Podzielę się z wami spostrzeżeniami (trochę). Bylo ok. Naprawdę w porządku. Nie planowałam i nie spodziewałam sie kontynuacji tańców i nocy. A jednak jeszcze mężczyźni są w stanie mnie zaskoczyć. Nie było idealnie, bo żadne z nas nie dążyło do ideału; było normalnie. Dobrze się bawiłam, miło porozmawiałam i podyskutowałam.
ALE. No ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że jakieś trupy w szafie są. Każdy ma takiego trupa. KAŻDY. Kwestia tylko czy do przeżycia czy nie do zaakceptowania.
Nie wiem co dalej. Zrobię jak Fredro radzi: niech się dzieje wola nieba...
