Ja zawsze lezę tam gdzie nie powinnam, :P Taki mój urok hahahah A mój synus ma 17 lat :)
Ja zawsze lezę tam gdzie nie powinnam, :P Taki mój urok hahahah A mój synus ma 17 lat :)
No,lazuj ,lazuj,jak test ciążowy znajdziesz to będzie dopiero kino:)
Na zdrowie temu co ( ewentualnie ) zużył.
Czas ponagla - dzisiaj pare spraw jeszcze do załatwienia - nie jwiem jak to jest,że przed wyjazdem zawsze jest jeszcze cos do załatwienie.Siedzi człowiek w domu tłuszczem obrasta a jak kalendarz zaczyna "gwizdać" to wyskakuja ja kroliki z kapelusza sprawy nie cierpiące zwłoki.
Dzisiaj - bank - fryzjer - zezwolenie na wycinke drzew na posesji - poczta - itp. itd.
Muszę jeszcze objechać cmentarze na ktorych spoczywaja moi bliscy - bo w swięto zmarłych bedę na wyjeździe.
Pogoda sie u nas wyklarowała jest cud,niebo czyste bez chmurki ale czuć jesienny chłód.Koty pochłaniaj nie samowite ilosci pokarmu szykuja sie do zimy.Siedza teraz koło mnie i patrza w ekran lapka.Miłego dnia.
Ja mam zawsze tak samo , jak wrócę do domu to nie mam ochoty nigdzie tyłka ruszać . A jak nadchodzi czas wyjazdu to biegiem załatwiam , a i tak wszystkiego nie zdażę załatwić . Później dzwonię do męża jaszcze załatw to i tamto .
Ja już przestałam chodzić na grzyby. Tu na południu w tym roku jest taki wysyp prawdziwków , jakiego nie widziałam od wielu lat. A podobno był jeszcze większy w lipcu. Mam ponad 10 słoików marynowanych prawdziwków i suszonych prawie kilogram. Starczy dla mnie , dla rodziny i przyjaciół. A teraz czekam na rydze. Na to też mam amatorów w rodzinie.
Jadłam kiedyś rydze, pyszne, ten smak pamiętam do dziś. Niestety w moich stronach nie ma tych grzybów:( Życzę Ci obfitych zbiorów !
No to jak ,,sypną '' - koszyk w garść i zapraszam .Miejsca dużo , teren ciekawy.A co do rydzów . Można i zamarynować od razu , można na masełku a po powrocie z lasu i dereniówka na rozgrzewkę się znajdzie.
....Fryzjerka zaliczona ( bez zbereznych skojarzeń ) , włosy króciutkie , siwizna na wierzchu , ale to zmienię dziś wieczorem .Patrzę w lusterko średnio raz na pół godziny i twierdzę , że w tym męskim obcięciu wyglądam jak prawdziwa kobita.Pralka zasuwa na pełnych obrotach , kurteczkę "wczesna jesień " już uprałam , " pózna jesień " się pierze .Wygodne obuwie na górzysty teren zakupione wcześniej -dziś dokupiłam jeszcze jedne , nawet galante . List priorytet- polecony z moimi delegacjami wysłany do firmy , man słuchawki do rozmów na lapku zakupił - zaoszczędzimy na ładowaniu moich i jego " handy "... Jak wracałam z " miasta ( centrum " to weszłam do sklepu w piwnicy w moim bloku , jest to "Dom Mody - Lumpeks " i wylukałam dwie pary spodni - jedne , takie eleganciejsze , drugie wycieruchy , zapłaciłam całe 20 zł , tylko wycieruchy sąsiadka mi trochę musi skróci gdyż ze względu na mój " słuszny " wzrost troszeczkę szlajały mi się po podłodze.....Man ma ze mnie polewkę ( dzieci też ) , bo w spodniach chodziłam jakieś 25 kilogramów temu aż wyjechałam do D . i tam pozbyłam się kompleksów .... Zawsze mówiłam , że nie chodzę w spodniach , bo mam wielką dupę !.. córka tłumaczyła mi , że , czy w spodniach , czy w spódnicy dupa jest tej samej wielkości , ale ja i tak miałam swoje zasady i kropka ... więc teraz już wiem , że przynajmniej dla mnie to kraj taki jak D. jest moim psychologiem , psychiatrą ....jak zwał , tak zwał ....Najważniejsze , że od trzech lat moja dupa i nogi już mi w zimie nie marzną ...:)))))