowo tutaj dostałam, bo tydzien temu dziadek też pożegnalne 150 euro mi wręczył. 
21 czerwca 2014 23:31 / 1 osobie podoba się ten post
ivanilia40

No patrz,za jeden tydzień bezbolesnej pracy 8 stów Ci wpadło,w Polsce to trzeba pół miesiaca na tyle pracować:)

Noo - zwłaszcza, że nie byli kłopotliwi. Tyle co babci przyszykowałam dodatkowo śniadanie - bo jadła o różnych godzinach niż dziadek. Ale to też nie codziennie, bo jak jej córka była, to ona się tym zajmowała. Ale córka z zięciem dużo zwiedzali w okolicy, więc kilka dni całych ich nie było. A tak to tylko więcej na obiad i kolację musiałam zrobić. Prania po nich nie ma, bo dziadka córka od razu bierze brudne pościele i ręczniki i ona je pierze. 
21 czerwca 2014 23:37
To w co się Andrea obłowiłaś?
Teraz już wiesz, że wszelkie dary masz przyjmować:)
Bo przecież masę ich już dostałaś i odrzuciłaś... :)
21 czerwca 2014 23:38 / 2 osobom podoba się ten post
Dobrze,ze to bylo przy córce,bo same siostry jak coś kombinują to naprawdę się odchciewa:)
21 czerwca 2014 23:44
Też mam parę ich rzeczy - na pewno termoaktywną koszulkę na długi rękaw i polówkę. 
Osobiście preferuję rzeczy firmy The North Face, bo są po prostu ładniejsze - mają bardzo kobiece fasony, są kolorowe i jakościowo na pewno równie dobre jak Jack Wolfskin. Jack Wolfskin ma design taki typowo niemiecki, no ale niezaprzeczalnie rzeczy są dobre. 
Właśnie hojna gościówa kupiła sobie takie buty trekkingowe, przecenione ze 120 na 45 euro. Wysokie buty to już mam, ale czasami nie trzeba wysokich - na przykład po wędrówkach w niższych górach, czy w lesie. No walczę ze sobą, bo też w sumie kilka rzeczy do domu by mi się przydalo. Bardzo podobają mi się te karafki na wodę takie podłużne i wysokie. Jednak są trochę za drogie. No i chlebak muszę koniecznie kupić, a taki jak mi się podoba to też coś koło 50 euro kosztował. 
21 czerwca 2014 23:55
Ja nie mogę - to rzeczywiście spory ten łup - ładna ta biżuteria? To znaczy czy jest w Twoim guście?
A ten zegar to też Ty kiedyś dostałaś?
Bo ktoś tutaj kiedyś dostał,tylko ja jak zwykle wiem, że dzwoni, ale nie wiem w którym kościele.

22 czerwca 2014 07:49 / 5 osobom podoba się ten post
Donoszę iż moja kuracja imbirowa poczyniła spustoszenie w okolicy 3 fałdy brzusznej i co za tym idzie,waga odnotowała ubytek w/w okolicy w ilości 2kg.Nie osiadam na laurach,posiadając się natomiast z radości w rączych podskokach zmierzam do kuchni zagotować kolejną porcję imbirowego pogromcy.
22 czerwca 2014 08:01 / 1 osobie podoba się ten post
U mnie dzisiaj od rana nerwowo. Syn Babci już trzeci dzień nie dzwoni do Niej. Każdego ranka wita mnie słowami o tym, że nie zadzwonił, a przecież Ona jest jego matką. Synek nie umie się wydostać spod mamusinej spódniczki. Przyzwyczaił Ją do tego ,że każdego ranka o godz. 6.50 dzwoni do Niej. Babcia nie umie sobie miejsca znaleźć. dzisiaj z tego wszystkiego zjadła rano tabletki poranne i na wieczór. Pierwszy raz się to zdarzyło. Dobrze, że te wieczorne to takie bardziej suplementy.
Jutro ma wrócić Dziadek ze szpitala. Był tam pół roku po wylewie. Trochę to dziwne tutaj wszystko, bo oprócz łóżka nie mamy nic przygotowane. Wszystkim miał się zająć syn a on ucichł. Tutaj powinna być aparatura do karmienia i do tracheotomii, powinny być środki higieniczne i specjalne torebki plastikowe z jedzeniem. Nie ma nic. Pielęgniarka powiedziała mi wczoraj, że jak to nie będzie przygotowana, to on zostanie w szpitalu, a ten człowiek już godziny odlicza....
22 czerwca 2014 08:31 / 5 osobom podoba się ten post
Dzien doberek ja juz druga kawke normalnie ranny ptaszek ze mnie ,az wstyd ze nie miałam jak wczesniej zajzec do was!!! No ale ja pokuj przygotowany ale jeszcze jedna nocka tutajale co tam wydaje sie ze wszystko na tip top ogarniete z czego jestem zadowolona!! Zycze spokojnej niedzieli i zeby sie nie nudzic idzcie na spacerek !!! Pogoda sie zapowiada a jak bedzie ???????????? Miłego spokojnego usmiechnietego dzionka kochani:))))))))))))))))
22 czerwca 2014 08:38 / 4 osobom podoba się ten post
A słowo stanie się ciałem,chudym ciałem zaznaczam.
22 czerwca 2014 08:44
Zaspałam dzisiaj,mam wyrzuty sumienia do południa bede sie czuła zle.Nie mogę długo spać,sen na mnie dziala nie korzystnie.Ale dam rade zanurkuje zaraz w krzewy malin,dopale sie na sloneczku i galaretka malinowa bedzie.Nie moge upiec ciasta, na moje szczęście piekarnik sie nie domyka mam wymowke, a ciasto rownie dobrze smakuje mi z cukierni, a i wybor wiekszy.
 
Dziecka dzisiaj nie zobacze bo tato  w domu radza sobie sami,ale jutro polece z rana.No jeszcze spacerki dojdą jak do tej pory sama "latam" jeżdże, moja Pani jest na wozku nie chce na spacery wyjeżdżać.Mysle ze to skutek tego,że w wozku ma wymontowane  podparcia pod łokieć i czuje sie nie pewnie.Ale po chacie hula na wozku jak nie jeden zawodnik grający w piłke ręczną (ci na wózkach).A inne sprawy w normie oprocz tego,że musze zostać troche dłużej na Stelli, mojej wspołpracownicy coś wypadło w domu.:):)
22 czerwca 2014 08:54 / 1 osobie podoba się ten post
A mi dzisiaj smutno od rana. Wczoraj zrobiłam z dziewczynami dobre 26km na rowerze, a wieczorem pożarłam dodatkową kolację i 3 batoniki (o wartości 300kcal). Imbir musi się ze mną więcej napracować niż z Wami. Aż się boję, że w końcu się zdrzaźni i sobie pójdzie...
22 czerwca 2014 08:56 / 1 osobie podoba się ten post
romana

A mi dzisiaj smutno od rana. Wczoraj zrobiłam z dziewczynami dobre 26km na rowerze, a wieczorem pożarłam dodatkową kolację i 3 batoniki (o wartości 300kcal). Imbir musi się ze mną więcej napracować niż z Wami. Aż się boję, że w końcu się zdrzaźni i sobie pójdzie...

Są większe powody do smutku  aTy sie batonikami dołujesz....daj spokój ,nie masz powodu żadnego ,chyba ze przytyłaś z 50kg od zeszłego roku:):):):)